Żałuje tylko, że zagubił znaczek

Witold Zyk był jednym z uczestników I Światowego Kongresu Górniczego przed 50 laty w Warszawie i wybiera się na XXI, który we wrześniu rozpocznie się w Krakowie.

 

Minęło 50 lat od tamtego wydarzenia, a on ciągle przechowuje skrypt ze streszczeniami referatów, które wtedy wygłaszano. Ubolewa, że podczas przeprowadzki zaginął znaczek, który dostali wszyscy goście warszawskich obrad, zorganizowanych z inicjatywy prof. Bolesława Krupińskiego, jednego z najwybitniejszych polskich uczonych zajmujących się górnictwem. Charyzmatycznemu profesorowi udało się połączyć ludzi zza obu stron „żelaznej kurtyny”. Stworzył pomost naukowo-techniczny między Wschodem a Zachodem, który z biegiem lat został poszerzony na cały świat przez kontynuatorów jego pracy i pomysłów.
 

– Wtedy nie myślałem o kongresie w kontekście politycznym. Dla mnie było to ogromne wyróżnienie i przeżycie zawodowe. Byłem bodaj jednym z najmłodszych uczestników tych obrad. Nie uczestniczyłem w spotkaniach towarzyskich, których zresztą nie było zbyt wiele. Pilnie słuchałem referatów, robiłem notatki, a wieczorami w hotelu porządkowałem zapiski. Teraz, gdy wertuję te pożółkłe ze starości kartki papieru, śmieję się z niektórych moich młodzieńczych złotych myśli, ale wiele też moich ówczesnych wniosków sprawdziło się w praktyce – mówi dr inż. Witold Zyk.


Pracował wtedy w Departamencie Planów Perspektywicznych Ministerstwa Górnictwa. Jako jeden z nielicznych został oddelegowany do udziału w Międzynarodowym Zjeździe Naukowo-Technicznym. Przyjechały delegacje 13 państw.


– Nie było sporów ideologicznych, choć w niektórych referatach, zwłaszcza ówczesnych dygnitarzy były mocne wątki propagandowe i socjalistyczne odniesienia. Poruszenie na sali wywołał jedynie cytat Goethego po niemiecku o tym, że dzieło ludzi musi mieć błogosławieństwo góry. Mam wrażenie, że większą sensację, niż treść, wywołał język niemiecki, wtrącony z nagła do wystąpienia. Rosjanie wyraźnie się poruszyli, a profesor Krupiński widząc to załagodził sytuację stwierdzeniem, że dziś wiadomym jest, iż góra jest zamówieniem społecznym – wspomina uczestnik pierwszego kongresu.


Na kartkach biuletynu z referatami międzynarodowego zajazdu górników w 1958 roku widnieje odręczna notatka: „równanie analityczne jest lepsze niż doświadczenie”. Witold Zyk ze śmiechem zastanawia się po pół wieku, co go skłoniło do napisania takiej bzdury.


– Ale inne moje warszawskie myśli zostały pozytywnie zweryfikowane przez postęp techniczny. Na marginesach warszawskich referatów pisałem, że znaczenie sortymentów węgla będzie malało, no i sprawdziło się, ponieważ pojawiły się paleniska nie wymagające grubego węgla, a w kopalniach utworzono zakłady przeróbcze. W 1958 roku wnioskowałem, że najbardziej optymalna kopalnia będzie miała około 12 mln ton wydobycia. Miałem rację. Zapisałem sobie, że kopalnie odkrywkowe mają sens tam, gdzie jest odpowiednia zasobność i duża grubość pokładu – czyta stare zapiski emerytowany inżynier, sekretarz Klubu Seniorów gliwicko-zabrzańskiego SITG.


Podczas warszawskich obrad Zyk miał zaledwie kilku znajomych. Ucieszył się, gdy spotkał niemieckiego inżyniera, specjalistę uruchamiającego maszyny wyciągowe w śląskich kopalniach tuż po wojnie. Poznał go w kopalni „Pokój”, w której Zyk rozpoczynał swoją karierą zawodową, będąc jeszcze studentem Politechniki Śląskiej.


– Poprosiłem go książkę z zakresu budowy kopalń. Przysłał mi ją. Koledzy przestrzegali mnie, że będę na oku wiadomych służb, które mogą mnie podejrzewać o szpiegostwo gospodarcze. Nic takiego jednak się nie stało. Nie musiałem się tłumaczyć – zapewnia Zyk.


Pierwszy międzynarodowy zjazd górniczy był jedynym kongresem, w którym Witold Zyk miał szanse uczestniczyć. Później, jak podkreśla z dumą, jeździł po budowach kopalń. Ma swoją cegiełkę w modernizacji takich zakładów górniczych, jak „Makoszowy”, „Sośnica”, „Knurów”, „Budryk”. Przeszedł wszystkie szczeble kariery zawodowej. Po trzech miesiącach stażu w „Pokoju” został sztygarem zmianowym. W 1981 roku przeszedł na emeryturę. Jego ostatnim miejscem etatowej pracy było Zabrzańskie Zjednoczenie Węglowe. Pisze obecnie pamiętnik, w którym sporo miejsca zajmują postęp myśli górniczej i mechanizacja wydobycia.

 

Powrót do korzeni
7–11 września br. Polska po 50 latach ponownie będzie gospodarzem największego zgromadzenia górniczej kadry menedżerskiej i naukowej. XXI Światowy Kongres Górniczy odbędzie się w Krakowie i Katowicach. Przyjadą delegacje z 44 państw, najliczniejsze z: Indii, Rosji, Ukrainy, Niemiec. Wśród ponad tysiąca uczestników będzie co najmniej siedmiu ministrów (nie licząc reprezentacji polskiego rządu). Przygotowano 15 sesji tematycznych, w tym cztery wyjazdowe. W Katowicach odbędzie się debata na temat szans i wyzwań górnictwa
węgla kamiennego.
World Mining Expo, wystawa towarzysząca obradom XXI Kongresu, jest przygotowywana w Sosnowcu. Będzie jedną z największych od 10 lat. Jej głównym organizatorem jest Kolporter Expo. Zapowiedziało w niej udział 230 wystawców z 18 państw.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Znamy najlepszych siatkarzy wśród górników

Mistrzostwa w Żorach po raz kolejny pokazały, że  sport jest ważnym elementem integracji pracowników miedziowej spółki. Dla uczestników była to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, ale również do wspólnego przeżywania emocji i budowania zespołowej atmosfery.

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.

Od filharmonii do kopalni. 13. Festiwal im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320

Od 30 października do 25 listopada 2026 roku Zabrze stanie się centrum muzycznych spotkań poświęconych dziedzictwu Krzysztofa Pendereckiego. Trzynasta edycja Międzynarodowego Festiwalu im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320, organizowana przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, odbywa się pod hasłem „Synergie” i po raz pierwszy wyraźnie wychodzi w region.

Chopin 135 metrów pod ziemią. Chiński pianista Hao Rao zachwycił w Kopalni Soli „Wieliczka”

Są spotkania, które pozostają w pamięci długo po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. Takim wydarzeniem był koncert chińskiego pianisty Hao Rao, który 27 października wypełnił Komorę Jana Haluszki muzyką Fryderyka Chopina.