– Bułgaria była naszym planem awaryjnym. Przez rok przygotowywaliśmy się do szóstej z kolei naszej wyprawy w Alpy. Chcieliśmy wejść na Mont Blanc. Niestety, gdy nastał czas, wyjazdu komunikaty meteorologiczne przyniosły złe wiadomości. W Alpach załamała się pogoda. Czekaliśmy tydzień z nadzieją, że się poprawi. Jednak nie było szans na zmianę, a jeden z nas – Bogdan Milak – jeszcze pracuje jako nadsztygar w kopalni. Musieliśmy się liczyć z tym, że urlop mu ucieka. Dlatego nasza trójka młodych wiekiem emerytów postanowiła zgodnie, że dłużej już nie można zwlekać. Zamiast w Alpy pojechaliśmy do Bułgarii. I tak trochę niespodziewanie spełniło się moje marzenie, ponieważ nie miałem nigdy okazji być w tamtejszych górach. Owszem jeździło się do tego kraju na wczasy w okresie PRL-u, ale tylko nad Morze Czarne – opowiada Władysław Pańczyk, emerytowany nadsztygar ds. bhp w KWK „Bolesław Śmiały”.
Od 10 lat, niezmiennie w tym samym składzie, chodzą po górach. Nie patrzą sobie w metrykę, ale tak się szczęśliwie złożyło, że sześć lat temu po raz pierwszy obchodzili urodziny – wtedy 40. Bogdana Milaka – na szczycie Triglav w słoweńskich Alpach. Uznali, że to zrządzenie losu warto świadomie kontynuować. Abrahama, czyli „50” Andrzeja Rygulskigo uczcili specjalną wyprawą (z udziałem księdza) na Babią Górę. W przyszłym roku tak zaplanują swoją coroczną wspinaczkę wysokogórską, by zbiegła się z kolejnymi urodzinami Milaka. Pojadą w lipcu, a nie we wrześniu, jak w tym roku.
– Góry Riła nie wymagają ekstra umiejętności. Są podobne do naszych Tatr Zachodnich. Baza turystyczna jest, ale skromna. Dlatego każdemu, kto wybiera się do Bułgarii, radziłbym zabrać śpiwory, namioty nie są konieczne. Można nocować w schroniskach, ale nie polecamy tego pod Musałą. Spotkaliśmy na trasie sporo turystów, w tym Polaków i Czechów. Wszyscy zachwalają nie tylko górskie szlaki, ale także atrakcje Monastiru Rylskiego. Trzeba koniecznie zejść na wysokość 1100 m n.p.m. i zobaczyć te cuda architektury. Monastyr został założony w XIV w przez pustelnika Iwana z Riły. Byliśmy też w jego pustelni – zachwala Pańczyk.
W roku 1983 Monastyr Rilski został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Podziwiany obecnie kompleks klasztorny pochodzi z XIX wieku. W okolicy są jednak budowle znacznie starsze, z freskami z XV–XVII wieku. 4-osobowa grupa z koła PTTK przy kopalni „Bolesław Śmiały” nie zakończyła bułgarskiej przygody na zwiedzaniu zabytków. Pojechali w góry Piryn, do czego namawiał ich Andrzej Ryguski. Nęcił ich tamtejszy szczyt Wichren (2914 m n.p.m.), drugi pod względem wysokości w Bulgarii i trzeci z najwyższych (po Musale i Olimpie) półwyspu Bałkańskiego. Pasmo gór Piryn w porównaniu do Riły ich zdaniem jest bardziej dzikie i urozmaicone krajobrazowo.
– Planując wyprawę po Bułgarii warto też zobaczyć czerwone skały rozrzucone wokół miejscowości Bełogradczik. W drodze powrotnej dobrze jest zostawić sobie trochę czasu na zwiedzanie Austrii. My pojechaliśmy do Heiligenkreuz, gdzie z pielgrzymką był Papież – dopowiada Władysław Pańczyk.
Bułgarska eskapada to ponad dwa tygodnie aktywnego wypoczynku z dala od ulicznego zgiełku. Jeżeli liczyć drogę powrotną, to podczas tej wyprawy pokonali ponad 4 tys. km. Było warto, co do tego nie mają wątpliwości.
A za rok postarają się w końcu wejść na Mont Blanc.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.