Transport: maszyniści pod specjalnym nadzorem

fot: Maciej Dorosiński

Władze PKP PLK zapewniają, że są przygotowane na na wykorzystanie nowych funduszy UE

fot: Maciej Dorosiński

Firmy kolejowe narzekają na brak fachowców. Bezskutecznie próbują wyciągnąć ich z konkurencji - informuje "Puls Biznesu".

Jednorazowa premia "na dzień dobry" (2 tys. zł), pakiet socjalny, wyższa płaca niż u konkurencji (nawet 6,5 tys. zł brutto), karta Benefit - takie warunki zaoferowały Koleje Dolnośląskie przyszłym pracownikom.

- Efekt jest mierny. Zatrudniliśmy kilka osób, a planowaliśmy przyjąć ponad 30 - mówi Piotr Rachwalski, prezes spółki należącej do dolnośląskiego urzędu marszałkowskiego.

Trudności wynikają m.in. z tego, że przez ostatnie lata w Polsce nie szkolono maszynistów, kadra się postarzała, a wyszkolenie nowej jest długotrwałe (trwa niemal dwa lata) i kosztowne (ponad 100 tys. zł za pracownika).

Ale kadrowe kłopoty są także skutkiem planowanej restrukturyzacji Przewozów Regionalnych. Spółka ma być dokapitalizowana przez Agencję Rozwoju Przemysłu 750 mln zł, które przeznaczy na oddłużenie i program dobrowolnych odejść dla prawie 1,7 tys. pracowników.

- Pracownicy są mamieni wizją nowej, oddłużonej firmy, w której "wszystko zostanie po staremu". Dlatego wybierają stare - tłumaczy się Piotr Rachwalski. Prywatni przewoźnicy skarżą się, że do przeprowadzki zniechęcają także związkowcy. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.