Tomasz Tomaszewski zaprezentował robotnicze twarze
fot: Maciej Dorosiński
- Kiedy w marcu 2009 roku przyjechałem na Śląsk, powitała mnie twarz osoby pogodnej, która z przejęciem opowiadała mi o tym regionie kraju – wspomina swój pierwszy kontakt ze Śląskiem Tomasz Tomaszewski
fot: Maciej Dorosiński
Bardzo dużym zainteresowaniem cieszył się wernisaż prac fotograficznych Tomasza Tomaszewskiego, który w Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach zaprezentował swoje najnowsze dzieło. Jego fotografie, przedstawiające głównie robotnicze twarze Górnego Śląska, wywołały ożywione dyskusje wśród zwiedzających wystawę.
- Wybrałem Górny Śląsk, gdzie etos pracy, tradycje oraz zwyczaje z nimi związane, wydawały mi się najbardziej żywe i barwne – mówi portalowi nettg.pl Tomaszewski. Ten ceniony fotografik, laureat wielu prestiżowych nagród, otworzył wystawę w towarzystwie przedstawicieli władz Katowic, które ją współorganizowały.
W Galerii Piętro Wyżej pojawiła się także senator Krystyna Bochenek, a także ludzie związani zawodowo z górnictwem. Bez ich pomocy Tomaszewski nie mógłby zawitać do kopalni, ani też wykonać zdjęć. W trakcie swoich wielomiesięcznych wędrówek po Śląsku, zjeżdżał na dół do kopalni „Pokój”, „Wieczorek” i „Bobrek-Centrum”, gdzie poznał trud górniczej pracy. Po takich wizytach po prostu zakochał się w Śląsku, w ludziach mieszkających w tym regionie.
- Kiedy w marcu 2009 roku przyjechałem na Śląsk, powitała mnie twarz osoby pogodnej, która z przejęciem opowiadała mi o tym regionie kraju – wspomina swój pierwszy kontakt ze Śląskiem Tomaszewski.
– Zorientowałem się, że to lokalny patriota. To był Darek Kortko, redaktor naczelny katowickiego oddziału „Gazety Wyborczej”, dzięki któremu mogłem zobaczyć prawdziwy Śląsk. On wsadził mnie do swojego auta i obwoził po ciekawych miejscach. Na Śląsku znalazłem niebywały kolor i wspaniałych ludzi. Tutaj stosunki są zdrowsze niż gdzie indziej, ludzie patrzą sobie w oczy. Wcześniej Ślązacy byli oskarżani o różne rzeczy i stąd u nich poczucie oblężonej twierdzy. To właśnie to poczucie spowodowało, ze Ślązacy zadbali o takie wartości, jak rodzina, religia, przyjaźń. W Nowym Jorku, gdzie odebrałem nagrodę za zdjęcia, pytano mnie, czy wszyscy ludzie na Śląsku mają takie godne twarze. No i takie pogodne. Nie chcieli mi tam wierzyć, że chodzi o ludzi pracy, którzy ciężko pracują fizycznie. A mimo tego mają takie piękne, szlachetne twarze.