Ceny stali poszły w górę
— W pierwszym półroczu ceny stali szły w górę. Wzrost cen rudy, energii elektrycznej, złomu, wynagrodzeń etc. spowoduje, że nadal będą rosły. W Polsce pręty kosztują około 2,6 tys. zł za tonę, a w Niemczech czy Austrii nie można kupić taniej niż za 2,85 tys. zł za tonę. Będziemy gonić ceny zachodnie, w drugim półroczu możemy się spodziewać kilkunastoprocentowych wzrostów — twierdzi Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomreksu.
Także Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu, uważa, że ceny będą rosły, choć spodziewa się stabilizacji w końcówce roku.
Wzrost cen stali może pozytywnie wpłynąć na wyniki dystrybutorów, zwłaszcza tych, którzy mieli pokaźne zapasy.
— Marże nie zmieniły się, ale zarabia się na zapasach. Jeśli ktoś kupował blachę kilka miesięcy temu po 2,1 tys. zł za tonę, to teraz sprzeda ją po 3 tys. zł za tonę — liczy Przemysław Sztuczkowski.
Jerzy Bernhard szacuje, że bieżące marże sięgają 4-5 proc., ale na zapasach mogą wzrosnąć nawet do 20 proc. Zwraca jednak uwagę, że powoli budżety inwestorów stają się zbyt niskie i konsumenci już nie będą akceptować szalonego wzrostu cen. Zbigniew Bachman, dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa, podkreśla, że drogie kredyty schładzają rynek mieszkaniowy. Zresztą mimo rosnących cen dystrybutorzy stalowi narzekają na schłodzenie w budowlance. Tylko skoro budownictwo — zwłaszcza drogowe i infrastrukturalne — rozwija się wolniej, niż się spodziewano, to dlaczego drożeją materiały?
— Nie ma spektakularnych inwestycji — autostrad, dużych obiektów, ale firmy i regionalne organizacje prowadzą wiele małych projektów, które napędzają popyt na stal — tłumaczy Jerzy Bernhard.