\"Śląsk\": Metanomierz przed pyrlikiem
Podczas nocnej zmiany czujniki rejestrowały dopuszczalne stężenia metan - mówi Jan Krawel
- Pracowałem na nocce z czwartku na piątek. Ze ściany 5 d wyszedłem o szóstej. Podczas nocnej zmiany czujniki rejestrowały dopuszczalne stężenia metanu. Nie było - wbrew fałszywie rozpowszechnianym teraz ,,sensacjom\" - jakichkolwiek wybić, zatrzymujących pracę urządzeń - zapewnia Krawel.
- Jest zdumiewające, że tego rodzaju ,,rewelacje\" są podpierane obrazkami, rzekomo zarejestrowanymi w polu metanowym komórką. Toż facet z takim nagraniem natychmiast powinien zostać klientem prokuratora - zżyma się Krawel.
- To nie jest tak, że jeśli jest rabunek, to od razu walimy pyrlikiem. To nie jest tak, że włącza się kneflik i rusza kombajn. Pierwsza rzecz, to pomiary stężenia metanu przed każdą robotą. Tak, w ciągu roku fedrowania zdarzały się w ścianie sytuacje przekroczeń metanu i wybijania sprzętu. Ale zawsze wtedy działo się tak, jak trzeba. Pierwszą reakcją było wycofanie ludzi - twierdzi Krawel.