Historia: Jak udostępniono Sztolnie Walimskie?

fot: Tomasz Rzeczycki

Część wyrobisk w Walimiu otrzymała obudowę żelbetową

fot: Tomasz Rzeczycki

Trzydzieści lat temu ruszyły prace porządkowe przy Sztolniach Walimskich w Górach Sowich. Zadanie było niełatwe: udostępnić w bezpieczny sposób wyrobiska górnicze, które przez poprzednie czterdzieści osiem lat nie były ani konserwowane, ani zabezpieczane.

- Latem 1993 r. były prace porządkowe na zewnątrz, usuwanie śmieci, krzaków, niwelowanie nierówności, równanie skarp, odsłonięcie sztolni i ich zamknięcie kratami. Z chwilą zmiany warunków atmosferycznych, gdy było zimno, śnieg i aby nie zabrać ludzi z budowy, rozpoczęliśmy odkopywanie chodnika nr I, czyszczenie spągu, wartowni, tak systematycznie do przodu. Dało to nam odwodnienie kompleksu wzdłuż sztolni I. Prace prowadzono ręcznie, wywóz gruzu skalnego tylko taczką. Było bardzo blisko do skarpy i tym samym bardzo wygodnie. Zimą trafiliśmy na szybik przy hali technicznej - wspominał po latach tamtą inwestycję Bogdan Rosicki, inicjator udostępnienia Sztolni Walimskich, a potem pierwszy kierownik podziemnej trasy turystycznej w latach 1995-2004.

Sztolnie Walimskie wydrążone zostały pod koniec drugiej wojny światowej w zboczu góry Ostra (654 m n.p.m.). To zespół trzech sztolni połączonych dwoma prostopadłymi korytarzami z kilkoma mniejszymi bocznymi odgałęzieniami. Łączna długość wyrobisk, częściowo obetonowanych, wynosi pół kilometra.

W tamtym czasie hitlerowcy prowadzili budowę podziemnej głównej kwatery wodza Trzeciej Rzeszy. Poza Sztolniami Walimskimi podobne zespoły podziemi powstały także m.in. we wnętrzu pobliskich gór: Osówka, Soboń, Włodarz czy Gontowa. Sztolnie Walimskie były pierwszymi, które wiele lat po wojnie doczekały się zabezpieczenie i udostępnienia.

Walim znajdował się wówczas w województwie wałbrzyskim. Borykało się ono ze sporym bezrobociem w związku z prowadzoną likwidacją kopalń węgla kamiennego i powolnym upadkiem przemysłu tekstylnego. Uruchomienie sztolni dało szansę na znalezienie pracy przynajmniej dla części bezrobotnych.

-  Jesienią 1993 r. byłem inicjatorem zorganizowania kursu przewodników. Uzgodniłem z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Wałbrzychu zorganizowanie kursu dla bezrobotnych i przekwalifikowanie ich do pracy na przewodników mającego powstać obiektu turystycznego. Wybrano grupę 20 osób, przeszkolono ich. Kurs się udał. Z tej grupy później chyba cztery osoby zostały zatrudnione u mnie. I na pewno 2-3 zatrudniono po 1997 r. na otworzonej trasie podziemnej w Osówce - wspominał tamte czasy Bogdan Rosicki.

Bezrobotni uczestniczyli także w pracach porządkowych przed sztolniami i we wnętrzu sztolni od lata 1993 r. do października 1994 r., kiedy to na plac budowy weszła specjalistyczna firma górnicza MICON z zagłębia miedziowego.

W pierwszym etapie prac w sztolniach trzeba było usunąć sporą ilość obudowy drewnianej, pochodzącej z czasów drążenia sztolni.

- Drewna była spora ilość. Chociaż bardzo dużo drewna wyniesiono z podziemi zaraz po wojnie, był to idealny materiał do pieca. Wszystkie sztolnie w myśl przepisów górniczych muszą być i były wtedy zabezpieczone, podparte obudową drewnianą. Drewno było w stanie tragicznym. Część stała, część była wywrócona - różnie, więc nie spełniało już swej roli. Jestem pewien, że każdy metr sztolni, czy hali był zabudowany w okresie ich budowy. Dlaczego, proste. Trwały prace górnicze, wiercenia, odstrzały, sztolnie główne były drogami odstawy kamienia na zewnątrz, prowadzone były lutnie napowietrzające, rury wodne, kable energetyczne, wszędzie było pełno  ludzi. Przecież oprócz więźniów, byli pracownicy firm niemieckich, dozór i wartownicy. Zawalenie choćby małego odcinka sztolni powodowało natychmiastowe zablokowanie jej jako drogi transportowej, więc problem. Natomiast postawienie obudowy, sklamrowanie jej klamrami stalowymi, jakie eksponowałem w wartowni, bardzo prostej, a bardzo skutecznej, dawało prawie 100 proc. gwarancji bezpieczeństwa. Poza tym do belki można było przybić kabel, lampę. Drewno dostarczano bez problemu z okolicznych lasów, na miejscu był tartak - wspominał Bogdan Rosicki.

Inwestycji prowadzonej w gminie Walim przypatrywali się włodarze innych sudeckich gmin, posiadających na swym terenie intrygujące sztolnie. Walimska trasa podziemna udostępniona została zwiedzającym 4 lutego 1995 r. Bilet wstępu kosztował wówczas 4 zł. Przez lata jego cena była wielokrotnie podnoszona, w kwietniu 2023 r. wzrastając do 30 zł.  Niedługo po Walimiu udostępnione zostały kolejne poniemieckie podziemia w Sudetach, m.in. w Osówce, Kamiennej Górze, zamku Książ czy Jeleniej Górze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Górnictwo to część historii tego miasta. Nowy mural powstał w Rydułtowach

Na budynku strzelnicy sportowej, czyli dawnej sztolni w Rydułtowach, powstał mural mówiący o górniczej historii miasta.

Zielone światło dla obwodnicy Blachowni i Herb. Nowa DK46 będzie miała 12,5 km

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach (DŚU) dla obwodnicy Blachowni i Herb w ciągu drogi krajowej nr 46. To kluczowa zgoda, która otwiera drogę do przygotowania przetargu na realizację inwestycji z rządowego Programu budowy 100 obwodnic.