Australia: górnicze miasteczka pozbawione życia

fot: Wacław Turek/ARC

Coraz więcej kopalń z okolic Morabnah ogranicza wydobycie lub jest zamykana

fot: Wacław Turek/ARC

Podróż z Emerald do Morabnah, czyli z jednego górniczego miasteczka do drugiego górniczego miasteczka, trwa ok. 2 godzin.

Cel podróży jest położony na północny wschód od Emerald i oddalony o ponad 200 km, oraz 193 km na zachód od leżącego nad Morzem Koralowym miasta Mackay.

Jazda jest monotonna i nudna. Po drodze mija się Clermont i Capela w australijskim stanie Queensland. Obok tych miejscowości wydobycie prowadzą kopalnie węgla. Nic więc dziwnego, że zamieszkują w nich przeważnie górnicy. Farmerzy żyją na swych farmach liczących tysiące akrów gdzieś na odludziu.

Podróż jest nudna. Wskazówka prędkościomierza trzyma się na cyfrze 100. Na więcej nie pozwalają przepisy, a i australijska policja nie wie, co to jest pobłażanie. Przez 200 km nie wyprzedziłem żadnego pojazdu i żadne inne auto nie wyprzedziło mnie. Samochody jadące w przeciwnym kierunku można było policzyć na palcach jednej ręki. A był to środek tygodnia i godziny popołudniowe.

W Moranbah żyje niespełna 9 tys. mieszkańców. Wokół miasta znajduje się kilkanaście kopalń węgla kamiennego, w tym odkrywkowe: Peak Downs , Isac, Caval Ridge, Millenium oraz podziemne: North Goonela, Moranbah North, Broadmedow, Grovner.

Nie wszyscy zatrudnieni w tym kopalniach mieszkają w Moranbah. Duża liczba pracowników korzysta z systemu fly in-fly out. Są kopalnie, w których wszyscy pracownicy dolatują do swojego zakładu, bo takie są wymagania dyrekcji. Miejscowa ludność z dużym niezadowoleniem odnosi się do takich rozwiązań, bo chętnie sama zatrudniłaby się na miejsce dolatujących pracowników.

Napływowi górnicy w czasie pracy mieszkają campach. W Moranbah jest ich kilkanaście. Jedne należą do kopalń, inne służą pracownikom różnych firm i kontaktorom.

Miasto urodą nie grzeszy. Oprócz kilku barów i pubów nie ma w nim innych miejsc rozrywki. Górnicy pracują na 12-godzinnych zmianach przez 7 lub 5 dni. Później wracają do rodzinnych miejscowości. Część wylatuje do Brisbane z lotniska zbudowanego przez firmę BHP/BMA. Pozostali autobusami lub własnymi samochodami wracają do Emerald, Mackay i innych miejscowości. Miejscowi pozostają w Moranbah. Jest ich niewielu. Mieszkanie w tym miasteczku bez atrakcji i bez dostępu do morza nie jest pociągające. Basen miejski to nie to samo co ocean.

Kryzys w górnictwie sprawił, że miasto podupadło. A był czas, że w Moranbah brakowało wolnych miejsc na campach, a domów do wynajęcia było tyle, co na lekarstwo. W tamtych dobrych czasach domy sprzedawały się po 600 000 dolarów! Za wynajęcie domu górnicy płacili 1800 dolarów tygodniowo - w kilka osób zrzucali się na czynsz.

Obecnie ceny domów spadły do 200 000 dolarów, a część tych do wynajęcia stoi pustych. Kopalnie zatrudniają minimalną liczbę górników. Cost cuting, czyli cięcia kosztów związane z niskimi cena węgla były i są nadal powodem redukcji zatrudnienia.

"Latający" górnicy nie przynoszą żadnych dochodów dla miasta - przylatują i odlatują, nie kupują nic, bo zakwaterowani są w zakładowych campach położonych z dala od centrum.

Część stałych mieszkańców ma nadzieję na powrót dobrych cen na węgiel w 2016 r. i na powrót do miasta inwestorów. Czy te nadzieje nie są płonne, czas pokaże.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ta kopalnia miała szczęście. Wszystkie zachowane budynki będą zrewitalizowane

Nie ma drugiego takiego pokopalnianego kompleksu w naszym regionie, który będzie zrewitalizowany od początku do końca. Chodzi o kopalnię Katowice, na bazie której funkcjonuje dziś Muzeum Śląskie. Właśnie rozpoczęto ostatni etap zagospodarowania poprzemysłowych budynków. Inwestycja warta 219 mln zł domyka historię transformacji regionu.

Dwie inwestycje górniczej spółki strategicznymi projektami Unii Europejskiej

Komisja Europejska nadała status projektów strategicznych dwóm kluczowym przedsięwzięciom KGHM: udostępnieniu i eksploatacji złoża Retków–Grodziszcze oraz transformacji Huty Miedzi Legnica w zintegrowaną hutę recyklingową. Inwestycje o łącznej wartości ponad 9,5 mld zł wzmocnią europejskie zdolności wydobycia i recyklingu miedzi, ograniczą zależność od dostaw spoza Unii Europejskiej oraz wesprą rozwój europejskiego przemysłu miedziowego.

Będą kolejne wykłady pod chmurką

Edukacja na miarę XXI wieku to odchodzenie od nauki wyłącznie podręcznikowej.

Energy Days z doradcą energetycznym

Idea jest taka, aby doradca energetyczny był do dyspozycji osób fizycznych, gmin, przedsiębiorstw oraz wspólnot i spółdzielni.