Andrzej Niedzielan: Realem to my nie jesteśmy...

Niedzielan ARC

fot: ARC

fot: ARC

Rozmowa z Andrzejem Niedzielanem, bramkostrzelnym napastnikiem Ruchu Chorzów

Kibice „Niebieskich” ostrzyli sobie zęby na mecz z krakowską Wisłą, który był potyczką dwóch najbardziej utytułowanych drużyn, aktualnie występujących w ekstraklasie. Nie udało się jednak rzucić Wisły na kolana...

- Wisła to bardzo dobry zespół, więc nie wymagajcie od nas od razu cudów. Realem Madryt to my nie jesteśmy... Nie zabrakło nam sił. Jesteśmy zdrowymi mężczyznami w sile wieku, a liga polska to nie jest Premiership. Zabrakło natomiast w grze. Przeważnie jest tak, że po strzelonej bramce w poczynania drużyny wkrada się rozluźnienie. I tak też było w meczu z Wisłą. Jakbyśmy byli konsekwentni, bodajże do tej 70 minuty, to cieszylibyśmy się ze zwycięstwa. A tak, nie mamy żadnego punktu i nic na to nie poradzimy.

Taki gol, jak ten strzelony Wiśle, „smakuje” w sposób szczególny? Jeszcze nie tak dawno był pan graczem krakowskiego klubu i nie dostawał pan zbyt wielu okazji do gry. To z pewnością bolało...

- Każda bramka „smakuje” wyśmienicie, czy to Wiśle Kraków, czy też Odrze Wodzisław. To nie ma takiego znaczenia, jakby się mogło wydawać. Na pewno fajnie się strzela bramki i trzeba się z tego cieszyć. To naturalna sprawa. Najważniejsze jednak jest to, by drużyna wygrywała mecze. A kto strzela gole, to już sprawa drugorzędna. Co z tego, że strzeliłem bramkę Wiśle? Wolałbym ją zamienić przynajmniej na jeden punkt.

Po bramce strzelonej Wiśle przebiegł pan koło trenera krakowian Macieja Skorży i coś mu powiedział. Przynajmniej tak to wyglądało z trybun...

- Przestańmy doszukiwać się w tym sensacji. To była taka sama radość jak po golu strzelonym Jagiellonii Białystok. Nie róbmy z tego afery. Zawsze tak jest, że po bramce człowiek „odlatuje” na kilka sekund i nawet nie wie, co się z nim dzieje. Ja lubię się cieszyć spontanicznie, po prostu taki jestem. No i nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego najpierw biegłem w kierunku bramki Wisły, a nie Ruchu. Ja nad tym nie panuję. Równie dobrze mogłem biec w kierunku dźwigu. Wówczas też wszyscy pytaliby mnie, dlaczego biegłem w kierunku dźwigu. I też byłoby nieźle.

To chyba nie przypadek, że Ruch nie radzi sobie z zespołami ze ścisłej czołówki? Macie duże aspiracje, ale z Wisłą przegraliście dwukrotnie.

- Spokojnie, Wisła to klasowy zespół, który dwa razy z rzędu zdobył mistrzostwo Polski. Oni są na topie już 10-12 lat, a my dopiero dobijamy się do ligowej czołówki. Musimy ciężko pracować, by coś osiągnąć. Nie wymagajcie od nas cudów, musimy wyciągnąć wnioski, by przerwać passę porażek z tymi dobrymi rywalami z czołówki.
Na Śląsku panuje teraz moda na Ruch. Macie wspaniałych kibiców i coraz większą frekwencję na trybunach.

No i garną się do klubu sponsorzy, by wspomnieć firmę energetyczną „Tauron”, która dodała wam pozytywnej energii.

- Bardzo się cieszymy, że kibice i sponsorzy są z Ruchem i pomagają nam na każdym kroku. Ruch zasługuje na to, by wspierały go poważne firmy, zaś my staramy się odwdzięczyć dobrą grą. Bez tego wsparcia nie ma szans na dobry wynik sportowy i doskonale o tym wiemy. Chorzowski klub staje się prężnym organizmem i nasza dobra gra w rundzie jesiennej jest tego najlepszym dowodem.

Andrzej Niedzielan, urodził się 27 lutego 1979 r. w Żarach. Z tamtejszego Promienia został sprowadzony do Górnika Zabrze za... 30 piłek. W Górniku w 14 meczach strzelił 15 bramek, otwierając sobie drogę do wielkiej kariery. Po okresie gry w Groclinie Grodzisk Wlkp. występował w holenderskim NEC Nijmegen. Po powrocie do kraju zdobył z Wisłą Kraków mistrzostwo Polski. Od tego sezonu jest graczem Ruchu Chorzów, dla którego zdobył 7 bramek. Wcześniej 17 razy zagrał w reprezentacji Polski, strzelając 5 goli.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem.