UOKiK: kary za łamanie przepisów będą wyższe

fot: ARC

Dziewięć firm dobrowolnie zobowiązało się do zaprzestania stosowania kwestionowanych praktyk...

fot: ARC

Prezes UOKiK chce zmienić wytyczne dotyczące karania za łamanie przepisów. Pułap wyjściowy wzrośnie z 1-3 proc. do około 6 proc. rocznych obrotów przedsiębiorstwa - zapowiedział w rozmowie z PAP prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Marek Niechciał.

Prezes UOKiK chce zakończyć tzw. erę miękkich wezwań. - W niektórych przypadkach, szczególnie ciężkich naruszeń antymonopolowych, nie możemy stosować miękkich wezwań. Konieczne są decyzje administracyjne, ponieważ one porządkują rynek. W przypadku decyzji mamy również narzędzia, by sprawdzić, jak przedsiębiorca realizuje nakaz zmiany niedozwolonych praktyk, przy działaniu miękkim nie jest to możliwe - wyjaśnił prezes. - Efekt zbyt wielu miękkich rozwiązań był taki, że przepisy nadal były łamane - dodał.

Jak mówił, aby podnieść skuteczność działania urzędu i dopilnować przestrzegania przepisów, zaraz po pierwszym upomnieniu - o ile nie przyniesie ono rezultatu - UOKiK będzie nakładał kary finansowe.

- Limit nakładanych przez nas kar wynosi 10 proc. rocznego obrotu. Ale wyjściowe stawki sięgają 0,1 proc. rocznego obrotu, 1 proc., czasem 3 proc. To zdecydowanie za mało - podkreślił Niechciał. - Kara w wysokości odpowiadającej zyskowi przedsiębiorstwa, wypracowywanego w ciągu jednego dnia, nie robi na nim większego wrażenia. Dlatego chcę zmienić wytyczne dotyczące karania za łamanie przepisów i podnieść pułap wyjściowy z 1-3 proc. do około 6 proc. Tym bardziej, że jeśli sprawa trafia do sądu, nakładane przez nas kary bardzo często są obniżane - wskazał prezes UOKiK.

UOKiK prowadzi obecnie kilka postępowań w sprawie firm sprzedających starszym osobom towary na raty. Chodzi o przypadki, w których sprzedawcy oferują np. w sanatoriach osobom w podeszłym wieku bardzo drogą pościel, zestawy garnków, urządzenia paramedyczne. Podpisują z nimi umowę sprzedaży i niejednokrotnie równocześnie umowę kredytową na zakup tych towarów. Ludzie nie są świadomi, że pierwsza kwota, jaką mają zapłacić, jest tylko pierwszą ratą. Gdy wracają do domu, jest już najczęściej za późno, aby od umowy odstąpić.

- W tych wypadkach nie skończy się już na karach w okolicach 3 proc. rocznego obrotu, ale będą bliższe pułapowi 10 proc. - zapewnił Niechciał.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.