Z Małyszem lepiej, ale to jeszcze nie to

To była dodatkowa i zupełnie niezwykła atrakcja ferii w Beskidach. Pod skocznią w Wiśle-Malince codziennie, od minionego czwartku do niedzieli, gromadziły się tłumy turystów, pragnących na własne oczy zobaczyć trening jednego z najwybitniejszych polskich sportowców – Adama Mayłsza. Orzeł z Wisły pod okiem trenera Hannu Lepistoe próbował tam odbudować formę zatraconą gdzieś w pierwszej części sezonu.

Początkowo Małysz był trochę podenerwowany widokiem gości na porannym, czwartkowym treningu. – Dalibyście spokój, przynajmniej pierwszego dnia – rzucił na widok grupy dziennikarzy, którzy jako jedni z pierwszych zareagowali na wydarzenia. Na próżno. Wiadomość rozeszła się lotem błyskawicy i już na popołudniowych zajęciach był niezły tłumek fanów. Adam Małysz po raz kolejny musiał zapłacić cenę za swoją popularność.

Wciąż numer 1

Wiadomość, że niedaleko, na przełęczy Kubalonka trenuje wicelider biathlonowego Pucharu Świata – Tomasz Sikora, nie robiła na turystach większego wrażenia. Wyniki świetnej biegaczki, Justyny Kowalczyk – także. Pomimo nienajlepszych wyników, Małysz wciąż jest postacią numer 1 sportów zimowych w Polsce. Kibice nieprędko zapomną, ile radości dostarczył im od stycznia 2001 roku.

Nasz najlepszy skoczek wcale nie zamierza na tym poprzestać: – Chciałbym już w najbliższych zawodach Pucharu Świata w Willingen i Klingenthal powalczyć o podium, ale to nie jest takie hop-siup. Najpierw trzeba dobrze skakać, a później myśleć o wynikach. W Vancouver było już dużo lepiej, ale jednak pierwsza trójka miała zdecydowanie lepsze rezultaty. Gdy po zawodach rozmawiałem z Hannu przez telefon, powiedział mi „Brawo, Adam! Jest postęp, ale to jeszcze nie to, o co nam chodzi”.

Team „Małysz”

Po raz pierwszy w tym sezonie Małysz zadzwonił do Lepistoe 2 stycznia, kiedy był kompletnie załamany wynikami noworocznego konkursu w Garmisch-Partenkirchen. Obaj panowie ustalili, że spotkają się na krótkim zgrupowaniu w Lahti, podczas którego Fin postawi diagnozę.

– Lepistoe potwierdził, że Małysz jest dobrze przygotowany motorycznie, ale trzeba dopracować technikę i podbudować go psychicznie, żeby odzyskał wiarę w sukces – powiedział Grzegorz Mikuła, rzecznik Polskiego Związku Narciarskiego.

Małysz podkreśla, że bardzo dobrze rozumie się z Lepistoe. W kwestiach organizacyjno-finansowych z fińskim trenerem porozumiał się także prezes PZN Apoloniusz Tajner. Lepistoe za pieniądze związku będzie osobistym trenerem Adama Małysza do końca przyszłego sezonu, a celem ich współpracy ma być medal na igrzyskach w Vancouver. Tym samym spełnił się model lansowany przez dziennikarzy już wiele lat temu, tzw. team „Małysz”, odrzucany wcześniej tak przez samego skoczka, jak i władze PZN.

Medalowe marzenia

Przy okazji treningów w Wiśle-Malince usiłowano doszukiwać się podobieństw między tą skocznią, a obiektem olimpijskim w Whistler, ale Małysz uciął wszelkie spekulacje: – Malinka to jest inna skocznia. Może to przejście i próg, podobnie jak w Whistler, też tutaj nie są za długie, ale jednak jest różnica. Co innego „dziewięćdziesiątka” w Szczyrku. Ta ma te same parametry, co normalna skocznia w olimpijskim kompleksie. Zresztą, jak zawodnik jest w formie, to może trenować gdziekolwiek i do każdej skoczni potrafi się dostosować już po próbnym skoku.

O ile w przyszłym roku dopisze pogoda, to Adam Małysz będzie miał pod nosem świetne warunki do olimpijskich przygotowań. Duża skocznia w rodzinnej Wiśle i tzw. normalna, będąca niemal kopią tej z Whistler, w sąsiednim Szczyrku. A biorąc pod uwagę fakt, że Małysz jest wyjątkowym specjalistą od skoczni 90-metrowych, już można snuć olimpijskie medalowe marzenia.

Walentynki na skoczni

Na zakończenie treningów w Wiśle-Malince Małysz wygrał rozgrywane tam mistrzostwa Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego, ustalając, wynikiem 126 m, pierwszy oficjalny rekord skoczni.

– Rekord jest na razie bardzo skromny, ale dziś warunki były różne. Raz z przodu powiało, potem z tyłu. Poza tym treningi dały mi w kość i w zawodach zabrakło mi świeżości. To były najsłabsze skoki z tych, które oddałem w ostatnim czasie – podsumował Małysz.

Od poniedziałku Adam Małysz trenował już w Zakopanem. Na nadchodzący weekend i środę zaplanował starty w Pucharze Świata. Ale przed mistrzostwami świata w Libercu (18 lutego–1 marca) nasz najlepszy skoczek wróci w Beskidy, by jeszcze raz pokazać się własnej publiczności. 13 lutego w Wiśle-Malince i 14 lutego w Szczyrku przeprowadzone zostaną mistrzostwa Polski. A więc... walentynki na skoczni!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.