Bumar: Polityka kadrowa zaszkodziła spółce
Kierująca Bumarem do czasu powołania nowego zarządu Alicja Indrian poinformowała w środę, że były prezes Roman Baczyński będzie reprezentował firmę na targach zbrojeniowych w Indiach.
Według obecnych władz Bumaru, załamanie eksportu to skutek braku realnego wsparcia ze strony władz państwowych i małego doświadczenia osób kierujących spółką w ostatnim okresie Jak powiedział w środę dziennikarzom przewodniczący rady nadzorczej Józef Nawolski, konieczna jest odbudowa relacji z potencjalnymi zagranicznymi odbiorcami i z najważniejszym klientem - MON. - K lienci chcą wiedzieć, co Bumar będzie produkować w najbliższej przyszłości - dodał, podkreślając, że konieczna jest do tego wiedza o tym, czego oczekuje wojsko - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Jak podał tymczasowy zarząd Bumaru, w latach 2003-05 wartość nowo zawieranych umów eksportowych wynosiła 200-500 mln dolarów rocznie, w ostatnich dwóch latach spadła do 35-80 mln dolarów, spółka utraciła nawet tradycyjne rynki zbytu polskiego uzbrojenia i sprzętu wojskowego, a niektóre kontrakty okazały się nieopłacalne w realizacji.
Z udzieleniem pełnomocnictw Baczyńskiemu, odwołanemu ze stanowiska prezesa w lutym 2007 roku, Bumar wiąże nadzieje na kontynuację rozmów, które ten podjął jeszcze jako prezes, np. o wstępnej oferty na sprzedaż Indiom kolejnej partii wozów zabezpieczenia technicznego WZT-3.
- Roman Baczyński to dobry fachowiec, odwołanie go odbyło się ze stratą dla spółki. Jestem przeciwnikiem stagnacji, ale zmiana, która została dokonana, była bardzo ryzykowna. Dziś nie widzę konkurencji dla Baczyńskiego, jeśli chodzi o znajomość rynków - powiedział Nawolski, podkreślając, jak ważna na pewnych rynkach jest znajomość konkretnych osób.