Australia: 400 kilometrów do pracy w kopalni

1327072372 emerlad yeppon google

fot: Google Maps

Tą trasę przynajmniej dwa razy w tygodniu będą musieli pokonywać dwaj śląscy górnicy, którzy znaleźli pracę w Australii

fot: Google Maps

Młodzi górnicy ze Śląska, którzy na przełomie roku podjęli pracę w jednej z kopalń w miejscowości Emerald, nadal próbują się urządzać. Portal górniczy nettg.pl towarzyszy im dzięki informacjom napływającym od inż. Wacława Turka z australijskiego stanu Queensland.

Cała siódemka pracuje. Pięciu z nich szuka kwatery, a wszyscy samochodów.

- Bez auta w Australii się nie da żyć - tłumaczy inż. Turek. - No, może w wielkim mieście, takim jak Sydney, Brisbane czy Melbourne, gdzie jest komunikacja miejska. Ale na prowincji takich luksusów nie ma.

I wyjaśnia, że autobusy między większymi miastami jeżdżą raz dziennie, rzadko częściej.Tak jest w przypadku Emerald z Rockhampton czy z Mackay. Z pociągami bywa jeszcze gorzej, np. ten z Brisbane do Emerald jeździ raz w ...tygodniu.

- Na szczęście są samoloty - pociesza, ale od razu dodaje - No, ale loty nie są tanie.

Dwóch polskich górników znalazło mieszkanie, ale daleko od Emerald, bo w miejscowości Yeppon. Jest to nadoceaniczne miasteczko z historią sięgającą 1865 roku. Słynie z czystych plaż i jest ulubionym miejscem nie tylko turystów, ale i górników z kopalń centralnej części stanu Queensland. Sęk w tym, że nasi dwaj górnicy są zmuszeni dojeżdżać do pracy w kopalni ponad 400 km. Ich życie będzie wyglądać tak, że przez 4 lub 5 dni będą pracować i mieszkać w Emerald, po czym będą wracać do domu nad morzem na 4 lub 5 dni. I tak w koło.

- Zobaczymy jak długo tak wytrzymają - zastawia się Wacław Turek. - Wielu Australijczyków tak próbowało, ale po pewnym czasie rezygnowali i powrócili do Emerald. Coś sam na ten temat wiem.

Mówi, że jazda do domu 400 km po zmianie nocnej czy dniówce jest niezwykle męcząca. Sam też przez 4 miesiące dojeżdżał 300 km i po kilku tygodniach miał dosyć.

- A tam, gdzie ja dojeżdżałem, nie było takiego ruchu i mogłem sobie pozwolić na łamanie przepisów, czyli na większe prędkości niż pozwalały na to normy - tłumaczy. - A na drodze z Emerlad w stronę Rockhampton natężenie ruchu się zwiększa z dnia na dzień i chłopcy radarowcy pilnują tej drogi codziennie.

Z australijskimi kopsami (tak nazywana jest drogówka) nie pogada się. Zatrzymanie kosztuje i punkty, i co najmniej 300 dolarów.

- Drogówka tu nie bierze łapówek - śmieje się Turek. -Tylko wręcza mandacik i odjeżdża, dając kilka dni do zapłaty.

W Australii maksymalnie można jechać z prędkością 110 km na godzinę. Przy tamtejszych odległościach jest to deprymujące i kusi, aby przycisnąć pedał gazu na prostej drodze.

Kolejni, nowi górnicy, którzy przyjechali z Polski, są jeszcze na szkoleniu w miejscowości Mackay. Prawdopodobnie potrwa to jeszcze tydzień.

Ci, którzy już pracują, zarabiają 45 dolarów na godzinę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Więcej pieniędzy na renty wdowie

W czwartek Senat opowiedział się za przyjęciem bez poprawek nowelizacji tegorocznej ustawy okołobudżetowej, która ma umożliwić przekazanie dodatkowych środków - maksymalnie 1 mld zł - na wypłatę renty wdowiej przez KRUS. Ustawa trafi teraz do prezydenta do podpisu.

Bez poprawek do noweli Prawa energetycznego ws. usprawnienia systemu informacji o rynku energii

Senat przyjął w czwartek bez poprawek nowelizację ustawy, która wprowadza m.in. obowiązek opracowania planów działania na wypadek zdarzeń zakłócających działanie systemów informacyjnych, związanych z centralnym systemem informacji rynku energii.

Prawie 8,9 mld zł przeterminowanego zadłużenia w przemyśle

Zadłużenie polskich firm przemysłowych wzrosło w ciągu roku o 17,7 proc. i na koniec lipca 2026 r. sięgnęło 8,86 mld zł, podczas gdy liczba przedsiębiorstw z zaległościami praktycznie się nie zmieniła - wynika z danych BIG InfoMonitor i BIK.

Nowe Ekopracownie w województwie śląskim. Uczniowie będą uczyć się ekologii w praktyce

W kolejnych szkołach województwa śląskiego otwarto Zielone Pracownie i Ekopracownie pod chmurką. Dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach uczniowie z Sośnicowic, Mikołowa, Żywca i Raciborza zyskali nowe miejsca do nauki przyrody, ekologii i geografii poprzez doświadczenie.