Zbigniew Stopa: Pracujemy na długich wybiegach

Rozmowa ze Zbigniewem Stopą, prezesem zarządu LW Bogdanka

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zbigniew Stopa, prezes LW Bogdanka

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Rozmowa ze Zbigniewem Stopą, prezesem zarządu LW Bogdanka

Jak ocenia Pan miniony rok?

Jako wymagający, ale potwierdzający odporność Bogdanki. Grupa zakończyła 2025 r. stratą netto na poziomie 159,5 mln zł, znacząco niższą niż rok wcześniej. W samym czwartym kwartale strata wyniosła 289,4 mln zł wobec 735,2 mln zł rok wcześniej.

Kluczowe jest jednak to, że wynik został obciążony zdarzeniami jednorazowymi – głównie odpisem na poziomie ponad 522 mln zł.

Po wyłączeniu tego zdarzenia Bogdanka pozostaje spółką rentowną operacyjnie – EBITDA za 2025 r. wyniosła ponad 540 mln zł.

To pokazuje, że nasz model biznesowy – oparty na efektywności, dyscyplinie kosztowej i wysokiej wydajności pracy – jest odporny nawet w trudnym otoczeniu rynkowym. Tylko przypomnę, że w 2024 r. ceny węgla spadły o ponad 20 proc. W 2025 r. pojawił się kolejny spadek rzędu ok. 18 proc. 

Niskimi kosztami produkcji bijecie konkurencję. To wystarcza?

Naszą przewagą jest rzeczywiście efektywność. Wydajność pracy w Bogdance jest około trzykrotnie wyższa niż w wielu kopalniach na Śląsku i systematycznie rośnie.

Natomiast nawet przy takiej efektywności trudno funkcjonować w sytuacji, gdy na rynku pojawia się węgiel sprzedawany poniżej kosztów wydobycia.

To nie jest klasyczna konkurencja rynkowa. To sytuacja, w której mechanizmy regulacyjne wpływają na poziom cen i w efekcie wypychają z rynku podmioty działające bez dopłat do bieżącej działalności. Dlatego mówimy jasno – potrzebne są równe zasady gry.

Straty stratami, oczekiwania oczekiwaniami, ale fedrujecie. Iloma ścianami idzie produkcja? 

Fedrujemy w systemie trzyścianowym i utrzymujemy stabilny poziom produkcji. W 2026 r. planujemy wydobycie na poziomie około 8 mln t.

Do tej pory pracowaliśmy zarówno na ścianach kombajnowych, jak i strugowych, ale z tych drugich stopniowo się wycofujemy, cienkie pokłady zostały już w dużej mierze wyeksploatowane. Docelowo zostają nam ściany kombajnowe.

Pracujemy na długich wybiegach, jeden z naszych frontów robót eksploatacyjnych dochodzi do 7 kilometrów, co jak na Bogdankę jest bardzo dużą wartością. To zwiększa efektywność, ale jednocześnie generuje konkretne wyzwania: wentylacja, transport załogi, czas dojścia do pracy czy warunki temperaturowe.

Nasze ściany mają dziś około 2 metrów wysokości i do 400 metrów długości – to są dobre parametry, pozwalające utrzymać wysoką wydajność. Surowiec ma też bardzo dobre parametry jakościowe, szczególnie dla energetyki.

Oczywiście pojawiają się również trudności geologiczno-górnicze, jak opady skał czy lokalne problemy z górotworem, ale to są rzeczy, z którymi na bieżąco sobie radzimy. Dla nas to jest dziś codzienność zarządzania, maksymalizacja wydajności, przy zachowaniu bezpieczeństwa i ciągłości produkcji.

Wyzwania na dalsze miesiące 2026 roku?

Ostatnie miesiące przyniosły kolejne obniżki cen surowca. Po pierwszym kwartale zanotowaliśmy stratę, ponad 20 mln. Liczę jednak, że te ceny się w końcu odbiją. Historia pokazuje, że cykle na rynku surowców są powtarzalne. Mamy bardzo trudną sytuację polityczną na świecie, w tym konflikt na Bliskim Wschodzie. Ceny paliw kopalnych pójdą jeszcze w górę, a wraz z nimi węgiel.

Wierzy Pan w węgiel?

Tak, wierzę w racjonalny rynek węgla. Przy cenach zbliżonych do poziomów światowych Bogdanka jest w stanie funkcjonować w sposób stabilny i rentowny. Problemem nie jest sam surowiec, tylko warunki, w jakich funkcjonuje rynek. Dlatego zależy nam na przejrzystości i równym traktowaniu uczestników rynku.

Droga do tego może być wyboista.

Może akurat nie. Chciałbym bardzo, żeby rynek węgla energetycznego w Polsce był wolny, czyli żeby nie był dotowany, bo wtedy na pewno łatwiej byłoby poradzić sobie z osiągnięciem równowagi finansowej. Jeśli to się nie zmieni, możemy stanąć przed widmem ograniczenia, a nawet rezygnacji z części naszych projektów, a efekty będą druzgocące nie tylko dla nas samych, ale także dla całego regionu Lubelszczyzny. Bogdanka jest jednym z kluczowych pracodawców i filarów gospodarki regionu. Ograniczenie inwestycji czy aktywności operacyjnej nie pozostaje bez wpływu na lokalny rynek pracy, współpracujące firmy i całe otoczenie gospodarcze.

A co z ludźmi? Nie brakuje Wam fachowców do pracy? 

To jest osobna sprawa. Na razie załoga jest stała, czyli w ogóle nie ma przyjęć. Niedawno zamknięta została szkoła górnicza kształcąca kadry dla Bogdanki i ten fakt mnie bardzo smuci. Mamy przecież nakreśloną strategię i ludzie odgrywają w niej kluczową rolę. Kiedy patrzę na strukturę naszej załogi i na wiek pracowników, to szacuję, że pierwsze braki górników pojawią się w latach 2030-2031, w tym specjalistów, takich jak na przykład elektryków. W naszych strukturach działa spółka świadcząca dla nas usługi górnicze i już podbieramy jej najlepszych pracowników. Mamy plan dalej przyjmować pracowników bezpośrednio do pracy w kopalni. 

Wyobraża Pan sobie taką kopalnię, która eksploatuje węgiel przy minimalnym udziale załogi? Sztuczna inteligencja, wysoko zaawansowane technologie, roboty górnicze?

Nowe technologie będą wspierać górnictwo, ale nie zastąpią człowieka w pełnym zakresie. W warunkach geologicznych, w jakich pracuje Bogdanka, obecność i doświadczenie załogi pozostają kluczowe dla bezpieczeństwa i efektywności wydobycia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

JSW ma zgodę walnego na zaciągnięcie 850 mln zł pożyczki z ARP

Walne zgromadzenie Jastrzębskiej Spółki Węglowej wyraziło w poniedziałek zgodę na zaciągnięcie 850 mln zł pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu.

Niezwykła wizyta pod ziemią. Trzech kardynałów zjechało do Kopalni Soli w Wieliczce

W sobotę, 6 czerwca, Kopalnia Soli „Wieliczka" gościła wyjątkowych dostojników Kościoła. Popołudniem, po zakończeniu uroczystości beatyfikacyjnej salezjańskich męczenników II wojny światowej, która odbyła się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, wielicką kopalnię odwiedzili: ks. kard. Grzegorz Ryś, Arcybiskup Metropolita Krakowski, ks. kard. Marcello Semeraro, Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych oraz ks. kard. Reinhard Marx, Arcybiskup Metropolita Monachium i Fryzyngi.

Korski: Chcą budować nową kopalnię węgla. Zapomnieli, że urzędnicze młyny mielą wolniej niż kombajny

Przeczytałem, że powstanie w naszym kraju nowa kopalnia węgla kamiennego. Ma ona funkcjonować w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym, gdzie nadal występują najwyższej jakości węgle koksowe. Kiedy czytam, że pierwszą koncesję, jeszcze nie wydobywczą, uzyskano w 2014 r., to zauważam, że dla niewielkiego złoża droga od decyzji do podjęcia wydobycia jest bardzo długa. Jeszcze nie zaczęli fedrować, bo po drodze pojawiła się przeszkoda w postaci działki terenu, która jest potrzebna, ale właściciel nie chce jej sprzedać. 

Historia Bogdanki zaczęła się od odwagi śląskich geologów

Lubelska kopalnia jest dowodem, że w górnictwie najważniejsze decyzje zapadają na długo przed pierwszą toną węgla.