BEP: Nowy podział emisji CO2 nie rozwiązuje problemów przemysłu
We wtorek ministerstwo środowiska opublikowało projekt rozporządzenia, zawierający nowy podział uprawnień do emisji na poszczególne branże. Do poprzedniego projektu (z grudnia 2007 r.) organizacje branżowe zgłosiły ponad 200 uwag.
Jak wynika z opracowania dyrektora departamentu analiz BEP Bartłomieja Bańkowskiego, instalacje do spalania paliw z wyjątkiem spalania odpadów niebezpiecznych (głównie energetyka) otrzymały w nowym podziale o 9,3 mln ton uprawnień więcej niż w poprzedniej propozycji (6 proc.).
- To jednak nadal za mało o 22 mln ton w stosunku do średniorocznej emisji. We wcześniejszej wersji miały 33,5 mln ton - podkreśla Bańkowski. Energetyka zawodowa otrzymała w nowej wersji rozporządzenia o 12 mln ton uprawnień rocznie więcej niż poprzednio. Zabrano natomiast przemysłowi hutniczemu (-2,6 mln ton), elektrociepłowniom zawodowym (-1,6 mln ton) i przemysłowi chemicznemu (-1,5 mln ton).
Z projektu rozporządzenia wynika, że największych 10 firm energetycznych traci średnio 8 proc. uprawnień. Bełchatów traci najwięcej - 25 proc., a Turów 17,3 proc.
Bańkowski ocenia, że sektory przemysłowe mają się dobrze, bo uprawnień wystarczy na ich emisje CO2.
W marcu 2007 roku Komisja Europejska zredukowała Polsce ilość uprawnień do emisji CO2 w ramach II Krajowego Planu Uprawnień do Emisji na lata 2008-2012 z 284,6 mln ton do 208,5 mln ton. Polski rząd zaskarżył decyzję do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Unijny Sąd Pierwszej Instancji w Luksemburgu odrzucił w listopadzie wniosek Polski o zawieszenie wykonania tej decyzji, co oznacza, że Polska musi się jej podporządkować. Na ten obowiązek nie wpływa fakt, że 28 maja Polska zaskarżyła decyzję do Luksemburga.
Zobacz także
Rząd ma dylemat: droższy prąd czy droższy cement