\"Budryk\": Trafiona inwestycja
– Sprężone powietrze jest najdroższym medium energetycznym, a co miesiąc zużywamy go od 14 do 16 milionów metrów sześciennych – informuje Andrzej Tabaka, inżynier energetyk w „Budryku”. – Nasza kopalnia jest metanowa, więc jest niezbędne dla jej sprawnego funkcjonowania.
Stacja sprężarek znajduje się tuż obok szybu VI. Na kopalni mówi się o nim „peryferyjny”, bo od centrum zakładu jest oddalony o kilka kilometrów. Jest to jednak najważniejszy rejon „Budryka”, bo tam koncentruje się wydobycie węgla. Robót górniczych nie można byłoby tam prowadzić bez stałej dostawy sprężonego powietrza, które szybem VI jest transportowane do wyrobisk na dole, w poszczególnych pokładach.
– Sprężonym powietrzem są napędzane przed wszystkim pneumatyczne wentylatory, służące do przewietrzania wyrobisk – mówi inżynier Tabaka. – Nie mogą być elektryczne, bo jak stężenie metanu przekroczyłoby dopuszczalne normy, to czujniki wyłączyłyby prąd. Wówczas na dole nie byłoby przewietrzania, które w takiej sytuacji jest konieczne.
Sprężone powietrze jest także wykorzystywane do napędu różnych urządzeń szybowych i przyszybowych. Na dole kopalni jest do niego łatwy dostęp. Dlatego górnicy używają go przy wykonywaniu prac pneumatycznymi wiertarkami, wkrętakami czy wyciągarkami.
– Wpięcie się do sprężonego powietrza jest łatwe, bo jest ono praktycznie wszędzie. Wystarczy podłączyć się kablem do przewodu i już można pracować – podkreśla Tabaka.
Jeszcze kilka lat temu w „Budryku” do wytwarzania sprężonego powietrza służyły sprężarki turbinowe. Jedną z ich podstawowych wad było to, że gdy zapotrzebowanie na powietrze malało, to jego nadmiar był wydmuchiwany. Sprężarki turbinowe zużywały także bardzo dużo energii elektrycznej. Dlatego w kopalni zdecydowano się je zastąpić nowoczesnymi sprężarkami kontenerowymi.
To urządzenia, których pracę nadzoruje automatyczny sterownik. W stacji sprężarek przy szybie VI jest ich sześć. Jedna z nich jest w zapasie.
– Obsługa sprężarek polega teraz tylko na tym, aby ustawić żądane parametry ciśnienia powietrza – informuje Stanisław Kubica, nadsztygar urządzeń elektrycznych. – Nie wszystkie muszą pracować jednocześnie. Dopiero jak spada ciśnienie powietrza, to włącza się kolejna. I odwrotnie, jak ciśnienie jest za duże, to się po kolei automatycznie wyłączają.
Właścicielem sprężarek jest firma „Marani” z Zabrza. Do niej należy dbanie o sprawność techniczną urządzeń i usuwanie awarii. Kopalnia „Budryk” jest właścicielem układu zasilania poszczególnych rejonów w sprężone powietrze i budynku stacji.
– Do nas nie należy kontrola parametrów pracy sprężarek, ale dla swoich potrzeb robimy odczyty raz na zmianę – mówi inż. Tabaka. – Już wkrótce nie będzie to potrzebne, bo będą podłączone do sieci systemu dyspozytorskiego.
Zainstalowanie sprężarek kontenerowych było trafną inwestycją. Na wyprodukowanie 1000 m sześc. sprężonego powietrza zużywają one 85 kWh energii elektrycznej. W turbosprężarkach zużycie prądu było o prawie 40 kWh większe. Oszczędności kopalni z tego tytułu, to ok. 1 mln zł rocznie. To m.in. jest argument, który zdecydował o tym, aby czynną jeszcze turbosprężarkę przy szybie centralnym zastąpić pięcioma sprężarkami kontenerowymi.
Inną zaletą tych sprężarek jest system chłodzenie ich powietrzem, a nie wodą, której w „Budryku” nie ma za dużo. Odzyskane z chłodzenia ciepło jest wykorzystywane do ogrzewania hali, w której są zainstalowane sprężarki. W planach kopalni jest użycie tego ciepła także do ogrzewania nadszybia i powietrza wdechowego do szybu VI.
– W następną zimę już to będzie działać – deklaruje inż. Tabaka.