Na wernisaż ekspozycji „Gwarek 58 – Powroty”, której patronuje „Trybuna Górnicza”, przybyły tłumy dawnych znajomych artystów-górników. O twórczości Franciszka Kurzei z Katowic pisaliśmy rok temu, gdy obchodził 50-lecie działalności artystycznej. Ten schorowany były pracownik kopalni Katowice, a później Wieczorek, z powodów zdrowotnych zrezygnował z rzeźbienia w węglu, co było przez lata jego wielką pasją. Z tego samego powodu ograniczył linoryty. Teraz wypowiada się w wycinankach (zrobił ich kilka tysięcy) i malarstwie. Jego dzieła z poprzednich okresów twórczych można oglądać w Muzeum Śląskim i na terenie byłej kopalni „Katowice”. Na wystawę „Gwarek 58 – Powroty” złoży się także prace innych osób z tej samej grupy twórczej, m.in.: grafika Jana Nowaka, grafika i malarza Rudolfa Riedla oraz rzeźbiarza i malarza Aleksandra Filipka. Wszyscy oni przed laty pracowali w KWK Katowice i tworzyli grupę „Gwarek 58”, przez którą przewinęło się kilkanaście osób.
– W klamrze czasowej 50-lecia powstania „Gwarka 58” i oczekiwanego otwarcia siedziby naszego muzeum na terenie zlikwidowanej kopalni Katowice jest coś symbolicznego. Sztuka nieprofesjonalna, zwana też intuicyjną, byłych górników jest dziś eksponowana w miejscu, w którym pokazuje się sztukę wysoką – mówił dyrektor Muzeum Śląskiego Leszek Jodliński, podczas otwarcia wystawy prac nieistniejącej już grupy „Gwarek 58”
Piątkowy wernisaż (19 bm.) można by nazwać kroczącym: pierwsza część odbyła się w Galerii Sztuki Pogranicza Muzeum Śląskiego w Katowicach, by po pół godzinie przenieść się na teren dawnej KWK „Katowice”. W galerii będzie wystawiona do 15 grudnia br., w byłej kopalni tylko do 12 października.
Grupa „Gwarek 58”, która powstała przed 50 laty, była z wielu względów nietypowa. Artystyczne grupy w ubiegłym wieku działały niemal przy każdym większym zakładzie produkcyjnym. Ta wyróżniała się m.in. tym, że była nieformalna. Skupiała kilku twórców pracujących w tym samym czasie w kopalni Katowice, ale tworzących samodzielnie. Nie mieli prowadzącego zajęcia instruktora i opiekuna, profesjonalnego artysty. Niemal wszyscy twórcy tej grupy mieli zamiłowanie do grafiki – upodobali sobie linoryt. Mieli wspólne wystawy, na których konfrontowali swój dorobek i wymieniali spostrzeżenia. Na piątkowym wernisażu spotkało się ich czterech. „Ich” kopalnia już nie istnieje, a ludzie rozjechali się po świecie. Liderem tej grupy był grafik Józef Rockstroch, który od dawna mieszka w Niemczech, podobnie jak Rudolf Riedel.
– Podobnie jak Kurzeja, ja też przestałem rzeźbić w węglu. W mieszkaniu jest to niemożliwe, bo od dłuta i węgla człowiek odchodzi, jakby całą szychtę przerobił na dole. Teraz maluję obrazy – mówił „TG” Aleksander Filipek
Jan Nowak (o nim też pisaliśmy w „TG”) pokazał na jubileuszowej wystawie swoje linoryty, którym pozostał wierny do dziś. Dzięki tej wytrwałości jego grafiki mają dużą artystyczną wartość. Najmniej znany na Śląsku, ponieważ od dawna mieszka w Niemczech, Rudolf Riedel udowodnił swoim dawnym kolegom i licznie przybyłej na wernisaż publiczności, że systematycznie rozwija talent plastyczny i sięga po nowe środki wyrazu.
– W Niemczech mam często indywidualne wystawy, w Polsce bywam rzadko. Z kolegami z „Gwarka 58” nie widzieliśmy się chyba z kilkanaście lat. Do Katowic przywiozłem swój katalog, żeby mogli zobaczyć moje prace z ostatniego, kilkuletniego okresu. Nie zarzuciłem grafiki – zapewniał Rudolf Riedel.
Wystawę twórców „Gwarka 58” (grafika, malarstwo, rzeźba) przygotowano w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2008 „Korzenie tradycji. Od ojcowizny do ojczyzny”. Pomysłodawczynią tej ekspozycji była Sonia Wilk.
Znamy najlepszych siatkarzy wśród górników
Mistrzostwa w Żorach po raz kolejny pokazały, że sport jest ważnym elementem integracji pracowników miedziowej spółki. Dla uczestników była to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, ale również do wspólnego przeżywania emocji i budowania zespołowej atmosfery.