Adam Maksymowicz: Przedziwna pochwała Polskiej Miedzi
fot: lubin.pl
Związkowcy komentują ironicznie, że w następstwie sprzedaży akcji przez Skarb Państwa „Polska Miedź” pozostanie polska już tylko z nazwy
fot: lubin.pl
Pisze, że jest ona jedną z najlepiej spisujących się na warszawskiej giełdzie. Cena jej akcji zwiększyła się ponaddwukrotnie w ciągu roku. Zwiększa się jej kontrola nad swoimi wysokimi kosztami. Zamierza zmniejszyć koszt produkcji jednej tony miedzi z obecnej sumy 11 000 zł do 9 500 zł. Krytykuje obecność aż 49 działających tu związków zawodowych. Chwali sprzedaż 10 proc. udziałów Skarbu Państwa i wyraża pogląd, że transakcja ta „może ustabilizować zarządzanie KGHM”.
Lider
\"Financial Times\" kontynuuje pean: Od dziesiątków lat KGHM dobrze sobie radzi. Gigantyczna firma, która bezpośrednio zatrudnia 18 tys. ludzi i prawie drugie tyle w Grupie Kapitałowej żyje dzięki bogatym zasobom złoża rudy miedzi, srebra i innych metali, które umie wydobywać, przetwarzać, odzyskiwać i sprzedawać. Jej niewątpliwym atutem jest podstawowa kadra techniczna ciągu technologicznego.
Mimo wszystkich zawirowań politycznych i personalnych zasadniczo podlega ona tylko naturalnej fluktuacji. To ona decyduje o udanych wdrożeniach nowych technologii i o niezawodności wypracowanych technik eksploatacji oraz hutniczego procesu odzysku metali. Lubin, Legnica i Głogów stanowią stabilne zaplecze miejskie dla jej funkcjonowania.
Wysokie kwalifikacje i duże ambicje pracujących tu ludzi dają w sumie trwały i pozytywny pod każdym względem efekt końcowy. Wobec spadku zapotrzebowania na surowce wydobywane przez inne branże górnicze, na miedź i odzyskiwane tu metale szlachetne jest zawsze wystarczający popyt. Stwarza to atmosferę pewności pracy, dobrych zarobków i zadowolenia pracowników. Wszystko to decyduje o tym, że KGHM uznawane jest za lidera polskiego górnictwa.
Podejrzane pochwały
W rzeczywistości: Z każdym rokiem narastają trudności eksploatacyjne. Są one powszechnie znane i na ogół firma umie je pokonywać, rozwiązywać i dostosowywać się do przyrodniczych warunków wydobycia rudy. Niemniej z każdym rokiem w kopalniach jest głębiej, cieplej, drożej i bardziej niebezpiecznie. Wszystko to skutkuje coraz mniej budzącymi zachwyt wynikami.
Ostatnie cztery lata (2005 – 2008) są tego ewidentnym dowodem. Z roku na rok, choć nieznacznie, ale wyraźnie spada wydobycie kopaliny ze złoża. Co gorsza, obok spadku ilości kopaliny następuje wyraźny i znaczący spadek jej okruszcowania. W okresie minionych czterech lat osiągnął on wskaźnik o ok. 15 proc.
W ślad za tym wszystkie inne podstawowe wskaźniki produkcyjne idą w dół. Pociechą są jedynie metale szlachetne, które mimo tych spadków stale utrzymują się na zbliżonym poziomie. Z nich jedynie srebro, ze względu na swoją ilość wynoszącą ok. 1200 ton ma zasadnicze znaczenie dla dochodów tej ogromnej firmy. Oczywiście pozostałe metale, wśród których jest tona złota też są nie do pogardzenia. Niemniej wszystkiego wyraźnie z roku na rok ubywa. Tej statystyki brytyjski dziennik nie zauważa.
Ratownicy
O dziwo \"FT\" przeoczył dziedzinę, w której ostatnio KGHM odnosi na rynku międzynarodowym największe sukcesy. Dziedzinę nie finansową, ale za to bardzo ważną dla funkcjonowania firmy. Jest nią ratownictwo górnicze. Świetnie wyszkoleni młodzi i sprawni ratownicy dwukrotnie (2000 i 2004) zdobywali laury najlepszej drużyny ratowniczej na świecie! W pozostałych zawodach z reguły zajmowali czołowe miejsca na podium.
Jednostka Ratownictwa Górniczo-Hutniczego brała też udział w akcjach ratowniczych podczas likwidacji skutków trzęsienia ziemi w Armenii w 1988 roku oraz dwukrotnie w 1999 roku w Turcji. Wielu górników KGHM jednostce tej zawdzięcza swoje życie. Ich członkowie nie zważając na swoje własne bezpieczeństwo wielokrotnie wyprowadzali górników z zasypanych rejonów, gasili pożary i ratowali poszkodowanych w wybuchach materiałów strzelniczych. Nieprawdopodobne akcje, których się podejmowali dla ratowania swoich kolegów mogłyby być kanwą do niejednego dramatycznego filmu zakończonego heepy endem. Znaczenia tych skromnych, na co dzień ludzi nie dostrzegł też \"Financial Times\".
Zagraniczna pomoc
Od dawna wiadomo, że Polacy są bardzo czuli na zagraniczne opinie. Szczególnie, jeżeli są one formułowane przez osoby i media o ustalonym autorytecie.
Tę słabość dość skutecznie wykorzystywano jeszcze w czasach PRL. Po prostu okrężną drogą docierano do kogoś, kto decydował o tym, co się ma ukazać w gazecie.
Wręczano mu uzgodnioną kwotę dolarów za wydrukowanie pozytywnego teksu o kierownictwie rządu i partii. Nie była to łapówka. Tam uznawano, że jest to tekst sponsorowany, czego jednak przez przeoczenie w gazecie nie zaznaczano.
Znana i szanowana gazeta chwaliła krajowych decydentów, porównując ich do najznakomitszych mężów stanu. W ten sposób choćby częściowo udawało się zamknąć usta opozycji. Wszystko wskazuje na to, że mechanizm ten został i w tym wypadku powtórzony.
Otóż od dawna wiadomo, że Zarząd KGHM oraz Skarb Państwa mają kłopoty ze związkową opozycją, którą popierają coraz bardziej mieszkańcy Legnicko-Głogowskiego Zagłębia Miedziowego.
Pewnym potwierdzeniem na to jest fakt, że informacja o artykule w \"Financial Times\" natychmiast pojawiła się na stronach internetowych KGHM. Jest to o tyle dziwne, że wszelkie krajowe materiały krytyczne o jej działalności są tam na ogół lekceważone i traktowane jako niebyłe, na które się nie reaguje i nie odpowiada. Wydaje się, że zagraniczna pomoc dla stanowiska KGHM w sporze ze związkami zawodowymi jest kolejnym elementem w rozgrywaniu chronicznego już konfliktu w tej instytucji.
Zobacz:
Jan Cieński \"Polska grupa miedziowa tnie koszty\" (\"Financial Times\", 5 stycznia 2010), wersja polska - ft.onet.pl
Jan Cienski \"Polish copper group moves to slash costs\" (\"Financial Times\", 5 stycznia 2010), wersja oryginalna - ft.com