Wyrzeczenia jeszcze większe

fot: Jarosław Galusek/ARC

Pracownicy JSW, którzy wzięli udział w strajku nie otrzymają wynagrodzenia za 13 dni roboczych

fot: Jarosław Galusek/ARC

W piątek (13 lutego), po 17 dniach strajku, zawieszony został protest w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Pod koniec trwania miał on formę okupacji kopalnianych obiektów na powierzchni. Według służb kryzysowych wojewody śląskiego w jego ostatnim dniu rano w strajku na powierzchni uczestniczyło 5493 górników. 27 z nich prowadziło głodówkę w kopalniach Borynia, Zofiówka i Knurów-Szczygłowice.

Strajk zakończył się wraz zawarciem porozumienia Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego JSW z zarządem Spółki, po oświadczeniu prezesa Jarosława Zagórowskiego, że jest skłonny podać się do dymisji. Wątpliwe jest jednak, czy którakolwiek ze stron może się czuć wygrana. Jarosław Zagórowski stracił stanowisko, a po kierowanej wobec niego agresji pewnie też poczucie bezpieczeństwa. Strajkujący muszą się przygotować na okrojone pensje, bo za czas nielegalnego przecież strajku nie należy się wynagrodzenie, a wszyscy pracownicy na zapowiadane przez zarząd, już przed wybuchem protestu, wyrzeczenia płacowe. Samą spółkę czeka mozolne odrabianie strat, rewizja kontraktów na dostawy węgla i odbudowywanie nadwątlonego prestiżu.

Odpracować deficyt
Wstępny bilans strat podany został przez zarząd podczas konferencji prasowej zorganizowanej 9 lutego, w 13. dobie strajku. Jerzy Borecki, wiceprezes JSW ds. technicznych mówił wówczas, że 9 czarnych (roboczych) dni protestu przełożyło się na ubytek produkcji węgla w wysokości 530 tys. t. Z każdym dniem deficyt ten zwiększał się o 65 tys. t, co do końca strajku dało ubytek produkcji wynoszący 790 tys. t. Straty związane z utraconymi przychodami oszacowane zostały na 27 mln zł na dobę. Przemnażając tę kwotę przez 13 roboczych dni strajku otrzymujemy 351 mln zł. Utracone przychody nie będą tożsame z poniesioną stratą finansową, bo koszty ponoszone przez spółkę w czasie protestu były przecież znacząco niższe, niż koszty związane z wydobyciem węgla. W 14. punkcie porozumienia jego sygnatariusze ustalili, że ubytki w wydobyciu spowodowane strajkiem będą odrabiane poprzez pracę w soboty, aż do czasu, gdy produkcja osiągnie poziom 105,8 proc. wobec planu techniczno-ekonomicznego (taki poziom miała produkcja w dniu poprzedzającym strajk). Jak długo będzie to trwało i ile kolejnych sobót (przypomnijmy wynagradzanych jak dni czarne) przepracować będą musieli górnicy JSW, trudno orzec, bo przecież, aby fedrować, trzeba najpierw zrealizować prace przygotowawcze.

Pożar i wyłączona ściana
Na cytowanej wcześniej konferencji prasowej władze spółki ostrzegały też, że z powodu postoju ścian we wszystkich z nich rośnie zagrożenie zawałowe, a w pięciu realne zagrożenie pożarem endogenicznym, z którym wiąże się konieczność otamowania ścian lub całego rejonu. Przywrócenie takiej ściany do wydobycia trwa kilka miesięcy. Na dalszy rozwój wypadków nie trzeba było długo czekać. W trzy dni po tej informacji, 12 lutego, w Ruchu Szczygłowice kopalni Knurów-Szczygłowice, w związku z niebezpiecznym wzrostem stężenia tlenków węgla w rejonie ściany 14 w pokładzie 405/1, została ogłoszona akcja pożarowa. O gwałtownym, co najmniej kilkukrotnym wzroście stężenia tlenków dyspozytor kopalni zawiadomił Centralną Stację Ratownictwa Górniczego, która wysłała tam specjalistyczne pogotowie pomiarowe i pogotowie z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Zabrzu.
Decyzja o otamowaniu rejonu została podjęta w tym samym dniu. Rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer poinformowała też, że w strefie zagrożenia jest także ściana, która niebawem miała zostać uruchomiona. Wiadomo już, że jej eksploatacja nie rozpocznie się pod koniec lutego, jak planowano. Oznacza to, że ruch Szczygłowice zostaje na razie bez zdatnej do eksploatacji ściany. Zdolności wydobywcze kopalni Knurów-Szczygłowice wynoszą w normalnych warunkach 16-17 tys. t na dobę. Można przyjąć, że na skutek pożaru w jednym z ruchów zmniejszą się o połowę.
Jak poinformowało 14 lutego Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego zagrożenie pożarowe pojawiło się też w ścianie CW-3 w pokładzie 401 kopalni Budryk. Niwelowano je poprzez prowadzone prace wydobywcze. Nie było też wiadomo, czy po 17 dniach przestoju pracę bez zakłóceń podejmie kilka tysięcy funkcjonujących w kopalniach JSW maszyn i urządzeń. Z informacji rzeczniczki Spółki wynika, że w pierwszej roboczej dobie po strajku wydobycie było niższe o ok. 10 proc. od ustalonego planu.

Okrojone wypłaty i konsekwencje prawne
Na dzień przed decyzją o zawieszeniu protestu Sąd Okręgowy w Gliwicach wydał postanowienie zakazujące prowadzenia strajku, który uznał za nielegalny. Sąd zakazał też "wszelkich innych działań oraz zaniechań związanych z akcją strajkową, które narażają spółkę na szkody materialne". Postanowienie to otworzyło drogę do dochodzenia przez Spółkę roszczeń za strajk wobec jego organizatorów. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa polegającego na kierowaniu nielegalnym strajkiem przez liderów 8 central związkowych działających w JSW w Prokuratorze Rejonowej w Jastrzębiu Zdroju złożyły już Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych oraz Pracodawcy RP.

W 20 punkcie porozumienia zarząd JSW zadeklarował, że nie będzie wyciągał konsekwencji dyscyplinarnych i prawnych wobec pracowników, którzy "powstrzymali się od pracy". Pracownicy konsekwencje strajku odczują jednak we własnych kieszeniach. 13 strajkowych dni roboczych to 104 godziny pracy, za które - zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych - nie otrzymają wynagrodzenia. Nominalny czas pracy w miesiącu wynosi przeciętnie 160 godzin, a wynagrodzenie podstawowe jest też podstawą, od której nalicza się pozostałe składniki płacy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1541878885 solitaire rury zat finska nord stream 2

Podejrzany o wysadzenie Nord Streamu zatrzymany w Chorwacji. Wcześniej polski sąd odmówił wydania go Niemcom

Jak informują niemieckie media Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzanego przez prokuraturę Niemiec o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, zatrzymano w Chorwacji podczas zdjęć do thrillera "Snake Island" inspirowanego tym zdarzeniem.

Budżet Obywatelski Katowic 2026. Mieszkańcy wybiorą spośród 214 projektów

Zakończyła się merytoryczna ocena projektów zgłoszonych do XIII edycji Budżetu Obywatelskiego w Katowicach. Pozytywnie zweryfikowano 214 z 268 propozycji, czyli blisko 80 proc. zgłoszonych zadań. Głosowanie mieszkańców odbędzie się od 10 do 23 września 2026 roku.

Orlen zabezpiecza nawet jedną czwartą zapotrzebowania na ropę

Orlen zawarł z Equinorem trzyletnią umowę na dostawy ropy ze złoża Johan Sverdrup na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Dostawy rozpoczną się we wrześniu, a zakontraktowany wolumen może sięgnąć ponad 9 mln ton rocznie, co odpowiada nawet jednej czwartej rocznego zapotrzebowania Grupy Orlen na ropę. Surowiec będzie trafiał do rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie, wzmacniając bezpieczeństwo dostaw w regionie.

Węgiel wraca do łask. Polacy chcą się nim ogrzewać

Sprzedaż kotłów na węgiel wzrosła w drugim kwartale 2026 r. o 15-20 proc. – szacuje Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG). Branża wskazuje, że wpływ miały na to m.in. ceny pelletu, a węgiel jest obecnie łatwiej dostępny i tańszy.