BHP: w tych kopalniach wcale nie jest bezpiecznie

1325527182 ekspolatacja zloza polkowice kghm pl

fot: kghm.pl

Zarząd KGHM zwraca uwagę, że struktura formuły podatkowej wprowadza obszary cenowe, dla których pomimo wzrostu ceny miedzi, jej produkcja byłaby nieopłacalna

fot: kghm.pl

Najwięcej wypadów, w tym także tych najtragiczniejszych, notuje się w kopalniach węgla kamiennego. To nie znaczy, że w innych zakładach górniczych jest bezpiecznie niczym za biurkiem. Prawda jest taka, że nie ma jakiegokolwiek górnictwa bez zagrożenia. Jakie czyhają na górników pracujących w kopalniach rud miedzi?

W zakładach KGHM w ostatnich tygodniach trzykrotnie zagrożone było życie pracowników - przypomina Jolanta Talarczyk, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.

3 kwietnia w ZG Polkowice-Sieroszowice zapaliła się ładowarka po tym, jak maszyna najechała na na głaz solny. Pożar i ewakuacja 92 górników. Ogień gaszono przez 150 minut. Na szczęście jedynymi stratami były te materialne.

Dzień wcześniej, tym razem w ZG Lubin trzyosobowa brygada strzałowa została przysypana rumoszem skalnym. Opad spowodował samoistny wstrząs górotworu. Lekko rannych górników, którzy znaleźli się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu, przewieziono do szpitala w Lubinie.

27 marca w ZG Polkowice-Sieroszowice po 4 godzinach wytężonej akcji ratownicy dotarli do zasypanego operatora koparki. Znów doszło do samoistnego opadu skał stropowych. I gdyby nie kabina, w której w feralnym czasie był operator, to kto wie, czy przeżyłby ten wypadek.

- Takie zdarzenia kilkanaście lat temu kończyły się tragicznie. Obecnie, górnicy wychodzą z nich bez szwanku lub odnoszą lekkie obrażenia: stłuczenia, skaleczenia, podrapania. Taki efekt zawdzięczamy temu, że samojezdne maszyny górnicze w zakładach górniczych KGHM SA mają zmienioną konstrukcje - podkreśla Mirosław Koziura, wiceprezes wykonujący obowiązki prezesa WUG.

Maszyny w kopalniach rud miedzi mają specjalne wzmocnienia i zabezpieczenia operatorów przed niespodziewanym opadem skał stropowych i odłamkami skalnymi z ociosów. Operatorzy pracują teraz w komfortowych kabinach, klimatyzowanych, z ograniczonym wpływem hałasu i pyłu, zradiofonizowanych i jednocześnie, z zabezpieczeniem pożarowym ze stałą instalacja gaśniczą.

- Zabiegaliśmy o to przez wiele lat. Wymogi dla samojezdnych maszyn górniczych udało się nam ująć w ramy prawne, w zapisach rozporządzenia ministra gospodarki z 28 czerwca 2002 r. Był to efekt technicznych starań przedsiębiorcy i producentów maszyn. Obecnie czekamy na innowacyjne rozwiązania, które zminimalizują zagrożenie pożarowe w takim stopniu jak konstrukcje ochronne operatorów, które uratowały życie w ostatnich latach 14 osobom - podkreśla wiceprezes Koziura.

W latach 1999-2013 na 15 wypadków, w których rumosz skalny zasypał maszynę i jego operatora, jeden zakończył się tragicznie.

Wydawałoby się , że praca operatora samojezdnych maszyn górniczych jest względnie bezpieczna. Tymczasem obsługujący ją narażony jest m.in. na:
• spadające odłamki skalne ze stropu,
• wyrzuty ociosanych odłamków skalnych,
• uderzenia maszyny w czasie jazdy o ociosy, strop lub inne wystające elementy,
• pożary maszyn spowodowane nieszczelnościami układu paliwowego, hydraulicznego, zwarciem instalacji elektrycznej lub innymi usterkami...

WUG pozytywnie ocenia stosowane obecnie konstrukcje ochronne stanowisk operatorów. Nie znaczy to jednak, że nie należy poprzestać na istniejących rozwiązaniach. Wręcz przeciwnie, poza zagadnieniami wytrzymałościowymi oraz wymaganiami przepisów i norm już spełnionymi, konieczne jest dalsze udoskonalanie tych konstrukcji.

- Zwłaszcza w zakresie rozwiązań technicznych wyjść awaryjnych, które mogą zostać użyte w przypadku zakleszczenia drzwi kabiny - dodaje Mirosław Koziura.

Maszyny samojezdne i pożary zdają się chodzić w jednej parze w kopalniach rud miedzi. Z rejestrów WUG wynika, że najczęściej źródłem zarzewia są ładowarki i wozy odstawcze, a ściślej: awarie przewodów paliwowych, hydraulicznych oraz instalacji elektrycznych.

Gdy płonie maszyna, wydzielają się znaczne ilości gazów toksycznych. Ciąg powietrza szybko rozprzestrzenia je po kopalni. Dlatego niekoniecznie trzeba być tuż przy źródle emisji takich gazów, by ulec zatruciu lub - co gorsza - stracić życie wskutek braku tlenu. Dlatego istotnym zabezpieczeniem są stałe instalacje gaśnicze oraz sprzęt gaśniczy. Zgodnie z wymaganiami obowiązujących przepisów pojazdy i samojezdne maszyny górnicze eksploatowane w podziemnych zakładach górniczych wyposażone są w stałe instalacje gaśnicze.

W latach 2008-2014 (do 31 marca) doszło do 12 pożarów samojezdnych maszyn górniczych (wcześniej) odnotowano: w 2003 r. - 3, w 2004 r. - 4, w 2005 r. - 4, w 2006 r. - 1, w 2007 r. - 5 pożarów). Liczby mówią same za siebie. Dlatego WUG analizując stan bezpieczeństwa związany ze stosowaniem samojezdnych maszyn górniczych oraz wyniki inspekcji apeluje do producentów stałych instalacji gaśniczych do stworzenia takich instalacji, które nie tylko tłumią ogień, ale także skutecznie gaszących pożar maszyny...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od soboty do poniedziałku ceny maksymalne paliw będą wyższe niż w piątek. Sprawdź, ile zapłacisz

Od soboty do poniedziałku włącznie litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,54 zł, benzyny 98 - 7,36 zł, a diesla 7,59 zł - wynika z piątkowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że w porównaniu z piątkiem ceny maksymalne wszystkich rodzajów paliw będą wyższe.

Mniej L4, ale dłuższa absencja. ZUS podsumowuje pierwsze półrocze 2026 roku

W pierwszym półroczu 2026 roku Polacy rzadziej sięgali po zwolnienia lekarskie, ale gdy już na nie przechodzili, to na dłużej. ZUS zarejestrował 14,1 mln e‑ZLA (spadek o 2,7% rok do roku), które przełożyły się na 147,7 mln dni absencji (spadek o 0,3% r/r).

Domański: Zmiana klasyfikacji Polski na rynek rozwinięty

Zmiana klasyfikacji Polski przez S&P DJI z rynku rozwijającego się na rynek rozwinięty to potwierdzenie rosnącej pozycji naszego kraju - ocenił w piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Projekt: Przedsiębiorstwa energetyczne zapłacą więcej za koncesje

Podniesienie minimalnej opłaty koncesyjnej z 1 tys. do 5 tys. zł, jej coroczną waloryzację, a także zniesienie górnego limitu opłat - przewiduje projekt nowelizacji Prawa energetycznego, którego założenia zostały w czwartek opublikowane w wykazie prac rządu.