AGH: Studenci górnictwa i geologii zdemaskowali nieuczciwego wykładowcę
fot: youtube.pl - studenci AGH/"GK"
Kadr z amatorskiego filmu studentów górnictwa i geologii AGH, na którym dr S. inkasuje pieniądze i zaznacza wpłaty na liście uprzywilejowanych podczas egzaminu
fot: youtube.pl - studenci AGH/"GK"
Dr Roman S., wykładowca na Wydziale Wiertnictwa, Nafty i Gazu krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej wywierał na studentów presję, by kupowali jego podręczniki i skrypty. Studenci twierdzą, że miejsce na liście pokornych, jaką tworzył dr S., dawało fory podczas egzaminu.
Proceder ujawnia piątkowa "Gazeta Krakowska", które opisuje, że aby zdać egzamin u dr. Romana S., trzeba mieć ok. 120 zł. Jeśli student kupi od niego książkę za ponad 90 zł i wypożyczy za 30 zł skrypty do skserowania, trafia na specjalną listę.
- Jeśli ktoś jest na tej liście, na egzamin przychodzi z pomocami naukowymi, to znaczy z kupioną książką i skryptami. I po prostu z nich przepisuje - opowiadają studenci IV roku górnictwa i geologii, których dr S. uczył w tym roku akademickim prawa górniczego, geologicznego, energetycznego i budowlanego. - Kto nie chce płacić, na egzaminie nie może korzystać z pomocy i ma problemy ze zdaniem - dodają na łamach "GK".
Studenci IV roku górnictwa i geologii postanowili się zbuntować i nie płacić ani grosza a o wszystkim opowiedzieli dziennikarzom "Gazety Krakowskiej".
Okazało się, że władze AGH już wcześniej upominały doktora S. Studenci naśmiewali się z kupowania pomocy naukowych w swoich kabaretach.
Nagrali też kamerami, jak doktor S. inkasuje do kieszeni utarg za swoje wydawnictwa (filmik zamieszczono na portalu youtube).
Książek i skryptów wykładowcy nie można było kupić inaczej, jak tylko u niego samego. Prawie wszyscy studenci, którzy po oblaniu przez S. wnioskowali o egzamin komisyjny, zdawali pomyślnie.
- Widać nie przyniosło to skutku. Prawdopodobnie zarzuty studentów się potwierdzą - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik prasowy AGH.
Władze AGH wydały oświadczenie: ,,Wszelkie tego typu nieetyczne zachowania są niedopuszczalne i będą z całą stanowczością karane". Zapowiadają, że nie przedłużą z wykładowcą kontraktu od października tego roku.