\"Pniówek\": Kopalnia daje poczucie stabilizacji

 Chciał pracować w kopalni, bo ojciec był górnikiem, górnikami są wujkowie i sąsiedzi.

Choć mieszka w Koniakowie, od 7 miesięcy pracuje w kopalni „Pniówek” w oddziale przewozu dołowego. Podanie o przyjęcie do pracy złożył, gdy był jeszcze uczniem. Nie bardzo wierzył, że coś z tego będzie, ale ku jego zaskoczeniu, tuż po zakończeniu nauki dostał zawiadomienie, aby przyjść na rozmowy wstępne. Potem zaliczył pomyślnie dalsze procedury związane z zatrudnieniem i tak 19-letni Tomasz Fiedor stał się pracownikiem „Pniówka”.

Co skłoniło go do pracy w kopalni? – Tradycja rodzinna. Ojciec był górnikiem, górnikami byli i są moi wujkowie, sąsiedzi. Dlatego ja też zdecydowałem się na pracę w kopalni – wyjaśnia Fiedor.
Położony w Beskidach Koniaków, od kopalni „Pniówek” oddalony jest o 70 kilometrów. Fiedor, żeby zdążyć na pierwszą zmianę wstaje o 3.30. Potem idzie pieszo 2 km do przystanku, gdzie wsiada do autobusu dowożącego do kopalni górników z różnych górskich miejscowości.

Dobry wybór

Perspektywa codziennych dojazdów nie zniechęciła go. – Od małego wszędzie dojeżdżałem – wyjaśnia Fiedor. – Do szkoły podstawowej miałem dwa kilometry, do gimnazjum – 10, a do liceum – 20. Jestem więc przyzwyczajony do dojazdów.

Andrzej Mohr, kierownik oddziału przewozu dołowego w „Pniówku” komplementuje nowego pracownika. – Ci co dojeżdżają z daleka, a szczególnie z górskich miejscowości, to najsolidniejsi ludzie. Oni nie kombinują, jak tu się wymigać od roboty – zauważa.

Tomasz Fiedor przed pierwszym zjazdem na dół nie miał własnych wyobrażeń, jak tam jest. Kopalnię znał z opowieści ojca i wujków.

– Ten pierwszy zjazd potraktowałem jako zaspokojenie ciekawości – wspomina Fiedor. – Wiedziałem, że praca w kopalni jest niebezpieczna, ale o tym nie myślałem. Teraz po siedmiu miesiącach pracy też nie myślę o zagrożeniach.

Każdy nowo przyjęty do kopalni pracownik przechodzi trzymiesięczny staż. – Przydzielamy nowicjusza doświadczonemu górnikowi, który pilnuje swojego podopiecznego, uczy go zawodu. Po trzech miesiącach stażysta zdaje egzamin, potwierdzający kwalifikacje na danym stanowisku. Od tego momentu nowy pracownik jest już bardziej samodzielny, ale nadal jest pilnowany – wyjaśnia kierownik Mohr.

Tomasz Fiedor ma już uprawnienia cieśli. Na dole zajmuje się konserwacją torów kolejki podziemnej. O przejściu na oddział wydobywczy nie myśli. – Praca, którą teraz wykonuję, bardzo mi odpowiada. Jestem zadowolony z tego, co robię – stwierdza.

Oceniając siedem miesięcy pracy w „Pniówku” Fiedor podkreśla, że mimo uciążliwego dojazdu dokonał dobrego wyboru. – Niektórzy koledzy zazdroszczą mi tej pracy – dodaje.

Z nadzieją na awans

Półroczny staż pracy w kopalni „Pniówek”, w oddziale wentylacji, ma 29-letni Marek Radecki. Nie jest jednak nowicjuszem, bo przez cztery lata był zatrudniony w firmie wykonującej roboty przygotowawcze w kopalniach. Był tam nawet sztygarem. Nie żałuje, że w „Pniówku” zaczyna górniczą karierę od nowa.

– Zawsze chciałem być etatowym pracownikiem kopalni – wyjaśnia Radecki. – Mało który zakład oferuje takie warunki, w tym to, co najważniejsze, pewność zatrudnienia i pewną płacę.
Choć Radecki ma wyższe wykształcenie, w „Pniówku” zaczyna od najniższego stanowiska, bo nie posiada wymaganych w kopalni specjalizacji. Ma jednak nadzieję, że zdobędzie potrzebne kwalifikacje i z czasem zacznie awansować w górniczej hierarchii.

Wspominając swoje poprzednie miejsce pracy, Radecki podkreśla, że w firmie prywatnej nie miał poczucia stabilizacji. – Tam albo była praca, albo jej nie było. Z wypłatami też było różnie. Przywilejów socjalnych nie było żadnych. Mnie to męczyło – stwierdza.

Inną uciążliwością było przechodzenie na roboty z kopalni do kopalni. – To nie było takie złe, bo człowiek poznawał różne kopalnie. Ale przez kilka miesięcy pracy w jednym miejscu poznawałem ludzi, przyzwyczajałem się do nich i trzeba było się przenosić gdzie indziej i zaczynać od nowa – relacjonuje Radecki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Większość Polaków chce zwiększenia liczby niedziel handlowych

Ponad 60 proc. Polaków opowiada się za złagodzeniem obowiązujących ograniczeń handlu w niedziele - wynika z badania UCE Research i Shopfully Poland. Eksperci zwrócili uwagę, że nie oznacza to jednak, iż konsumenci chcą całkowitego zniesienia ograniczeń.

Balczun: MAP czeka na stanowisko Saudi Aramco ws. biznesu w Polsce

Ministerstwo Aktywów Państwowych czeka na stanowisko Saudi Aramco ws. biznesu w Polsce - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Jak dodał, z Saudyjczykami rozmawiać ma prezes Orlenu.

Śląskie potrzebuje aktywnej polityki przemysłowej państwa

Zatrudnieni w przemyśle w woj. śląskim mogą za pięć lat martwić się o pracę lub przebierać w ofertach; w skrajnych scenariuszach w sektorze będzie trzeba zwolnić 21 tys. osób lub zabraknie 72 tys. pracowników - diagnozuje Instytut Reform, postulując aktywną politykę przemysłową państwa. 

Morskie farmy Bałtyk 2 i 3 rosną. Kluczowy etap budowy za nami

Na morzu i lądzie postępuje budowa morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3, realizowanych wspólnie przez Polenergię i norweski Equinor. Jak poinformowała spółka Polenergia, po III kwartale 2026 r. zainstalowano już fundamenty wszystkich 100 turbin oraz dwóch morskich stacji elektroenergetycznych, a na dnie Bałtyku ułożono 120 km kabli eksportowych - informują w Polenergii.