Transport: zima zaskoczyła drogowców

fot: Andrzej Bęben/ARC

Dostawcy soli i firmy odśnieżające marzą o takiej zimie...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Pogoda tej zimy jest wyjątkowo zła dla dostawców soli i firm odśnieżających. Cieszą się za to samorządowcy i zarządcy dróg, którzy już liczą oszczędności - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

Jeśli zima jest sroga, na samych drogach krajowych zlecenia idą w setki mln zł. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała na odśnieżanie i solenie zimą 2012/13 ponad 0,5 mld zł, rok później - 270 mln zł.

Ale w br. dostawcy soli mają powody do niezadowolenia - w sezonie 2014/15 GDDKiA zaplanowała zużycie ponad 0,5 mln ton soli, a nie jest pewne, czy zostanie wysypana połowa. Dyrekcja zastrzega jednak, że to tylko prognoza, a śnieg zdarzał się i w Wielkanoc.

Na łagodnej zimie cierpią firmy odśnieżające i dostawcy soli czy piasku, ale też służących do posypywania dróg chlorków: wapnia i magnezu.

Natomiast w miastach zanosi się na duże oszczędności. W stolicy Zarząd Oczyszczania Miasta zrealizował dotąd 11 pełnych akcji za 12 mln zł, a w poprzednim sezonie w takim samym czasie było już 20 akcji za 20 mln zł, zaś zimą 2012/13 - 40 za prawie 42 mln zł.

Ale nie wszystkie samorządy na tym skorzystają, bo część z nich rozlicza się z wykonawcami ryczałtowo - zauważa "DGP". 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.