Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.00 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.80 PLN (-0.46%)

ORLEN S.A.

129.86 PLN (+1.04%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.58 PLN (-1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.85 PLN (-0.65%)

Enea S.A.

22.32 PLN (-0.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

30.80 PLN (+5.48%)

Złoto

4 521.30 USD (+2.23%)

Srebro

69.77 USD (+1.63%)

Ropa naftowa

106.89 USD (+6.22%)

Gaz ziemny

3.04 USD (+3.83%)

Miedź

5.46 USD (-0.42%)

Węgiel kamienny

130.80 USD (+0.23%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.00 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

259.80 PLN (-0.46%)

ORLEN S.A.

129.86 PLN (+1.04%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.58 PLN (-1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.85 PLN (-0.65%)

Enea S.A.

22.32 PLN (-0.36%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

30.80 PLN (+5.48%)

Złoto

4 521.30 USD (+2.23%)

Srebro

69.77 USD (+1.63%)

Ropa naftowa

106.89 USD (+6.22%)

Gaz ziemny

3.04 USD (+3.83%)

Miedź

5.46 USD (-0.42%)

Węgiel kamienny

130.80 USD (+0.23%)

Zebrane paciorki tworzą śląski witraż

+22 Zobacz galerię

Galeria
(25 zdjęć)

\"\"Sto lat temu na Górnym Śląsku powstało osiedle, w którym miały rozkwitać cnoty rodzinne i pracownicze. Domy pod wysokimi dachami z gontu stały w jabłoniach. (...) Tak niczym w bajce rozpoczyna się „Czarny ogród” Małgorzaty Szejnert.

Tak również rozpoczęło się 10. grudnia spotkanie z autorką. Promocja książki toczyła się w sercu stuletniego katowickiego osiedla, w Karczmie Śląskiej przy Placu pod Lipami. Kuchenna scenografia podkreślała swoiskość i bliskość. Ale to nic dziwnego, to wszak kuchnia była najważniejszym miejscem śląskiego domu.

- Jesteśmy w kuchni, czyli w centrum śląskiego domu, w karczmie, czyli w centrum Giszowca, ale zarazem w centrum Europy i świata – podkreślił zauważył Kazimierz Kutz.



Historia spółki Giesche


Książka \"Czarny ogród\" opowiada historię spółki Giesche i dzieje Giszowca. Kreśli historię Niemiec, Śląska i Polski. A co najważniejsze - historie kilku wybranych rodów z Giszowca, które przewijają się i krzyżują przez paskudny wiek XX. Książka pani Szejnert da się przyrównać do olbrzymiego meteorytu, który spadł na naszą ziemię. Dla mnie to arcydzieło w zbiorze śląskiej tematyki, które ukazuje autentyczną magię Górnego Śląska i mądrą filozofię długiego trwania jego mieszkańców - na obwolucie książki napisał Kutz.

Historia powstania osiedla sięga początku XX w., kiedy to na parceli o wymiarach 800 na 1200 metrów naczelny dyrektor spółki Giesches Erben, Uthemann, polecił zbudować wzorcowe osiedle robotnicze. Kolonia nosiła nazwę Gieschewald i służyła górnikom sprowadzonym z centralnych Niemiec, którzy jednak szybko opuścili obcy im Śląsk. W centrum znajdował się plac, wokół którego zlokalizowano szkoły, sklepy, pocztę, gospodę, administrację osiedla, łaźnię, pralnię i domy noclegowe. Na terenie Giszowca działały grupa baletowa i amatorski teatr. Były pola golfowe i drużyna piłkarska.

Na spotkanie z autorka przyszło ponad 300 osób. Sala wypełniona po brzegi. Trzeba było dostawiać krzesła. Wielu z nich na łamach książki odnajdywało swoich przodków.



Nie znałam Śląska


Ze sceny Małgorzata Szejnert opowiadała o powodach powstania książki.: - Nie pochodzę ze Śląska i nie łączyły mnie z nim przedtem żadne więzi. Moja rodzina żyła na Podlasiu. Nigdy nie mieszkałam na Śląsku i bardzo długo znałam go tylko z okna pociągu, z książek i filmów. Onieśmielał mnie, nie pisałam stąd reportaży. Kiedy w stanie wojennym straciłam posadę w tygodniku „Literatura” prof. Ignacy Wald dał mi pół etatu w Instytucie Psychoneurologicznym w Warszawie. Dyrektor wysłał mnie do Giszowca, ponieważ tam właśnie powstawał ośrodek dla dzieci specjalnej troski, który tworzyła doktor Mila Trzcińska-Fajfrowska. To było na początku lat 80. XX wieku.

Miałam napisać krótką informację na organizowaną przez instytut konferencję. Prof. Wald liczył, że reporterka zwróci uwagę na okoliczności społeczne, które ten dom stworzyły.
To pierwsze spotkanie okazało się zetknięciem ze światem kontrastów.

- Nowy ośrodek dla dzieci był wspaniale zorganizowany i wyposażony, pełen szlachetnej energii. Jednocześnie zobaczyłam Giszowiec, który był wówczas przeraźliwie smutny. A przy tym było widać, że to miejsce było kiedyś cudowne. Na to stare piękno nacierały obrzydliwe nowe bloki, brutalnie wbijające się w osiedle jak taran. W reakcji rodził się we mnie żal i bunt. Chciało mi się płakać i chciało mi się kląć – wspominała Małgorzata Szejnert.
Rozmowy o ośrodku przenosiły się na rozmowy o Giszowcu. Okazało się, że jest to niesamowita otchłań, nieprawdopodobny las rzeczy, w którym widać historię Śląska i Europy. Tu niesamowicie się ona odcisnęła - zwierzała się autorka.



Obraz został w głowie


- Wtedy nie byłam tu jako dziennikarka, ale urzędniczka. Przez całe lata ciągle tkwił w mojej pamięci ten obraz, musiałam o tym w końcu napisać - wspominała Małgorzata Szejnert.
Gdy zdecydowałam się do Giszowca wrócić, zaczęłam sięgać do historii powstań śląskich, czasów okupacji, wcielania do Wehrmachtu, powojennych represji. Pomyślałam wtedy: Jak Ślązacy mogli to wszystko przetrwać? – powiedziała nam po spotkaniu autorka „Czarnego ogrodu”

Przewodniczką autorki była Elżbieta Zacher. To ona, chociaż sama krakowianka, mówiła o Giszowcu, o ciekawych ludziach, a nawet pomogła załatwić wyprawę na dół kopalni.

- Aby móc zjechać pod ziemię trzeba było odmłodzić nieco metrykę niecodziennego „górnika” - śmiały się obie panie.



Bałam się pytać


„Czarny ogród” - jak zauważył Alojzy Lysko - pomieścił tysiące wątków i setki życiorysów.

Alojzy Lysko, autor książek o historii Górnego Śląska, uważa, że autorce udało się zebrać rozsypane paciorki jednego różańca. - W tej książce ze szkiełek, także tych wytartych, układa się piękny witraż historii regionu. Przy tym jest to odważna opowieść, bo nie przemilcza trudnych momentów. Zarazem delikatna, bo nie uraża żadnej ze stron. Ma pani w sobie czułą wagę sprawiedliwości. Tysiące życiorysów układają się tutaj w jedną wspólnotę - podziwiał Alojzy Lysko.

- Na początku bardzo się bałam stawiać pytania o sytuacje wojenne, o listy narodowe, o udział Ślązaków w Wehrmachcie. Ale kiedy zaczęłam pytać - przestałam się bać - wyznała Małgorzata Szejnert.




To śląski pamiętnik

Wśród uczestników spotkania było wielu potomków opisanych w książce giszowieckich rodów. Zachęcani przez gospodynię wieczoru, Annę Dudzińską opowiadali o swoich przodkach

- Ta książka i spotkanie z panią Małgorzatą spowodowały, że zaczęłam się interesować rodziną męża. Zbieram pamiątki, dokumenty, chcę spisać naszą historię - mówiła Maria Junger.

- Bo \"Czarny ogród\" to taki pamiętnik, każda górnośląska rodzina może na jego stronach dopisywać własne wspomnienia - przekonywała Elżbieta Zacher.



„My to smolimy”

Wzruszony poseł Kazimierz Kutz mówił, że to jedna z najpiękniejszych chwil jego życia. - Nie przypuszczałem, że taka książka może powstać. Ona mówi o Górnym Śląsku bez uprzedzeń, tendencji. Tego żaden Ślązak by nie napisał, bo zaraz wkradłyby się nasze emocje.
Książka jest do tego stopnia ważna, że takich Giszowców jest tu tyle, ile hut, kopalń, dworców kolejowych... Pani poziom poznania Śląska jest fenomenalny. Często pisywano o nim jak o kolonii. W „Czarnym ogrodzie” nie ma nic tendencyjnego. W opisie tego naszego cudownego piekła nie ma śladu okupacyjnego traktowania Śląska. To jest niebywałe - mówił Kazimierz Kutz.

„Czarny ogród” z ogromną dbałością edytorską wydało krakowskie Wydawnictwo Znak. Kutz apelował do obecnego na wieczorze autorskim redaktora Znaku, Jerzego Illga, by jak najszybciej zadbał o przetłumaczenie książki przede wszystkim na język niemiecki. Przekonywał, że czekają na nią także Ślązacy żyjący w Niemczech.
Podczas spotkania fragmenty „Czarnego ogrodu” czytał aktor Piotr Warszawski.

To bardzo ważne dzieło, bo pomoże nam wszystkim zrozumieć to śląskie \"paskudztwo\" - podkreślał reżyser. Dodawał, że ze stron książki unosi się tajemnica śląskiego trwania, zaklęta w słowach \"my to smolimy\".

Tekst i zdjęcia: Barbara Warpechowska



MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park

Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.

Na wielkanocną żywność wydamy średnio od 200 do 300 zł na osobę

W tym roku największy odsetek konsumentów - 15,7 proc. ma zamiar wydać na wielkanocną żywność od 200 do 300 zł w przeliczeniu na osobę - wynika z raportu UCE Research i Shopfully Poland. W ocenie ekspertów, przeciętny Polak spędzi święta przy dostatnio zastawionym stole, choć bez luksusów.

Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.