Z rakietką przez życie

Najbardziej utytułowany polski tenisista stołowy, nieżyjący już Andrzej Grubba, zwykł mawiać, że gra się ręką, najważniejsze są nogi, ale i tak wygrywa się głową.  Tę maksymę wielkiego mistrza Eugeniusz Molik powtarzał na treningach dziewczętom z sekcji tenisa stołowego Górnika 09 Mysłowice, w tym dwóm córkom – Beacie i Patrycji.

W wieku ośmiu lat rozpoczęłam niemalże 20-letnią przygodę z tenisem stołowym. To był i pozostaje nadal prawdziwie rodzinny sport. Za stół wciągnął mnie tata, trenujący już siostrę. Zabrał mnie na salę sportową raz, drugi... Z początku chodziłam chętnie. Później ten zapał troszeczkę ostygł i przez jakiś czas nie grałam. Z czasem jednak tenis mnie wciągnął – wspomina Patrycja Molik-Wszołek.

Patrycja najwyraźniej była predysponowana do uprawiania tego eleganckiego sportu. – Już w trzecim roku treningów, będąc w 4 klasie, zdobyła puchar w ogólnopolskim Turnieju „Przeglądu Sportowego”. Wtedy były to zawody, traktowane jako nieoficjalne Mistrzostwa Polski w młodszych kategoriach wiekowych. Niedługo potem przyszły sukcesy w Mistrzostwach Śląska młodziczek – wspomina Eugeniusz Molik.

Ojciec Patrycji nie zajmuje się już trenerką, którą przez 17 lat dzielił z pracą na dole w kopalni „Staszic”. Dziś jest kierownikiem sponsorowanej przez Katowicki Holding Węglowy żeńskiej sekcji tenisowej Górnika 09 Mysłowice. – Na razie gramy w drugiej lidze. Walczymy o pierwszą i myślę, że zdołamy awansować – uważa były trener.

Przydaje się szczypta agresji

Patrycja zaczynała grać w katowickim Baildonie. Później, z przerwami, reprezentowała barwy Górnika 09 Mysłowice. Podczas pobytu w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Krakowie, przez dwa lata była zawodniczką klubu z Konina, zaś w okresie studiów w Częstochowie – przez 3 lata grała w tamtejszym AZS.

– Tenis jest grą indywidualną. Wprawdzie, jak każdy sport, wymaga siły i wytrzymałości, wytrenowania bardzo wielu elementów technicznych, ale nie ma w nim schematów. Każdy przeciwnik jest inny. Dużo zależy od myślenia, wyobraźni i inteligencji w grze. Przydaje się też szczypta agresji, ale tej sportowej, nie wykraczającej poza reguły fair. Wreszcie bardzo liczy się silna psychika. Przy stole wszystko zależy ode mnie – opowiada o tym, co zauroczyło ją w tenisie.

– Uczy też systematyczności, dyscypliny i organizacji – dodaje ojciec sportsmenki.

Bez tych cech niepodobna wyobrazić sobie codzienności Patrycji Molik-Wszołek. Dzieli ją między kilka ról. Po uzyskaniu dyplomu z zakresu pedagogiki opiekuńczo-resocjalizacyjnej od 3 lat jest nauczycielką w Zespole Szkół Specjalnych w Katowicach, pozostaje czynną zawodniczką Górnika oraz, jako trenerka, prowadzi wraz z siostrą tenisową grupę około 30 dziewcząt w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Mysłowicach. Żartuje, że z mężem częściej widuje się na hali sportowej, niż w domu.

Nie czas rezygnować

Nagrodą są sukcesy. Ostatni, z początku marca, to brązowy medal w grze podwójnej z gorzowianką, Natalią Balicką na Mistrzostwach Polski seniorek.

– Ten brąz motywuje, utwierdza mnie w przekonaniu, że nie pora jeszcze rezygnować z gry. Dziewczyny, z którymi rywalizowałam o medale, trenują po 6-7 godzin dziennie, mają indywidualny tok studiów. Ja nie mogę już sobie pozwolić na trening z taką intensywnością – uśmiecha się sportsmenka.

– Patrycja ma handicap talentu i dużego doświadczenia – dodaje ojciec.

Kiedy mowa o sukcesach, Patrycja Molik-Wszołek zwykle spogląda w stronę taty, który jest precyzyjnym kronikarzem jej osiągnięć. W tej medalowej kolekcji są m.in. trzy złote medale Mistrzostw Polski w kategoriach młodzieżowych.

– Takiego sukcesu nie powtórzyła dotąd żadna inna zawodniczka. Mając niespełna 15 lat, Patrycja była też najmłodszą w historii medalistką (brąz) Mistrzostw Polski seniorek w grze indywidualnej. Najważniejsze osiągnięcie, to na pewno złoty medal Mistrzostw Polski seniorek w 2003 r. Wśród tych trofeów ma też brązowy medal Mistrzostw Europy juniorek w drużynie z 1996 r. – wymienia trener... Ale w sporcie bywa się też pod wozem.

Drzonków „na słodko”

– Największa wpadka przydarzyła mi się na ogólnopolskim turnieju w Drzonkowie, gdzie zamierzałam powalczyć o dobre miejsce. Pech chciał, że chwilę przed zawodami w torbie ze sprzętem pękła mi butelka ze słodzonym napojem. Trzeba było wychodzić na rozgrzewkę, a tu wszystko się klei. Tak mnie to zdeprymowało, że gładko przegrałam grę, której nie powinnam była przegrać – wspomina z uśmiechem.

Dużo lepiej Patrycja Molik-Wszołek pamięta natomiast pierwsze sukcesy trenowanych przez siebie dziewcząt. – W ubiegłym roku dwie juniorki zdobyły medale Mistrzostw Śląska. Jedna awansowała do turnieju ogólnopolskiego. Ania Urbańczyk jest jedenasta na ogólnopolskiej liście kadetek – wylicza.

– Dziewczęta nie garną się specjalnie do tenisa. Nabór jest zresztą „działką” mojej siostry, która uczy w szkole sportowej. Dziewczyny wolą taniec lub bardziej modne sporty. Mają też trudniejsze charaktery od chłopców – mówi o swoich trenerskich spostrzeżeniach.

Ten pogląd podziela Eugeniusz Molik. – W początkowym szkoleniu dziewczęta są bardziej zaangażowane i zdyscyplinowane. Ale w miarę jak dorastają, zaczynają się problemy – przyznaje.
Oprócz okupionych ciężką pracą radości z sukcesów, tenis pozwolił też katowickiej sportsmence poznać szmat świata.

– Bywałam na turniejach w całej Europie, grałam na Akademickich Mistrzostwach Świata w Szanghaju oraz – jako gość – na Igrzyskach Krajów Frankofońskich w Kanadzie. Gdyby nie sport, nie byłoby mnie stać na takie wyprawy. Szkoda, że podczas turniejów zawodnicy mają tak mało czasu na bliższe poznanie krajów i ludzi, u których goszczą – żałuje trochę Patrycja Molik-Wszołek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zapraszają na pierwsze zajęcia Energetyczno-Górniczego Uniwersytetu III Wieku

Nowy Uniwersytet III Wieku o profilu energetyczno-górniczym ma na celu stworzenie miejsca, w którym zawodowcy związani z górnictwem i energetyką będą mogli pogłębiać wiedzę o historii śląskiego przemysłu oraz współczesnych wyzwaniach technologicznych.

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.