Wojownik w sutannie

Ksiądz Wiktor Zajusz, proboszcz od św. Józefa w Krasowach, zapewnia, że obca jest mu jakakolwiek skłonność do agresji. Jednak, gdyby ewentualnemu opryszkowi przyszło do głowy zaczepić tutejszego farorza, wracającego na przykład z kolędowych odwiedzin u parafian, mógłby tego gorzko pożałować. Ksiądz posiada piąty, mistrzowski dan kung-fu.

Na co dzień naturalnym strojem ks. Zajusza jest, oczywiście, sutanna. Jednak w każdy wtorek, na półtorej godziny zakłada czarny, mistrzowski kostium „wojownika” kung-fu Pszczyńskiej Akademii Sztuk Walki. Pięć wyhaftowanych złotą nicią pasków na pasie oznacza, że posiada 5 dan. Ale w szafie proboszcza od św. Józefa wisi też, zakładany na szczególne okazje, mundur górniczy. – Od razu „generalski”, z zielonym pióropuszem do czaka – cieszy się jego właściciel.

Wiktor Zajusz jest Ślązakiem. Urodził się w Strzybnicy opodal Tarnowskich Gór. Święcenia kapłańskie otrzymał przed 28 laty. Na mocy decyzji ordynariuszy swoją posługę pełnił dotąd na ogół w parafiach, osadzonych w górniczym środowisku: w Jastrzębiu, w Rudzie Śląskiej-Halembie i teraz w Mysłowicach-Krasowach. Szczególnie pamięta jastrzębski epizod kapłańskiej drogi. W latach 80. był wikarym w tamtejszej Parafii pw. Matki Kościoła (obiegowo identyfikowanej z Kościołem na Górce).

– W stanie wojennym kopalnie ogarnęły pamiętne strajki. Panowała atmosfera grozy. Przed bramami stały czołgi, nad wieżami szybowymi krążyły helikoptery. W tych okolicznościach na probostwo przyszli górnicy – przestraszeni, niepewni jutra – prosząc o obecność wśród nich księdza. Nasz proboszcz, ks. prałat Bernard Czarnecki powiedział do nas, wikarych: „Nie mogę wam nakazać pójścia do kopalni. Pozostawiam to waszym sumieniom. Chcecie? To idźcie”. No i poszedłem. Czy się bałem? Jeszcze jak! Ale skoro ci dzielni mężczyźni potrzebowali księdza, to uznałem, że moje miejsce jest wśród nich. W jedną sobotę byłem w „Manifeście Lipcowym”, później przez dwa tygodnie w „Jastrzębiu”, skąd wyprowadzałem górników po strajku. Słuchałem spowiedzi, odprawiałem mszę św., wspólnie odmawialiśmy różaniec. Zabrali mnie również – przyznaję, nielegalnie – pod ziemię – wspomina tamte trudne dni.

Za tę właśnie obecność i postawę górnicy z „Jastrzębia” obdarowali ks. Wiktora Zajusza wspomnianym mundurem. – To był urodzinowy i bożonarodzeniowy zarazem prezent, bo urodziłem się 22 grudnia – wspomina. I rzecz nie tylko w samym splendorze. Ks. Zajusz traktuje tamten prezent jako coś więcej – znak przynależności do górniczej rodziny. – Oprócz innych przymiotów i cnót, w górnikach cenię zwłaszcza ich wytrwałość w obronie swojej ludzkiej godności – tłumaczy ks. Zajusz.

Z Jastrzębiem łączą się także początki jego przygody z kung-fu.
– Po miesiącu pobytu u Matki Kościoła uczestnicy parafialnej oazy młodzieżowej zaprosili na spotkanie Jana Jasiewicza, jednego z instruktorów i najważniejszych postaci Pszczyńskiej Akademii Sztuk Walki. Opowiadał o samej szkole, o osobliwościach uprawianych w niej stylów walki, demonstrował niektóre techniki. Zapytałem, czy i ja mógłbym przyjść na trening. Zgodził się – wspomina farorz z Krasów.

– W obiegowym wyobrażeniu uprawianie sztuk walki kojarzy się z mordobiciem. Zapewniam, że nie o to chodzi. Pszczyńska szkoła, założona pół wieku temu przez braci Jana i Józefa Brudnych, ma tę specyfikę, że od samego początku była oparta na wartościach chrześcijańskich. W nazewnictwie technik, uderzeń, stosowanych stopni uczniowskich i mistrzowskich nawiązuje wprawdzie do dalekowschodnich sztuk walki, niemniej stworzyła swój własny, oryginalny system – nazwijmy go – samoobrony. Obowiązuje zasada: mam prawo bronić siebie i stanąć w obronie drugiego człowieka – podkreśla proboszcz z Krasów. Oczywiście, sam również skrupulatnie ją respektuje. Poza matą nigdy nie zdarzyło mu się wykorzystać swoich umiejętności.

Ks. Zajusz nie jest jedynym w akademii „wojownikiem” w sutannie. – Oprócz mnie na sali treningowej spotyka się jeszcze kilku innych księży, ale są też lekarze, inżynierowie, urzędnicy, górnicy, rolnicy. Na macie ksiądz nie ma jakichkolwiek ulg, bądź specjalnych względów. Poza nią wszyscy jesteśmy paczką przyjaciół, których łączy upodobanie do doskonalenia się w umiejętnościach walki oraz wspólne wartości – mówi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.