fot: ARC
Janusz Tomica, Jacek Goczoł, Paweł Kuśka, Czesław Ficek, a za tablicą z wynikami – Marcin Gawlas (skip). Wraz z nimi sędzia główna zawodów, Agnieszka Czaplicka
fot: ARC
Curling zaczęli trenować ponad rok temu. Raz w tygodniu wynajmują na dwie godziny tor do uprawiania tego sportu na sezonowym lodowisku (czynnym od listopada do końca marca) w Pawłowicach. Trenerem curlingowców jest Damian Herman, wykładowca w katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego i zarazem zawodnik Śląskiego Klubu Curlingowego „Kamul”.
W eliminacjach i półfinałach Mistrzostw Polski rozegranych w Gliwicach startowały 23 zespoły. Najwięcej ze Śląska.
– Wystartowaliśmy po raz pierwszy w zawodach, bo chcieliśmy się sprawdzić w prawdziwej rywalizacji – podkreśla Marcin Gawlas, skip drużyny, jej strateg, ustalający taktykę meczu, kierunek puszczania kamieni. – Byliśmy jedyną drużyną, która startowała po raz pierwszy i nie poszło nam najgorzej.
Zawodnicy z KS Warszowice zaczęli zawody od porażki. – Przeciwnik był do ogrania, ale zjadła nas trema – komentuje Janusz Tomica. – W kolejnym spotkaniu, popołudniowym, wygraliśmy. W drugim dniu eliminacji zaczęliśmy od wygranej, ale potem dało znać o sobie zmęczenie, no i górę wzięło większe doświadczenie naszych przeciwników.
Zespół zakończył występ w Mistrzostwach Polski na etapie eliminacji. Jak zapewniają curlingowcy z „Boryni” i „Zofiówki”, ten wstęp mobilizuje ich do tego, żeby trenować dalej.
– W tej dyscyplinie nie gra się przeciwko komuś, tylko przeciwko kamieniom – uważa Jacek Goczoł.
– Curling to „szachy na lodzie” – dodaje Czesław Ficek – dyscyplina dla dżentelmenów. Wygrywający zawsze biją brawo pokonanym, a po meczu zapraszają ich do kawiarni.
Curlingowcy-górnicy zapowiadają, że będą zabiegać o rozpropagowanie tej dyscypliny sportu w Jastrzębiu i okolicznych miejscowościach.