Będzie wojna o kapitał i zyski
fot: ARC
fot: ARC
Rozmowa z prof. Markiem Granicznym, zastępcą dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego, dyrektor ds. państwowej służby geologicznej.
Czy historia z poszukiwaniem gazu łupkowego nie przypomina panu przypadkiem starej sprawy z miedzią?
Trochę tak. To było w latach pięćdziesiątych, chodziło o tereny Przedgórza Sudeckiego. Dużo wówczas mówiło się o złożach miedzi. Pierwsze badania nie przyniosły zaskakujących rezultatów. Wśród geologów przeważały głosy, żeby z poszukiwaniami dać sobie spokój bo i tak nic z tego nie będzie. Jednak w marcu 1957 roku w Sieroszowicach w poziomie 650 metrów stwierdzono bilansowe złoże miedzi. Dziś jest podobnie, pesymiści są przekonani, że poszukiwania gazu łupkowego nie mają w ogóle sensu inni zaczęliby jego eksploatację choćby od zaraz.
A ile tego tego surowca rzeczywiście tkwi pana zdaniem w podziemnych strukturach skalnych? Firma doradcza Wood Mckenzie ogłosiła, że Polska może mieć nawet 1,4 bln m sześc. gazu w łupkach. Skąd takie szacunki?
Doprawdy nie wiem. Sposób w jaki firmy określają te wielkości są tak naprawdę tajne. Faktem jest jednak, że szacowano między innymi na podstawie danych zgromadzonych w Centralnym Archiwum Geologicznym Państwowego Instytutu Geologicznego. Od kilku miesięcy pracujemy wspólnie z amerykańską służbą geologiczną nad szacunkami opartymi na naukowych podstawach. Spodziewamy się, że już wiosną będziemy dysponować przybliżonym szacunkiem złoża jeśli chodzi o Pomorze. Chcielibyśmy, aby do końca br. powstał raport o szacunkowych zasobach gazu łupkowego w całym kraju. Jesteśmy zobowiązani do przedstawienia władzom miarodajnego raportu na ten temat i taki powstanie. Na dzień dzisiejszy go nie ma. I tym samym naszym zdaniem nie ma wiarygodnych informacji na temat wielkości złóż gazu łupkowego w Polsce.
Gazu może być dużo, ale jego eksploatacja może być nieopłacalna. Ostatnio padła opinia, że z powodu rozmieszczenie złóż w miejscach zaludnionych, będzie niemożliwa. Polska to nie Stany Zjednoczone.
Wiem do czego pan zmierza, ale obszar niezbędny dla pracy jednego urządzenia wiertniczego to jest kwestia najwyżej jednego hektara powierzchni, a otwór eksploatacyjny potrzebuje jeszcze mniej miejsca. Oczywiście, że instalacje nie powstaną w środku osiedla mieszkaniowego, ale stosowne lokalizacje z pewnością się znajdą. Ja natomiast mam inne obawy. Otóż pogodzenie tej działalności z Programem Natura 2000 może być trudne.
Kanadyjski koncern Talisman Energy z brytyjską firmą San Leon Energy przeznaczają na poszukiwania gazu łupkowego 140 mln dol. Na długiej liście koncernów, które chcą u nas wydać na ten cel setki milionów dolarów, są światowi potentaci paliwowi: ExxonMobil, Chevron, ConocoPhillips, Marathon Oil. Do tego norweski Statoil i francuski Total. Na wieści o potężnych złożach gazu łupkowego podobno nerwowo zareagowali w Gazpromie. Doniesienia te brzmią nieprawdopodobnie. A może to tylko jakaś wielka gra interesów?
Nie, to nie przypadek, że tak potężne koncerny zamierzają uczestniczyć w poszukiwaniu złóż i późniejszej ich eksploatacji. Teraz ja rzucę przykładem. Gdy w Karlinie wybuchła ropa naftowa wrzawa powstała wielka, ale sprawą mało kto się zainteresował ponieważ złoże było niewielkie. W rezultacie nieudanych prób eksploatacji zostało zniszczone. Tymczasem od 2008 r. wydano już 70 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce. Są mocne przesłanki, że zainwestowane pieniądze się zwrócą z nawiązką. Dziś każdy grosz ogląda się z obu stron, to równie dotyczy wielkich koncernów paliwowych. Co do Gazpromu, to chyba nikt nie chciałby, żeby pod nosem rosła mu konkurencja. Kiedy gdy w1969 r. amerykańskie firmy odkryły gaz w Norwegii, stała się ona największym w Europie rywalem Gazpromu.
Czy powtórzy się to w Polsce dzięki złożom łupkowym? Chris Hopkins z francuskiego koncernu Schlumberger, światowego lidera technik eksploatacji złóż jest przekonany, że tak się właśnie stanie.
Bardzo chciałbym tego dożyć. Schlumberger to znana i szanowana firma. Ile jest jednak w słowach Chris Hopkinsa prawdy, a ile marketingu tego nie wiem. Wielkie koncerny z sobą konkurują, więc może takie właśnie wypowiedzi mają jakiś cel. Poczekajmy jeszcze tych kilka miesięcy na oficjalne wyniki badań i wszystko będzie jasne. Tylko niezależne służby geologiczne mogą dać wiarygodną odpowiedź na pytania o gaz łupkowy w Polsce.
W jakim czasie - w przypadku potwierdzenia się informacji o dużych zasobach złóż gazu łupkowego – mogłoby dojść do uruchomienia jego eksploatacji.
W niedługim. Wówczas wszystko rozbijać się już będzie o technologię. Przerzucenie jej zza oceanu do Polski nie będzie stanowiło problemu. Idzie bowiem o strategiczne źródło energii. Trzeba będzie działać szybko.
Tak jak na wojnie?
Coś w tym rodzaju, bo to będzie wojna – tyle, że o kapitał i zyski. Jak trzeba było przerzucić armię amerykańską do Anglii i dalej, do Normandii to zadanie zostało wykonane w imię zwycięstwa.
Czy ja rozmawiam z generałem, czy z geologiem?
Proszę pana, ja generałem to jestem, tyle że górniczym. W wojsku dosłużyłem się tylko stopnia podporucznika. Na szczęście w wojnie o gaz łupkowy żołnierze brać udziału nie będą, za to górnicy i geolodzy owszem.
Czytaj też:
Dywagacje na temat opłacalności eksploatacji gazu łupkowego w Polsce są przedwczesne
Komplikuje się sprawa opłacalności eksploatacji gazu łupkowego w Polsce