Danuta Skuta: Aikido dało pewność siebie i satysfakcję

Danuta Skuta pracuje w sekretariacie zastępcy dyrektora ds. pracowniczych kopalni „Budryk”. Jest drobną, ale energiczną kobietą. Jak się okazuje, tę energię dają jej treningi aikido – japońskiej sztuki walki. Tą dyscypliną sportu zajmuje się już siedem lat i jest posiadaczką brązowego pasa.

– Do aikido namówił mnie mąż – wyjawia Danuta Skuta. – Jego z kolei zainspirowały filmy ze Stevenem Seagalem. W internecie znalazł informację, że sekcja aikido jest w Zabrzu. Poszliśmy któregoś dnia zobaczyć trening. No i tak to się zaczęło w listopadzie 2002 r.

Początkowo Danuta Skuta nie była przekonana, czy chce trenować aikido, bo jak podkreśla, nie lubi się bić i nie znosi przemocy. Poza tym trening jest żmudny, wymaga wiele wysiłku. Na początku trzeba się było również nauczyć japońskich zwrotów.

– Ale ja mam w sobie ducha sportu – mówi. – Mam na swoim koncie sukcesy odniesione w czasach szkolnych w dyscyplinach lekkoatletycznych: biegi i pchnięcie kulą. Uprawiałam w przeszłości wiele dyscyplin, może tylko nie jeździłam na koniu (śmieje się). Dlatego mimo trudnego treningu, nie zrezygnowałam z aikido. Mobilizował mnie również mąż. Z czasem przyszły sukcesu na macie, zaczynałam dostawać pochwały od instruktora (sensei).

W 30-osobowej grupie, w której trenuje Danuta Skuta, jest 10 kobiet. Panie szybciej się wykruszają. – Trenujemy z mężczyznami, a oni nas nie oszczędzają – komentuje. – Traktują nas jako uke, czyli tego, na kim się wykonuje daną technikę. Oni są wtedy szte, wykonującymi tę technikę. Ale potem jest zmiana.
Treningi są trzy razy w tygodniu. W ostatnim dniu jest sprawdzanie tego, co zawodnicy zapamiętali. Wyznacza ich sensei.

– Często mnie wybiera i wskazuje partnera – relacjonuje pani Danuta. – Zazwyczaj jest to postawny mężczyzna z czarnym pasem. Ale radzę sobie i z takimi przeciwnikami. Często po takiej pokazówce, schodząc z maty dostaję brawa.

Co daje aikido? – Pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa – odpowiada. – Kiedyś jak szłam wieczorem sama, to się bałam. Teraz nie. Sprawdziłam swoje umiejętności, nie jestem zarozumiała, ale wiem, że jestem dobra w aikido i w razie zagrożenia dam sobie radę. Przez to, że trenuję aikido, niektórzy znajomi wołają na mnie „Nikita”.

Teraz celem Danuty Skuty jest zdobycie I kyu, a następnie I dana (stopień instruktorski). Chce iść w ślady męża, który ma już ten stopień i przymierza się do II dana.
– Mąż mnie nieco wyprzedził, ale miałam kontuzję i przez to przerwę w treningach – komentuje. – Przede mną jeszcze wiele pracy i dwa trudne egzaminy. Na stopnie instruktorskie zdaje się egzamin przed mistrzami, którzy przyjeżdżają z Japonii. O tym, czy do niego przystąpię, zadecyduje trener. Bo to on wyznacza kandydatów, którzy według niego są do tego gotowi.

Danuta Skuta zaznacza, że życia nie miała usłanego różami. Chciała być przedszkolanką, ale została sanitariuszką. Jeździła w karetce pogotowia, a później pracowała jako sanitariuszka szpitalna na sali operacyjnej. Zanim trafiła na kopalnię „Budryk”, przez trzy lata była bezrobotną.
– Wreszcie w 1994 r. dostałam pracę w kopalni – wspomina. – Zaczynałam od przeróbki, ale byłam szczęśliwa, że mam pracę. Straciłam tam trochę zdrowia. Potem przeszłam na wagę i ładowałam węgiel na wagony. Kolejne moje stanowiska, to kasa ekspedycyjna, dział księgowości. Teraz jestem w sekretariacie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.