Wybuch metanu w największej rosyjskiej kopalniRaspadskaja\"

Kopalnia mezdureczenskie raspadskaja

fot: Raspadskaja

Dwaj górnicy zginęli a ponad stu uwięzionych zostało pod ziemią po eksplozji metanu w kopalni "Raspadskaja" na Syberii

fot: Raspadskaja

Wybuch metanu, do którego doszło w sobotę o 20.55 czasu moskiewskiego w największej rosyjskiej kopalni węgla w Obwodzie Kemerowskim uwięził pod ziemią 120 górników - potwierdziło ministerstwo gospodarki Federacji Rosyjskiej.

W kopalni Raspadskaja w Mieżdurieczeńsku na Syberii w momencie eksplozji znajdowało się 312 pracowników. Jak informuje agencja RIA Novosti, na powierzchnię udało się ratownikom bezpiecznie ewakuować 188 górników. Oficjalne doniesienia mówią o czterech rannych. Natomiast portal lenta.ru poinformował, że dwie osoby zginęły w wyniku eksplozji.

Pod ziemią uwięzionych pozostaje około 120 ludzi. Trwa akcja ratunkowa.


Założona w roku 1973 kopalnia, w której doszło do katastrofy, należy w całości do rosyjskiej kompanii OAO "Raspadskaja", największego producenta węgla kamiennego w Rosji. Wydobywa trzy czwarte rosyjskiego węgla koksowego na obszarze Tom-Usińsk w Kuzbasie (Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym) na Syberii. Zasoby węgla szacowane są na 782 mln ton i 55 lat wydobycia.

Kompleks "Raspadskaja" składa się z zakładów głębinowych oraz odkrywkowych. Dostarcza węgiel koksujący do największych rosyjskich hut, w tym NLMK (Novolipetsk Steel), MMK (Magnitogorsk Iron & Steel Works) i NTMK (Niżny Tagił Iron & Steel Works). Eksportuje też węgiel na Ukrainę, Węgry, do Rumunii i Bułgarii. Ostatnio firma aktywnie poszukiwała zbytu na rynkach indyjskim, japońskim i koreańskim.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.