Wielka kariera małego Felka

Feliks Buszta ma 11 lat. Jest obecnie najmłodszym polskim hokeistą grającym za granicą. Jego ojciec – Waldemar, pracownik czeskiego przedstawicielstwa firmy Fasing, nie ukrywa, że to on właśnie był pomysłodawcą tego jedynego w swym rodzaju „transferu”.

Syn zawsze przepadał za hokejem. Kiedy przed trzema laty w Jastrzębiu oddano do użytku zadaszone lodowisko, zgłosiłem go do drużyny. Na początek grał w obronie. Z czasem trener odkrył w nim bramkarski talent. Miał nosa – Felek naprawdę doskonale bronił. Kiedyś drużyna wyjechała na zaproszenie do sąsiedniej Karwiny. Jak tamci zobaczyli syna w akcji, to dosłownie oniemieli. I tak się ta nasza przygoda z hokejem zaczęła – opowiada Waldemar Buszta.

Czescy szkoleniowcy zaprosili małego hokeistę z Jastrzębia na pierwszy trening. Podobały się im jego interwencje. Pewnie wychodził na wprost napastnikom i doskonale łapał krążek.

W końcu ze strony Czechów padła propozycja: „Niech Felek gra u nas, w lidze”. Nie do odrzucenia, biorąc pod uwagę, że hokej za naszą południową granicą od zawsze stał na dużo wyższym poziomie, niż w Polsce.

– Nie namyślałem się długo. Felek trafił do drużyny SK Karvina i zaczął trenować wspólnie z miejscowymi chłopakami. Trochę się obawiałem, jak go przyjmą, czy będzie się w stanie z nimi porozumieć. Ale te obawy – jak się okazało – były nieuzasadnione. Felek w bardzo krótkim czasie zyskał sympatię kolegów, a z językiem też daje sobie radę – chwali go ojciec.

Pierwszy swój mecz w barwach karwińskiej drużyny Felek rozegrał równo przed rokiem. Przeciwnikiem były utytułowane Pantery z Hawierzowa. Karwiniacy wygrali, a małego bramkarza z Jastrzębia tak ten sukces rozochocił, że już nie dwa razy w tygodniu, a przynajmniej dwa razy dziennie przekraczał granicę w Marklowicach.

– Błogosławię ten dzień, kiedy wprowadzono układ z Schengen. Nie ma żadnych problemów z przekraczaniem granicy, nawet w tych miejscach, gdzie dawniej nie było wolno. Droga do Karwiny bardzo nam się skróciła. Na wiosnę pomyślałem, żeby synka przenieść do czeskiej szkoły z językiem polskim, żeby jeszcze bardziej zżył się z otoczeniem – wyjawia jednym tchem Waldemar Buszta.

Gdy zabrał się za załatwianie formalności w dawnej szkole Felka w Jastrzębiu, dyrektor sądził, że żartuje. Nikt nie miał pojęcia, czy realizowanie obowiązku szkolnego w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej jest w ogóle możliwe, jeśli ma się stały pobyt w Polsce. Za wyjaśnianie problemu wzięły się tęgie urzędnicze głowy w Warszawie i po zaledwie kilku tygodniach jednym głosem powiedziały „tak”.

Od września Feliks Buszta, hokeista z Jastrzębia Zdroju, przekracza granicę nieco wcześniej, niż przed letnimi wakacjami. Do karwińskiej szkoły podstawowej musi wszak zdążyć na ósmą rano. Po nauce gna w te pędy przez frysztacki rynek na trening. Dzięki temu oszczędza cenny czas, bo przecież na naukę też musi wygospodarować ze dwie godzinki dziennie. Doszedł mu dodatkowy przedmiot: język czeski.

– Jeździmy obaj. Ja do pracy, a on do szkoły. Po dniówce odbieram Felka z treningu i wracamy do Jastrzębia – śmieje się Waldemar Buszta.
Ubiegły sezon chłopcy z Karwiny, w ramach rozgrywek swojej ligi, pokonali m.in. znane kluby hokejowe z Vitkovic i Trzyńca, kwalifikując się do rozgrywek ogólnokrajowych. Obecnie w krajowym rankingu zajmują piąte miejsce.

Jest wielce prawdopodobne, że w ślady małego Felka jeszcze w tym roku pójdą koledzy z dawnej drużyny. Waldemar Buszta wpadł bowiem na kolejny, interesujący pomysł. Organizowanie wspólnych, polsko-czeskich rozgrywek. W niedalekim Trzyńcu wstępne treningi rozpoczęła już grupa utalentowanych hokeistów-młodzików z Polski. Czyżby pod okiem czeskich trenerów rosła nam na Śląsku reprezentacja z prawdziwego zdarzenia?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Znamy najlepszych siatkarzy wśród górników

Mistrzostwa w Żorach po raz kolejny pokazały, że  sport jest ważnym elementem integracji pracowników miedziowej spółki. Dla uczestników była to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, ale również do wspólnego przeżywania emocji i budowania zespołowej atmosfery.

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.

Od filharmonii do kopalni. 13. Festiwal im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320

Od 30 października do 25 listopada 2026 roku Zabrze stanie się centrum muzycznych spotkań poświęconych dziedzictwu Krzysztofa Pendereckiego. Trzynasta edycja Międzynarodowego Festiwalu im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320, organizowana przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, odbywa się pod hasłem „Synergie” i po raz pierwszy wyraźnie wychodzi w region.

Chopin 135 metrów pod ziemią. Chiński pianista Hao Rao zachwycił w Kopalni Soli „Wieliczka”

Są spotkania, które pozostają w pamięci długo po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. Takim wydarzeniem był koncert chińskiego pianisty Hao Rao, który 27 października wypełnił Komorę Jana Haluszki muzyką Fryderyka Chopina.