Węgiel znów w grze. Dowodem wyniki Polskiej Grupy Górniczej
Już w październiku sprzedaż węgla opałowego z kopalń Polskiej Grupy Górniczej przekroczyła o 29 proc. wynik osiągnięty w całym 2025 roku. Oznacza to wzrost na poziomie prawie 350 tysięcy ton sprzedanego surowca. Zakładając, że zużycie wynosi średnio 5 ton w sezonie grzewczym, to tylko ta dodatkowa ilość odpowiada zapotrzebowaniu niemal 70 tysięcy domów jednorodzinnych. Z dużą pewnością można powiedzieć, że do końca roku ten wynik ulegnie jeszcze poprawie, ponieważ do sprzedaży regularnie trafiają kolejne partie węgla.
fot: Piotr Strycharski
Ruch Marcel KWK ROW
fot: Piotr Strycharski
Już w październiku sprzedaż węgla opałowego z kopalń Polskiej Grupy Górniczej przekroczyła o 29 proc. wynik osiągnięty w całym 2025 roku. Oznacza to wzrost na poziomie prawie 350 tysięcy ton sprzedanego surowca. Zakładając, że zużycie wynosi średnio 5 ton w sezonie grzewczym, to tylko ta dodatkowa ilość odpowiada zapotrzebowaniu niemal 70 tysięcy domów jednorodzinnych. Z dużą pewnością można powiedzieć, że do końca roku ten wynik ulegnie jeszcze poprawie, ponieważ do sprzedaży regularnie trafiają kolejne partie węgla.
Co ważne, w przypadku Polskiej Grupy Górniczej wzrost sprzedaży dotyczył każdego kanału dystrybucji. Odnotowany został w e-sklepie PGG dla klientów indywidualnych, w punktach stacjonarnych przy kopalniach, a także w sklepie internetowym dedykowanym firmom oraz składom opałowym. Węgiel z PGG wykorzystywany jest nie tylko w gospodarstwach domowych, ale również w gospodarstwach rolnych, fabrykach, firmach usługowych i innych przedsiębiorstwach używających opału w swojej działalności.
Prognozy nie przewidziały tej zmiany
W czasie wrześniowego kongresu Future Mining Expo & Forum w Katowicach prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja wspominał, że w tym roku, wbrew prognozom sprzed kilku miesięcy, zapotrzebowanie na węgiel wzrosło.
– Jeszcze w grudniu rozmowy z energetyką przebiegały w duchu, że nie będzie potrzeba aż tyle węgla, jak wcześniej zaplanowano. Jednak dziś okazuje się, że potrzeba go dużo więcej. Nastąpiła zatem diametralna zmiana zapotrzebowania. W Polskiej Grupie Górniczej wydobędziemy do końca roku o ponad 1 mln ton węgla energetycznego więcej niż planowano, mimo iż spółka jest w procesie restrukturyzacji – mówił Łukasz Deja.
Jak wyjaśniał prezes Polskiej Grupy Górniczej w rozmowie z portalem netTG.pl, dobry wynik jest związany z produkowaniem przez spółkę mieszanek.
– Prawie 25 proc. naszej produkcji jest w różny sposób blendowane – tzn. mieszane w procesie, aby uzyskać paliwo o ściśle pożądanych parametrach jakościowych. Nauczyliśmy się tego i robimy to dobrze. Nasi odbiorcy są z tego zadowoleni, a my mamy z tego powodu wyższe przychody i dzięki temu dotacja, która pierwotnie była na dużo wyższym poziomie, jest zmniejszona – dodał prezes PGG.
Zwały będą świecić pustkami?
Warto podkreślić, że obserwowane w tym roku większe zapotrzebowanie na węgiel ma miejsce w sytuacji, gdy w związku z restrukturyzacją Polskiej Grupy Górniczej likwidowane są dwa ruchy wydobywcze, a do końca roku ze spółki odejdzie ponad 5 tysięcy pracowników. Pozwoliło to PGG na zwiększenie efektywności o 10 proc.
– Zawdzięczamy to restrukturyzacji, ponieważ mamy narzędzia, które dała znowelizowana ustawa górnicza. W tym roku udało się nam zwiększyć przychody o około 1,5 mld zł dzięki większej sprzedaży węgla. Na koniec roku sprzedamy o prawie 3 mln ton więcej niż rok temu. Zwały, na których leżało około 2 mln ton surowca, do końca roku skurczą się praktycznie do zera – wyliczał prezes PGG podczas Future Mining Expo & Forum.
Podsumowujący pierwszy rok swojej pracy w charakterze wiceministra aktywów państwowych Grzegorz Wrona w rozmowie z netTG.pl zauważył, że w tej chwili jest gdzie sprzedać polski węgiel. Wydobywanemu w naszym kraju surowcowi sprzyja obecnie sytuacja na rynku. Wiceszef MAP odniósł się również do kwestii umowy społecznej dla górnictwa. Czy w związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem na węgiel kopalnie mogą funkcjonować dłużej niż do 2049 roku, jak zakładał dokument podpisany w 2021 roku przez ówczesny rząd, stronę społeczną, ale także przedstawicieli samorządu województwa, gmin górniczych oraz przedsiębiorców górniczych.
– Umowa społeczna jest umową, której my na pewno dotrzymamy. Czas pokaże, czy ulegnie jakiejś zmianie. Czy moje słowa są zapowiedzią zmian w tej umowie? Nie. Powtarzam ciągle jak mantrę, że nie ma górnictwa bez energetyki i nie ma energetyki zawodowej opartej na węglu bez górnictwa w tym wymiarze, że wykorzystujemy część zasobów, które posiadamy, a część musimy pozyskać z zewnątrz. Trudne jest to, by przewidzieć, co będzie za 10 lat w sytuacji, gdy otoczenie zaskakuje nas co roku – powiedział Grzegorz Wrona.
Wiceminister stwierdził, że konieczne jest to, by w sprawie górnictwa grać dziś tymi kartami, które są na stole, również z myślą o wydobywających węgiel górnikach.
– Oni czasami narażają swoje życie, fedrując pod ziemią. Bardzo nie lubię, kiedy o górnictwie mówi się często krytycznie – dodał wiceszef resortu aktywów.
Czy w związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem na węgiel, surowiec nadal stanowi kluczowy element krajowego miksu energetycznego? Czy można stwierdzić, że wciąż zapewnia bezpieczeństwo? Również te pytania były przedmiotem debat w czasie wrześniowego spotkania przedstawicieli branży na Future Mining Expo & Forum w Katowicach. Do związanych z tym prognoz odniósł się również prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja.
– Jesteśmy dumni z tego, że zwiększone zapotrzebowanie na węgiel energetyczny w Polsce zostało pokryte przez produkcję PGG. W dłuższej perspektywie zużycie węgla ma oczywiście spadać, ale tempo odchodzenia od paliw węglowych każdego roku może być różne, np. w 2026 roku wolniejsze. Zależy to przede wszystkim od tego, kiedy oddamy do użytku nowe bloki jądrowe. Jako PGG czekamy na stabilne źródła energii, jesteśmy gotowi na wyzwanie, jakim jest zagwarantowanie Polakom bezpieczeństwa energetycznego, energii elektrycznej i ciepła szczególnie w mroźną zimową porę roku – powiedział Łukasz Deja.
W czasie prowadzonych w Katowicach debat podkreślano, że górnictwo znów odgrywa kluczową rolę w globalnej gospodarce, stanowiąc filar bezpieczeństwa energetycznego, przemysłowego i technologicznego. W dobie ostrych napięć geopolitycznych to właśnie surowce krytyczne i stały dostęp do własnych zasobów decydują o konkurencyjności państw i gospodarek. Zasygnalizowano równocześnie, że europejska polityka surowcowa musi określić się na nowo, szukając złotego środka między dążeniem do niezależności a realiami globalnych łańcuchów dostaw.
Świat znów przychylniej spogląda na węgiel
Prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja w niedawnej rozmowie z netTG.pl odpowiedział na pytanie, czy obecna poprawa rynkowej sytuacji węgla może być już postrzegana jako tendencja.
– Bardzo bym sobie życzył, żeby to był stały trend. Natomiast zdaję sobie z tego sprawę, że takie lata jak rok 2026 zdarzają się co kilka lat. Pamiętam sytuację z 2021 roku, kiedy polska energetyka również zgłaszała większe zapotrzebowanie, a potem w kolejnym kwartale okazało się, że odbiory zostały przez nią praktycznie wstrzymane – powiedział prezes Polskiej Grupy Górniczej.
– Chciałbym więc, żeby był to trend, ale trudno teraz przewidzieć, na ile on się zmieni – dodał.
Pytany o przewidywania dotyczące miejsca węgla w polskim miksie energetycznym w ciągu kolejnych kilku lat, Łukasz Deja podkreślił, że PGG opiera się na Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu, jego wersji WEM oraz wspomnianej umowie społecznej dla górnictwa.
– Zakładają one, że w 2030 roku zużycie węgla w Polsce będzie wynosiło 28 milionów ton i Polska Grupa Górnicza wpisuje się w te wielkości. Jestem przekonany, że nie nastąpi tutaj znacząca obniżka. W mojej ocenie będą to okolice właśnie tej wartości – mówił prezes Polskiej Grupy Górniczej.
Szef największej spółki węglowej w Polsce i w Unii Europejskiej dodał, że jej transformacja oraz restrukturyzacja nie wpłyną na cele, które musi realizować PGG.
– Zakładaliśmy, że ustawa górnicza wejdzie w życie w 2025 roku. Weszła w 2026, a my do tego procesu się przygotowywaliśmy. Robiliśmy etatyzację, określaliśmy poziomy zatrudnienia niezbędne do realizacji zadań wydobywczych. I dziś mogę powiedzieć, że 16 milionów ton, które planujemy wykonać na koniec tego roku, to efekt właśnie tych działań, które podjęliśmy w ubiegłym roku. Zwiększyliśmy wydajność o 10 proc. i obniżyliśmy koszty produkcji o 8 proc. – przypomniał Łukasz Deja.
W obliczu dynamicznej sytuacji na świecie trudno precyzyjnie określić, jak będzie wyglądał w kolejnych latach polski miks energetyczny. Można jednak założyć, że w oczekiwaniu na energetykę jądrową do końca obecnej dekady zależeć będzie w dużej mierze od oddawania nowych mocy gazowych.
Rok 2026 pokazał, że przy wysokich cenach gazu energetyka znów zwraca się w kierunku węgla.