Jak przystało na poważne zawody, rozpoczęło je losowanie stanowisk nad zbiornikiem. Ale po wybraniu numerka każdy z zawodników był obdarowywany słodyczami i napojami. Kwadrans po ósmej Janusz Koziorowski dał sygnał do zarzucania wędek.
No i zaczęło się prawdziwe misterium z tajnikami zanęcania i dobierania kompozycji najatrakcyjniejszych rybich smakołyków. Młodzi wędkarze grali fair, dzieląc się czerwonymi robakami i innymi przynętami. W tych „rarytasach” najbardziej gustowały okonie, ukleje i płotki. Wielkością na ogół przypominały szprotki.
Marcel Kułakowski z wędką od dziadka i dziecięcym entuzjazmem wyciągał z wody pierwszego w życiu okonia. Później, w miarę trwania zawodów, był już coraz bardziej senny.
Po dwóch godzinach wpatrywania się w spławik kilka miniaturowych okoni miał już też w więcierzu gimnazjalista Grzegorz Otrębowski. Nad Smug przyjechał z bratem Krzysztofem i tatą. Zbigniew Otrębowski, właściciel firmy ślusarsko-spawalniczej nie tylko towarzyszył synom, lecz był również jednym ze sponsorów zawodów. Grzegorz był nieco zdegustowany mizernym połowem. Zdarzało się już, że wyjmował z wody pokaźne karpie i karasie.
– Chłopcy mają zacięcie do wędkowania. Bywa, że bez protestów zrywają się ze snu o drugiej nad ranem żeby pojechać ze mną na ryby – mówił dumny z synów pan Zbigniew.
Przed 11. siedmioletnia Angelika Topolska miała już w siatce 15 okoni i uklejek. – Robaki zakłada tata – przyznała, wskazując na współautora sukcesu.
– W tych zawodach liczba złowionych ryb jest rzeczą drugorzędną. Chodziło nam o to, żeby sprawić dzieciom uciechę – cieszył się z udanej imprezy Ryszard Pawłowski, prezes Koła „Kazimierz”.
Gdy jury starannie ważyło zawartość siatek i więcierzy, pod namiotem czekały już na młodych wędkarzy dyplomy i nagrody. Poszczególne kategorie wiekowe wygrali Wiktor Lasota, Magdalena Gąsiorek i Mateusz Tokarz, ale ani jedno dziecko nie odeszło z pustymi rękoma – w podarunkach był sprzęt sportowy, zabawki, gry, akcesoria wędkarskie...
Wśród fundatorów nagród były m.in.: kopalnia „Kazimierz-Juliusz” i tamtejsze organizacje związkowe. Specjalną nagrodę dla najmłodszego wędkarza zawodów – kołowrotek – ufundował i wręczył trzyletniemu Marcelowi Edmund Kamiński, górnik kopalni „Kazimierz-Juliusz” i weteran miejscowego koła wędkarskiego. Tym prezentem manifestował po trosze także własną radość, gdyż niedawno został dziadkiem.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.