Adam Maksymowicz: Jak prywatyzować kopalnie?

Każdy ma w tej sprawie inne zdanie. Rząd chciałby, aby jak najwięcej pieniędzy płynęło do dziurawego budżetu. Pracownicy chcieliby mieć gwarancje zatrudnienia i godziwych zarobków. Związki zawodowe chciałyby, aby politycy nie rządzili kopalniami, bo ani się na tym nie znają, ani nie robią tego uczciwie. Jest to żądanie ze wszech miar słuszne, którego skutkiem jest właśnie prywatyzacja, czyli odsunięcie polityków od rządzenia gospodarką. Z drugiej jednak strony jest strach. Nowy właściciel będzie optymalizował zatrudnienie, i część niepotrzebnych mu ludzi po prostu zwolni. Może być jeszcze gorzej, bo może on sprzedać swoje udziały konkurencji, która będzie dążyć do zamknięcia kopalni. Stąd pochodzi postulat pakietu kontrolnego dla skarbu państwa. W ten sposób usiłuje się pogodzić nadal dyktando gospodarcze polityków z prywatyzacją mniejszościowego udziału. Wszystko to ma klasyczne cechy sprzeczności związanych z kwadraturą koła.

 

Od blisko piętnastu lat z problemami tymi boryka się KGHM Polska Miedź SA. Tamtejsze związki zawodowe na ogół słusznie wytykają kolejnym zarządom polityczne kwalifikacje i w związku z tym dbanie bardziej o swoje interesy niż zakładu. Jednocześnie pozbawienie tychże polityków decydującego wpływu poprzez sprzedaż większościowego pakietu akcji skarbu państwa, jest odbierane tutaj jako dramat nie do zaakceptowania. Związkowców nie zadowala posiadanie względnej większości akcji skarbu państwa. Dalsza sprzedaż akcji jest zagrożona strajkiem generalnym. Ze strony lewicowych związków zawodowych w obronie tego stanu rzeczy padają najbardziej prawicowe argumenty odnoszące się do zachowania polskości polskiej miedzi. Krótko mówiąc związkowa sprzeczność goni następną niedorzeczność.


Związkowy interes


W tym szaleństwie jest jednak metoda. Polega ona na doskonałym aktualnym położeniu związków zawodowych. Póki kopalnia jest państwowa i rządzą nią politycy z warszawskiego nadania, póty można na nich łatwo, bezpiecznie i wygodnie zrzucić całą odpowiedzialność za istniejący i nie najlepszy stan rzeczy. Politycy również w jakiś sposób w tej grze uczestniczą, wszak górnicy i ich środowisko to przecież też wyborcy. Po to, aby na Śląsku wygrać wybory trzeba ich w jakiś sposób pozyskać. Zarówno wybory samorządowe, jak i parlamentarne nieodmiennie wygrywa tu partia rządząca. Związkowcy żądają, aby w wyniku większościowego udziału skarbu państwa w prywatyzacji kopalń zasadniczo nic się nie zmieniło. Zdają oni sobie sprawę, że skarb państwa jest pusty. Prywatyzacja ma, chociaż częściowo wypełnić ten worek potrzeb bez dna. Interes ten wyraża się krótkim hasłem. Prywatyzacja tak, ale przy zachowaniu większościowego udziału skarbu państwa. Czyli inaczej jest zgoda na prywatyzację na pół gwizdka. Związki zdają sobie sprawę, że w wypadku przeciwnym ich partnerem nie będzie już politycznie od nich zależny rząd. Będzie nim prywatny właściciel, dla którego wszystkie polityczne powiązania związkowe nie mają żadnego znaczenia. Dla niego związki mogą sobie głosować, na kogo chcą, jego to nie dotyczy. Również krytyka związkowa rządu spotyka się zawsze z zainteresowaniem krajowych i międzynarodowych mediów. W wypadku ataku na właściciela prywatnego staje się to w ogóle problemem trzeciorzędnym, lokalnym i mało istotnym. W ten sposób rola i znaczenie związków zawodowych marginalizuje się w skali krajowej. Do tego dopuścić nie wolno. Dlatego związkowe propozycje są takie, a nie inne. Tu nie liczy się bezpieczeństwo pracy, racjonalne zatrudnienie i w jego wyniku wysokie zarobki, tu liczy się bycie rządowym partnerem.


Pierwszy etap


Być może, że rząd nie chcąc zrażać sobie elektoratu przed kolejnymi bardzo ważnymi wyborami parlamentarnymi zgodzi się z postulatami związkowymi. Jest znamienne, że najlepiej funkcjonująca kopalnia Lubelskiego Zagłębia Węglowego Bogdanka jest w ogniu krytyki związkowej. Tam prywatyzacja została tak przeprowadzona, że skarb państwa dysponuje tylko względną większością, jednak pozwalającą na podejmowanie strategicznych decyzji. W wypadku porozumienia się akcjonariuszy większość tam może stać się mniejszością. Na razie jest to sytuacja podobna do istniejącej w KGHM, gdzie związkowa rozpacz nad tym stanem rzeczy nie ma końca. W pierwszym etapie, jeżeli skarb państwa utrzyma większościowy pakiet, to po wyborach jest prawie pewne, że się go pozbędzie. Tak było w KGHM. Tak jest w Bogdance. I tak będzie we wszystkich innych prywatyzowanych kopalniach węgla kamiennego i brunatnego.


Akcjonariat pracowniczy


Pisząc cokolwiek na ten temat trzeba przypomnieć, że ta forma własności została wprowadzona przede wszystkim w USA. Jej orędownikiem i promotorem był prezydent tego kraju Ronald Regan. Obecnie około 10 procent pracowników jest zatrudnionych w USA na tego rodzaju zasadach. Polega ona na zbiorowej formie własności pracowników danego zakładu. Porozumienie osób chcących nabyć prawa własności w spółce akcyjnej wspierane jest przez preferencyjne przyznanie im na ten cel kredytu bankowego. Kredyt ten spłacany jest ratalnie z zysków firmy. Patronat nad rozwinięciem tej formy własności objęło Ministerstwo Gospodarki, które 7 lutego br. zorganizowało konferencję na ten temat. Dotąd w Polsce żaden wielki zakład typu, jak huta, kopalnia, elektrownia itp. nie zrealizowały tego rodzaju własności. Wielu ekonomistów zwalcza akcjonariat pracowniczy twierdząc w skrajnych przypadkach, że jest to „komunistyczna” utopia. Przemawiać ma za tym brak zainteresowania pracowników zyskami, operacjami i innymi tego rodzaju przedsięwzięciami finansowymi, na których nikt z nich się nie zna i mało, kogo one obchodzą. Tak, czy inaczej wydaje się, że ta forma własności najbardziej popularna jest dotąd przy prywatyzacji małych zakładów typu młyny, mleczarnie, przetwórnie spożywcze itp., gdzie pracownicy dobrze się znają i łatwo ze sobą współpracują. Śląsk jest jednak szczególnym środowiskiem. Górnicza solidarność jest tu przysłowiowa. Czy przystępując do prywatyzacji górnictwa nie należałoby pomyśleć, aby kopalnie przekazać na własność ich załogom? Skarb państwa i tak dostanie żądną przez siebie wartość, która w tym wypadku w znacznej mierze pochodzić będzie z kredytu bankowego. Po za tym akcjonariat pracowniczy niczym nie różni się od wszystkich innych form własności. Pracujący w kopalni górnik staje się jednym z właścicieli, którego nie można zwolnić z pracy w ramach „restrukturyzacji”. Czy nie będzie to najlepsza prywatyzacja kopalń? Dlaczego górnicy nie mogą być choćby tylko w minimalnym zakresie kapitalistami we własnej kopalni?


Związkowy sprzeciw


Na zdrowy rozum związkowcy winni promować zasady akcjonariatu pracowniczego po to, aby stać się współ właścicielami swojego zakładu pracy. Wtedy nikt by ich nie zwalniał z pracy, ani nikt by im nie dyktował ile mają zarabiać. Sami by podejmowali w tych sprawach decyzje. Z przeprowadzonego na ten temat sondażu wynika, że związki nie chcą być właścicielami swojego zakładu pracy. Po co im ten kłopot na głowę? Przeciwko komu by wysuwali oni swoje żądania? Czy przeciwko samym sobie? Kogo by krytykowano za złe zarządzanie zakładem? Trzeba by samemu brać odpowiedzialność za wszystko, co się stanie. To wszystko w jakimś stopniu degraduje dzisiejszą rolę związków zawodowych jako partnera na skalę państwa. Obecna rola związków zawodowych jest w jakiś sposób już sprawdzona, wdrożona i realizowana. Wraz z akcjonariatem należałoby zająć się bardziej przyziemnymi sprawami jak organizacja produkcji, bezpieczeństwo pracy, sprzedaż i zysk oraz zarobki załogi. Są to wszystko zagadnienia bardzo skomplikowane, do których związkowcy nie są przygotowani. Stąd ich duża rezerwa do przejmowania na własny rachunek kopalń, hut i innych tego rodzaju skomplikowanych przedsiębiorstw o charakterze produkcyjnym i wydobywczym. Tu można tylko wspomnieć, że przy akcjonariacie odchodzący na emeryturę pracownik dostaje swoją cząstkę wartości zakładu, w którym pracował. Są to sumy, przy których jego emerytura ma charakter symboliczny dla jego sytuacji finansowej.


Dominacja własnego majątku


Dobrze doradzając związkowcom proponuję, aby przy prywatyzacji kopalń nie polegali oni na rządowych obietnicach bezwzględnej większości akcji posiadanych przez Skarb Państwa. Nie ufali, ani nie liczyli na dotrzymanie zasad paktu społecznego i gwarancje zatrudnienia dla pracowników spółek górniczych, które będą debiutować na giełdzie. Pakty z rządem zawiera się po to, aby je łamać i omijać. Na własnej skórze przekonali się o tym górnicy z KGHM. Doradzam, aby bardziej liczyli na siebie, na swoje możliwości, na swoją aktywność i na swój kapitał, który mogą zdobyć i nim zarządzać. Wszystko to jednak wymaga przestawienia się na nowe tory. Wymaga niezbędnych kwalifikacji, które można i trzeba zdobywać. Po prostu powtórzę za poetą: „Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe….”

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.

Domański: Gospodarka w światowej czołówce wzrostu gospodarczego

Polska gospodarka pozostaje w światowej czołówce wzrostu gospodarczego; napędza go silny popyt krajowy - podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który w ten sposób skomentował dane GUS o 3,5-proc. wzroście polskiego PKB w I kwartale tego roku.

Rekordowe wypłaty! Ubezpieczyciele wypłacili 5,7 mld zł z OC i AC w I kwartale

W pierwszym kwartale 2026 r. zakłady ubezpieczeń wypłaciły niemal 5,7 mld zł odszkodowań z polis komunikacyjnych OC i AC, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Najwięcej szkód zgłaszano po zdarzeniach, do których dochodziło w poniedziałki.

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.