Coraz doskonalszy monitoring w zagrożonych rejonach

Czytniki osobistych kart górników, którymi na nadszybiach rejestruje się zjazd ludzi na dół, wyparły tradycyjne znaczki sprzed ćwierć wieku. Dziś i ten system – zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby rejonów ze szczególną koncentracją zagrożeń – jest już dalece przestarzały. Stąd poszukiwania skuteczniejszych sposobów monitoringu ruchu załogi.


Po ubiegłorocznej katastrofie w „Śląsku”, gdzie w momencie wybuchu metanu w jednym rejonie znajdowało się 222 pracowników, wiceminister środowiska Jacek Jezierski sugerował, by w rejonach o dużym zagrożeniu metanowym zainstalować kamery telewizji przemysłowej. Jest prawdopodobne, że nakaz takiego monitoringu w wybranych rejonach i miejscach zakładów górniczych znajdzie się w przepisach wykonawczych do ustawy Prawo geologiczne i górnicze, acz rozwiązanie to ma dziś bodaj tylu zwolenników, co sceptyków.


Jednak, abstrahując od spodziewanego pojawienia się takiego obowiązku w przepisach, coraz nowocześniejsze systemy monitoringu z własnej inicjatywy wdrażają sami przedsiębiorcy. W kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej wizyjny monitoring już obejmuje odstawę urobku, rozdzielnie, pompownie, komory skipowe i ściany zagrożone tąpaniami.


Identyfikacja radiowa


– Aktualnie stosowany system identyfikacji załogi oparty jest na technologii radiowej oraz transmisji danych za pomocą kabla promieniującego. W wyrobiskach zainstalowane są bramki, identyfikujące zamontowane w lampach górników transpondery. System ten ma jednak swoje wady, toteż specjaliści naszej firmy – świadomi znaczenia precyzyjnej identyfikacji i monitoringu załogi w rejonach zagrożonych dla poprawy bezpieczeństwa – zamierzają wdrażać w kopalniach system oparty na technologiach wolnych od tych wad – informuje Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.


– Będzie to system radiowej identyfikacji (RFID) z transmisją danych, oparty na technice światłowodowej. Tworzy ona stabilną i pewną strefę lokalizacji, ostrzegania i ewidencji załogi, nie zakłóca pracy innych systemów, a także umożliwia budowanie na bazie jednej platformy sprzętowej wielu zastosowań, poczynając od monitoringu i identyfikacji pracowników, poprzez realizację tzw. antykolizji, po logistykę i ostrzeganie. Nowy system da możliwość określenia kierunku przemieszczania się identyfikowanego obiektu, bieżącej kontroli miejsca i czasu pobytu pracownika oraz liczby osób pozostających w strefie zagrożenia wraz z okresem ich przebywania w tej strefie, wreszcie zaś – powiadamiania pracownika o możliwości lub zakazie wejścia do strefy – wyjaśnia najważniejsze zalety RFID Katarzyna Jabłońska-Bajer.


Na dystans od zagrożeń


Kamery przemysłowe już są obecne w kopalniach Katowickiego Holdingu Węglowego. Pod koniec ubiegłego roku było zainstalowanych 56 takich dodatkowych „oczu”.


– Służą ograniczeniu czasu przebywania pracowników w miejscach szczególnie niebezpiecznych, zwłaszcza zagrożonych tąpaniami. Pracownicy obserwują pracę maszyn na ekranach monitorów, usytuowanych w miejscach bezpiecznych, niekiedy znacznie oddalonych od miejsc zagrożonych. Udają się tam jedynie, by dokonać napraw, usuwać awarie i wykonywać niezbędne prace pomocnicze. Obraz z tych kamer nie jest rejestrowany – informuje Wojciech Jaros, kierownik Działu Komunikacji Korporacyjnej w KHW.


Kłopotliwy pył


Wykorzystywanie kamer – jak uczą dotychczasowe doświadczenia – łączy się z koniecznością instalowania dodatkowego oświetlenia w miejscach objętych monitoringiem. Ustawicznie wraca też problem z utrzymaniem właściwego stanu technicznego oraz stosunkowo często powtarzających się napraw przypadkowych uszkodzeń kabla, przesyłającego sygnał z kamery do monitora. Kłopotliwa jest wreszcie potrzeba częstego czyszczenia obudowy obiektywów kamer z nalotu wilgotnego pyłu. Tymczasem właśnie wyloty ścian, a więc miejsca największej koncentracji wilgoci i zapylenia, są tymi miejscami, gdzie szczególnie należałoby instalować kamery. Uzyskiwana z nich jakość obrazu ogranicza po części użyteczność instalacji. Jednocześnie wraz z postępem robót regularnie trzeba zmieniać lokalizację urządzeń z przekładaniem ich zasilania.


– W spółce nie szacowano dotąd liczby ewentualnych kamer do dodatkowego zainstalowania pod ziemią w wypadku narzucenia takiego obowiązku przez przepisy. W związku z tym nie liczono też kosztów wprowadzenia takich instalacji i stałej ich obsługi. Jesteśmy zdania, że wprowadzenie obowiązku instalowania kamer telewizji przemysłowej w kopalniach o najwyższym stopniu zagrożenia metanowego i wodnego winno być poprzedzone bardzo wnikliwym rozpoznaniem stanu prawnego i możliwości technicznych. Chodzi bowiem o to, by kamery przyczyniły się do uzyskania rzeczywistej poprawy bezpieczeństwa pracy – powiedział Wojciech Jaros.

Czytaj też:

Monitoring wizyjny w kopalniach
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.

Ze spółki pracującej dla kopalń do zarządu państwowego giganta

Minister Aktywów Państwowych w imieniu Skarbu Państwa powołał w poniedziałek Dianę Batko do zarządu Orlenu - poinformowała spółka w komunikacie giełdowym. Batko pracowała wcześniej m.in. w PKP Cargo.

Zaleją nas chińskie auta? Unia nie zatrzyma tej ekspansji w motoryzacji

Chiny są zbyt wielkim graczem, by można było zastopować ich motoryzacyjną ekspansję w Europie - powiedział Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM). Wskazał jednak, że UE może ograniczyć uzależnienie od Kraju Środka i zadbać o uczciwą konkurencję.