Szesnastolatka z III Gimnazjum w Rudzie Śląskiej pisze wiersze od sześciu lat. Pierwszy był o wiewiórce. Polonistka ją za niego pochwaliła i to był doping do dalszej twórczości. Marlena nie wiąże swojej pasji poetyckiej ze śmiercią taty. Może to był przypadek, że nie wrócił z szychty w kopalni „Halemba” akurat w tym samym roku, w którym jego córka zaczęła literacką przygodę. A może dziewczynka intuicyjnie znalazła sposób na rozładowanie emocji i weszła w trudne dla niej zadanie, angażujące myśli, by osuszyć łzy po stracie ukochanego człowieka. Od tamtej pory pisze, gdy jej smutno lub wesoło, pisze o tym, co ją wzrusza lub ciekawi. Zdarza się, że niektóre utwory stają się tekstem piosenek. Gra na gitarze, śpiewa, występuje w kółku teatralnym.
– Na razie piszę do szuflady. Czasami czytam wiersze swoim bliskim lub przyjaciołom. Mam taką potrzebę wyrażania swoich uczuć. Lubię zapisywać swoje spostrzeżenia z wycieczek czy miejsc nowo poznanych – mówi Marlena Otrzonsek.
Marlena nie dostaje z Fundacji Rodzin Górniczych stypendium. Dotychczas o nie nie zabiegała. Może jak już będzie w liceum, to o nie poprosi, ponieważ szkolne wydatki wzrosną.
– Mam starszego brata, mama pracuje, mamy rentę po tacie i staramy się sobie radzić sami. Dla mnie Fundacja Rodzin Górniczych jest jak światło w ciemnym tunelu. Bezpieczniej się czuję, wiedząc, że gdyby było nam bardzo źle, to mamy do kogo się zwrócić o pomoc. I że nam jej nie odmówią. To dodaje otuchy i odwagi w planowaniu przyszłości – wyznaje nastolatka.
Gimnazjalistka plany ma grzeczne. Marzy o kontynuowaniu nauki w licealnej klasie językowej, może być angielsko-francuskej lub angielsko-niemieckiej. A później studia w Krakowie lub Warszawie. Kocha podróże, być może w przyszłości zostanie pilotem wycieczek. Dlatego stawia na naukę języków obcych. Twórczość artystyczną, popisy aktorskie i piosenkarskie, podobnie jak jazdę na nartach czy snowboardzie traktuje jako hobby. Z Fundacją Rodzin Górniczych zwiedza kraj i świat. W ubiegłym roku była w Jordanii. W tym roku jedzie na obóz do Grecji. Stara się uczestniczyć we wszystkich wycieczkach krajoznawczych po Polsce.
– Nie jestem prymuską, czasami się zastanawiam, czy nie za wcześnie zaczęłam profilować swoje zainteresowania. Odpuściłam sobie przedmioty ścisłe, uczyłam się ich tylko w najbardziej niezbędnym zakresie i teraz już jest chyba niemal przesądzone, że inżynier ze mnie nie będzie. Postaram się zostać dobrą anglistką – obiecuje Marlena Otrzonsek.
Angielskiego uczy się od dziewięciu lat, niemieckiego od dwóch. Ma zdolności lingwistyczne, a zatem jest duża szansa, że danego sobie słowa dotrzyma. Tak chciałby na pewno jej tata, gdyby żył. Mama, Grażyna, zachęca córkę do nauki, by miała przed sobą jak najwięcej ciekawych dróg życiowych do wyboru.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.