Adam Maksymowicz: KGHM Polski Złom

Kghm litery lubin pl

fot: lubin.pl

Sprzedaż akcji KGHM cieszyła się dużym zainteresowaniem inwestorów.

fot: lubin.pl

Coraz większy udział złomu w produkcji KGHM Polska Miedź SA w Lubinie uzasadnia tytułową propozycję zmiany jej nazwy. To nie jest złośliwość, czy też uszczypliwość. To fakt. Ktoś mógłby powiedzieć, że smutna rzeczywistość. Mimo tradycyjnie ujemnych skojarzeń dotyczących handlarzy złomem, na towarze tym równie dobrze się zarabia, jak i na górnictwie złóż rud miedzi. Po prostu KGHM z roku na rok coraz więcej miedzi produkuje ze złomu. Dumne górnictwo Lubińsko – Głogowskiego Okręgu Miedziowego (LGOM) powoli odchodzi w przeszłość. Nowy kierunek zaopatrzenia hut w surowiec zasługuje na uznanie. Jest nim właśnie pozyskiwanie złomu miedzi na rynku krajowym i europejskim.


Zmierzch górnictwa


Pozornie wszystko wygląda jak dawniej. Tysiące górników w trzech kopalniach „Lubin”, „Sieroszowice – Polkowice” i „Rudna” codziennie zjeżdża na dół. Dziesiątki milionów ton urobku rocznie przerabiają Zakłady Wzbogacania Rudy (ZWR). Huty pracują pełną parą. Związki zawodowe tradycyjnie walczą o swoje miejsca pracy broniąc się przed prywatyzacją firmy, żądając podwyżek itp. gratyfikacji. Trwa modernizacja parku maszynowego, wprowadza się nowe kombajny i metody eksploatacji. Z roku na rok obniża się jednak zawartość miedzi w rudzie. Wraz ze wzrostem głębokości pogarszają się warunki eksploatacji. Wzrasta temperatura, która na planowanej głębokości wybierania złoża wynoszącej 1400 m zbliży się do 40 stopni Celsjusza. Jest to trudne do zniesienia na powierzchni, a na dole wymaga kolosalnych nakładów na jej punktowe tylko obniżenie. Nikt jednak nie rezygnuje z górnictwa rud miedzi. Nieuchronnie jednak jego coraz poważniejszym konkurentem staje się skup miedzianego złomu. Nie wymaga on żadnych tego rodzaju inwestycji przekraczających możliwości techniczne, finansowe i organizacyjne firmy.


Pierwszy sygnał


Kolejne zarządy i rady nadzorcze, niezależnie od ich politycznego nadania, coraz bardziej zdawały sobie sprawę z trudności, jakie będzie stwarzać własne górnictwo. Mając dobre rozeznanie w geologii złoża wiadomo było, że może być tylko gorzej. Zaczęto przygotowywać się do stopniowego ograniczenia jego roli. Na pierwszy ogień poszły Zakłady Górnicze „Konrad” w Iwinach koło Bolesławca. Położone ok. 30 km od siedziby spółki były jej przysłowiową „kulą u nogi”. Jako najstarszy zakład czynny od 1950 roku wymagał stałej modernizacji i nakładów na jego unowocześnienie. Podstawowe górnicze wyrobiska wykonali tutaj jeszcze Niemcy. Własna produkcja miedzi była konieczna dla ich przemysłu zbrojeniowego i wysiłku wojennego. Przypomnieć trzeba, że kopalnię zatopiono w 2001 roku pozostawiając w niej ok. 100 milionów ton rudy miedzi. Z tego część była przygotowana robotami górniczymi do wybrania. Kopalnia też dysponowała pełną infrastrukturą do wytwarzania koncentratu. Zawartość kruszcu w rudzie wynosiła ok. 1,1 procenta, co odpowiadało około jednemu milionowi ton miedzi. Jej obecna wartość to ok. 7 miliardów dolarów. Procedury związane z jego likwidacją były na pograniczu prawa. Mając jednak poparcie rządu wszystko to można było zalegalizować.


Złom


Mając na względzie wspomniane negatywne konotacje związane ze złomem nikt się nim oficjalnie nie chwali. Prawda jednak jest taka, że jeszcze trzy lata temu produkcja miedzi ze złomu wynosiła w KGHM ok. 15 procent. Obecnie podwoiła się osiągając ok. 30 procent w pierwszym półroczu 2010. Uzyskany w tym okresie dochód 2,4 miliarda złotych odpowiada wartości wyprodukowanej miedzi ze złomu plus srebro, złoto i inne metale szlachetne, które raczej uzupełniają budżet firmy. Górnictwo i hutnictwo rud miedzi w uproszczonym rachunku przynoszą dochód zerowy. Na razie jeszcze jest dobrze, bo nie ma strat. O tym, że złom zaczyna wypierać własne górnictwo, świadczą oficjalne dane publikowane na stronach internetowych. Ściślej, to faktycznie ich brak od 2008 roku. Do opasłych raportów rocznych, w których można się tego wszystkiego doczytać mało, kto zagląda. Tak podtrzymywana jest stale tradycja górniczej samowystarczalności największego europejskiego producenta miedzi. Złomu na razie jest dosyć. Dostarczają go zarówno firmy krajowe, jak i zagraniczne.


Zagraniczne inwestycje


Mając niepomyślne na dłuższą metę prognozy zaopatrzenia w rudę z własnych złóż, poszukuje się ich poza granicami naszego kraju. Najbardziej sensowne wydawałyby się poszukiwania w rejonie Saksonii i przyległych do nas granic Niemiec. Stąd będzie najbliżej do polskich hut i zakładów wzbogacania rudy. Tereny te jednak są już dość dobrze spenetrowane pod względem geologicznym i dlatego nie należy tutaj oczekiwać jakiś większych odkryć. Poszukiwania te są jednak niewiarygodne. Mając pod bokiem zatopioną kopalnię z nie zlikwidowanymi szybami i ze sporymi zasobami szuka się, gdzieś obok innych złóż wydając tylko niepotrzebnie pieniądze. Inwestowanie w USA, Kanadzie, czy w innych zamorskich krajach ma na celu również uzyskiwanie tam produktu finalnego. Między bajki należy włożyć obietnice zatrudnienia w tych krajach górników z KGHM. Podobnie jak ewentualne dostawy koncentratów z tych krajów do naszych hut. Są to zbyt duże odległości, duży tonaż i dodatkowe koszta, których nikt nie ma zamiaru ponosić. Patrząc jednak na dochody to trzeba przyznać, że firma nie za bardzo ma z nimi, co zrobić. Oczywiście można inwestować w coraz mniej perspektywiczne własne górnictwo. Jednak chce ona mieć teraz i w przyszłości tylko zyski. Musi podobnie jak banki lokować swoje dochody obojętnie, gdzie byleby z zyskiem. Tak też i czyni.


Nowy Jork czy Rio de Janeiro?


Masowe zakupy miedzianego złomu, ograniczanie własnych inwestycji górniczych, lokowanie kapitału na innych kontynentach wskazują na zmiany, jakie zachodzą w KGHM. Póki są jeszcze znaczące dochody trzeba pomyśleć o przyszłości. Na własnych złożach już długo się nie pojedzie. Horyzont wyznacza najbliższe dziesięć – dwadzieścia lat. Likwidując górnictwo pozbywa się ona obciążenia, jakie wynika z pokonywania trudności naturalnych. Idąc w kierunku inwestycji zagranicznych ma szansę stać się międzynarodowym koncernem miedziowym. Po likwidacji górnictwa przyjdzie kolej na hutnictwo, które ma jednak szansę zachowania swojej szczątkowej roli właśnie w oparciu o dostawy miedzianego złomu. Na razie siedziba KGHM jest jeszcze w Lubinie. Po dokonanych zmianach prawdopodobnie znajdzie sobie lepsze towarzystwo w Nowym Jorku, czy też w Rio de Janeiro.

 


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Balczun: Na JOP-y z JSW odejdzie w maju 560 osób, a do końca roku około tysiąca

Jastrzębska Spółka Węglowa nadal generuje straty, ale mimo wszystko wyniki poprawia, tego się spodziewaliśmy. Wczoraj resort energii podjął decyzję i została podpisana umowa na wypłatę jednorazowych odpraw pieniężnych (JOP) dla pracowników tej spółki – to jest ok 500 mln zł - poinformował 22 maja w rozmowie Radio ZET Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych. 

Zobacz, ile dzisiaj zapłacisz za paliwo

W piątek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,48 zł, benzyny 98 - 7,06 zł, a oleju napędowego - 6,91 zł . Oznacza to, że ceny maksymalne benzyny 95 i diesla są niższe niż w czwartek, a cena benzyny 98 pozostaje bez zmian.

Inżynier pilnie poszukiwany, by skorzystać na boomie w branży półprzewodników

Światowa branża półprzewodników do 2030 r. będzie potrzebować ok. milion dodatkowych specjalistów, w tym ponad 100 tys. inżynierów w Europie - wynika z opublikowanego w piątek raportu ManpowerGroup. Polska powinna mocniej postawić na kształcenie takich pracowników - uważają eksperci firmy.

Modernizacja katowickiego tunelu i "Kopuły nad Rondem" za blisko 2,5 mln zł

Rozpoczyna się modernizacja infrastruktury technicznej Tunelu Katowickiego oraz "Kopuły nad Rondem" o łącznej wartości blisko 2,5 mln zł - poinformował w czwartek Miejski Zarząd Ulic i Mostów w Katowicach.