Będzie polski klaster CO2?
Firmy, które starają się o dotację na wychwytywanie i magazynowanie CO2 (tzw. CCS) – czyli Zakłady Azotowe Kędzierzyn (ZAK) w konsorcjum z PKE z grupy Tauron oraz Elektrownia Bełchatów z PGE – na razie oficjalnie nie komentują tych informacji. Potwierdził je jednak dr Andrzej Siemaszko, polski delegat do Europejskiej Platformy Zeroemisyjnej (organ skupiający przedstawicieli krajów UE oraz największych koncernów energetycznych). To właśnie na tym forum we wtorek elektrownia Bełchatów i ZAK zaprezentowały – po raz pierwszy wspólnie – projekty swoich instalacji. I to ta platforma jako organ opiniotwórczy doradzi Komisji Europejskiej, które z 12 tzw. projektów flagowych (pilotażowe instalacje CCS) zostaną dofinansowane. A jest o co walczyć. Projekty zostaną sfinansowane ze sprzedaży puli emisji 300 mln ton CO2.
- Przy cenie 40 euro za tonę każda instalacja dostanie do 1 mld euro – mówi w rozmowie z „Rz” europoseł prof. Jerzy Buzek, który wspiera w Brukseli polskie projekty CCS.
Jerzy Buzek ostrożnie ocenia pomysł klastra. – Obawiam się, że UE może powiedzieć : \"w porządku, jest klaster, ale dotacje dostanie tylko jeden projekt z klastra, jako projekt wspólnej reprezentacji\". A my musimy mieć dwie instalacje – podkreśla. – 96 proc. energii elektrycznej wytwarzamy z węgla, w najbliższym czasie musimy zmodernizować 40 proc. konwencjonalnych bloków energetycznych. Dlatego CCS jest dla nas tak ważny – podkreśla były premier.
Platforma Zeroemisyjna do końca tego roku ogłosi kryteria konkursu na 12 projektów flagowych. 20 wstępnych już znamy: m.in. skala projektów powinna umożliwiać ich zastosowanie także komercyjne, projekty powinny minimalizować emisję CO2, instalacje powinny ruszyć do 2015 r., preferowane będą projekty pozwalające na transport CO2, a także włączenie do sieci innych emitentów tego gazu.