W Bytomiu odsłonią pamiątkową tablicę poświęconą ratownikom górniczym (29.11)

Rodziny, przyjaciele, znajomi ratowników górniczych, którzy zginęli podczas służby, są zaproszeni na uroczystość odsunięcia Tablicy Pamiątkowej. Odbędzie się ona 29 listopada o godz. 11.30 w Bytomiu w pobliżu Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.

Tablica upamiętni 107 nazwisk i będzie dedykowana również wielu bezimiennym ratownikom, którzy stracili życie w kopalniach przed 1945 rokiem, gdy nie było ewidencji. Dopiero po drugiej wojnie światowej zaczęto prowadzić dokładne statystyki wypadków górniczych.

Dobrowolna służba

Specyfiką polskiego ratownictwa górniczego jest dobrowolność. To nie jest służba zawodowa. Mimo to jest ono doskonale zorganizowane, przeszkolone i wyposażone. Nie ma takiego kontynentu na świecie, gdzie polscy ratownicy górniczy nie prowadziliby akcji. Wzywano ich na pomoc m.in. do kopalń złota, do usuwania skutków trzęsień ziemi, do gaszenia podziemnych pożarów. Mówiono o tym podczas konferencji prasowej (14 listopada) w CSRG.
– Tą tablicą chcemy w symboliczny sposób wyrazić szacunek i oddać hołd naszym poległym kolegom. Jej odsłonięcie zamknie obchody 100-lecia zorganizowanego ratownictwa górniczego na ziemiach polskich.
Najstarsza w Europie

– Pomysłodawcą tablicy jest mój poprzednik, były prezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, doktor inżynier Bogdan Ćwięk – zapewniał prezes CSRG Stanisław Parol. Bytomska stacja ratownictwa górniczego jest najstarszą nie tylko w Polsce, ale także pierwszą na kontynencie europejskim. Jej budowę rozpoczęto w 1907 r.

– Początki ratownictwa sięgają XIX wieku, gdy na masową skalę zaczęto wydobywać węgiel i inne kopaliny. W pierwszym okresie tworzenie służb ratowniczych zależało od właściciela kopalni, a nie wszyscy widzieli taką potrzebę. Przełomem w tej kwestii była katastrofa we francuskiej kopalni Courrieres w 1906 r. Zginęło wówczas, jak podają różne źródła, od 1099 do 1230 górników. Po tej tragedii prawnie zobowiązano pracodawców do organizowania ratownictwa. Skończyła się improwizacja, o bezpieczeństwo w kopalniach zaczęto dbać tworząc przeszkolone zespoły, wyposażone w specjalistyczny sprzęt ratowniczy – mówił dziennikarzom Bogdan Ćwięk.
Najwyższy w świecie poziom sprawności polskie ratownictwo górnicze zawdzięcza bliskiej współpracy z naukowcami (m.in. z politechnik, GIG-u, czy Kopalni Doświadczalnej GIG „Barbara” w Mikołowie). W ośrodkach badawczych rozwiązywano konkretne problemy wynikające z zagrożeń naturalnych i sytuacji występujących w kopalniach.

Polscy ratownicy, uczestnicząc w różnych akcjach na świecie, używają sprzętu krajowej produkcji, ponieważ lepszego nikt nie ma.

Sukcesy i porażki

W 100-letniej historii zorganizowanego ratownictwa na ziemiach polskich było mnóstwo sukcesów, jak choćby ten – bodaj najbardziej spektakularny – gdy w lutym 2006 roku po 111 godzinach odkopano Zbigniewa Nowaka, uwięzionego po tąpnięciu w kopalni „Halemba” w Rudzie Śl.

Niestety, zdarzały się także porażki, a niektóre podejmowane przez ratowników akcje okazały się zabójcze dla nich samych. Jedną z najbardziej pamiętnych jest tragiczne gaszenie pożaru 25 lat temu w kopalni „Dymitrow”, gdzie wybuch gazu dosięgnął bazę ratowników, w której akurat znajdowało się wyjątkowo dużo osób. Zginęło ich wtedy 18 (wśród nich kierownik akcji i lekarz), a 14 kolejnych zostało rannych. W 1998 r. w kopalni „Niwka-Modrzejów” z penetracji wyrobiska nie wróciło czterech ratowników, a następnie kolejnych dwóch, którzy poszli ich ratować.

– Każda akcja jest inna, ściśle związana z warunkami. Nie ma jednej uniwersalnej metody – zapewniał dziennikarzy prezes CSRG. Obecnie w Polskim górnictwie jest ponad 6 tysięcy ratowników górniczych.


Trzeba mieć predyspozycje - mówi Ryszard Mathis, zmianowy kierownik pogotowia górniczego

– To nie jest praca dla tych, którzy chcą tylko dobrze zarobić. Żeby się jej podjąć, trzeba chcieć robić coś więcej niż tylko zarabiać na chleb. Pewnych rzeczy można się nauczyć, ale potrzebne są predyspozycje. Zastęp jest jak jedna ręka, nikt nikogo nie może zawieść. Żeby zostać ratownikiem, samemu trzeba się zgłosić, a następnie przejść badania psychologiczne i techniczne. Kolejnym sprawdzianem jest szkolenie. Dopiero po dwóch latach wiadomo, czy człowiek nadaje się do tej służby. Wychodząc na akcje nie myśli się o sobie i własnym bezpieczeństwie, lecz o tym, jak najszybciej pomóc ludziom, którzy na nas czekają.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ekspansja chińskich firm dławi gospodarkę Unii. Polska straciła miliardy!

W 2025 roku europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej, w tym 11,4 mld euro, które pośrednio utraciła polska gospodarka - wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich.

Studentka psychologii UŚ uczestniczką analogowej misji kosmicznej

Milena Zając, studentka Kolegium Indywidualnych Studiów Międzyobszarowych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, realizująca psychologię jako kierunek wiodący, wzięła udział w analogowej misji kosmicznej „Libra”, która odbyła się w czerwcu 2026 roku w habitacie LunAres Research Station w Pile.

Hutnictwo zyska oddech? Unia ogranicza napływ stali spoza Europy

Od 1 lipca 2026 r. w Unii Europejskiej obowiązują przepisy, które mają chronić europejski przemysł stalowy. Nowy unijny mechanizm zakłada zmniejszenie o niemal połowę bezcłowych limitów importu stali. - Te przepisy to w znacznej mierze realizacja postulatów hutniczych związków zawodowych – podkreślają w Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”.

Rewitalizacja terenów po kopalni Anna nabiera tempa

Pszów konsekwentnie zagospodarowuje tereny po kopalni Anna, dzięki m.in. środkom unijnym. Praca trwa, jak widać na naszym filmie, a na efekty trzeba będzie poczekać do 2029 roku.