Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.87 PLN (-0.41%)

KGHM Polska Miedź S.A.

272.70 PLN (+0.26%)

ORLEN S.A.

133.64 PLN (+5.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.70 PLN (+1.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.10 PLN (+0.53%)

Enea S.A.

21.98 PLN (+0.83%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.95 PLN (-1.86%)

Złoto

4 548.76 USD (+0.15%)

Srebro

71.76 USD (+1.16%)

Ropa naftowa

98.23 USD (+0.51%)

Gaz ziemny

2.92 USD (-0.58%)

Miedź

5.50 USD (-0.30%)

Węgiel kamienny

127.00 USD (+2.17%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.87 PLN (-0.41%)

KGHM Polska Miedź S.A.

272.70 PLN (+0.26%)

ORLEN S.A.

133.64 PLN (+5.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.70 PLN (+1.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.10 PLN (+0.53%)

Enea S.A.

21.98 PLN (+0.83%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.95 PLN (-1.86%)

Złoto

4 548.76 USD (+0.15%)

Srebro

71.76 USD (+1.16%)

Ropa naftowa

98.23 USD (+0.51%)

Gaz ziemny

2.92 USD (-0.58%)

Miedź

5.50 USD (-0.30%)

Węgiel kamienny

127.00 USD (+2.17%)

Taki mam charakter

Rozmowa z Potrem Piekarczykiem, byłym zawodnikiem i trenerem GKS-u Katowice

Jest Pan najlepszym trenerem w historii GKS-u Katowice, ale przecież przez ponad 10 sezonów był Pan zawodnikiem tego klubu. Jak Pan trafił na Bukową?

W 1980 roku po spadku Gieksy do II ligi Marian Dziurowicz zaczął wymieniać skład. Ja byłem wtedy w ROW-ie Rybnik, także drugoligowym, także z aspiracjami awansu. Samo przejście nie było takie proste jak teraz, kiedy kontrakt się kończy i zawodnik zmienia klub. Wtedy wszystko załatwiało się po linii politycznej, a ROW i GKS miały ściśle określone miejsce w hierarchii klubowej na Śląsku.

Prezes Dziurowicz zbudował młodą drużynę, która po dwóch latach przebiła się do ekstraklasy. W niej, jak podają statystyki, rozegrał Pan 235 spotkań. Czy któreś z nich jest dla Pana szczególne?

Na pewno pierwsze, bo w debiucie wygraliśmy 3:1 z Legią Warszawa, która na ławce miała w tamtych czasach Kazimierza Górskiego. Kilka lat później w innym meczu z Legią, wygraliśmy 5:2, a ja strzeliłem dwa gole, oba głową. Nasza radość ze zwycięstwa była podwójna, bo wtedy wszedł taki przepis, że za wygraną różnicą trzech bramek zwycięzca dostawał trzy punkty, a pokonany minus jeden. Finał Pucharu Polski na Stadionie Śląskim z Górnikiem Zabrze przy 60 tysiącach kibiców, kiedy, skazywani na porażkę, pokonaliśmy murowanego faworyta 4:1. To była sensacja, bo przecież wtedy nie mieliśmy jeszcze ugruntowanej pozycji w czołówce I ligi.

Właśnie wtedy rozpoczęła się 10-letnia seria występów GKS-u w europejskich pucharach.
Nie wszystkie mecze będziemy dobrze pamiętać, ale były to najlepsze lata klubu z Bukowej.

Na pewno mogliśmy wtedy osiągnąć lepsze wyniki, ale brakowało nam doświadczenia. W 1986 roku zatrzymał nas szwajcarski FC Sion, z którym na Bukowej prowadziliśmy 2:0 i straciliśmy dwa gole w końcówce po ich wykopach z własnej połowy. Rewanż pamiętam doskonale, bo potwornie się strułem i dwa dni przed meczem przeleżałem w łóżku. Przegraliśmy 0:3. W kolejnych sezonach dalej płaciliśmy frycowe, przegrywając na wstępie z rumuńskim Sportulem i Glasgow Rangers.

W 1989 roku GKS przegrał w pierwszej rundzie Pucharu UEFA z Rovaniemi. To chyba jedna z większych plam na honorze?

Tu nie możemy zwalić winy na brak doświadczenia. Po remisie 1:1 na wyjeździe byliśmy faworytem rewanżu, ale w tym meczu nic nam nie wychodziło. W przerwie do szatni wpadł ówczesny prezes Katowickiego Zjednoczenia Węglowego i zaczął na nas krzyczeć, że gramy dla kibiców i ma być 6:0! Daliśmy się podpuścić i nadzialiśmy się na kontrę w końcówce. Trzeba było bronić tego bezbramkowego remisu i nikt by dzisiaj nie pamiętał o Rovaniemi.

W dwóch kolejnych sezonach GKS dochodził do drugiej rundy Pucharu UEFA i PZP, przegrywając z Bayerem Leverkusen i Club Brugge. Pan grał grał wtedy w Szwecji i wrócił do Gieksy w 1992 roku na pół sezonu.

Nie było określone na ile, ale złapałem kontuzję więzadeł pobocznych i musiałem powoli kończyć karierę. Zostałem asystentem austriackiego trenera Adolfa Blutscha. Była nawet opcja, że go zastąpię zimą – całą noc nie spałem, gdy się o tym dowiedziałem – ale ostatecznie stało się to w czerwcu 1993 roku.

Został Pan szkoleniowcem czołowego polskiego klubu mając zaledwie 35 lat. To się mogło nie podobać w środowisku piłkarskim.

I nie podobało się. Papiery trenerskie miałem od 1984 roku, więc od strony formalnej wszystko było w porządku, ale w tamtych czasach tak młodych trenerów nikt nie zatrudniał. Istniał pewien schemat awansu, który zakładał szkolenie młodzieży, drużyn w niższych klasach rozgrywkowych, bycie asystentem, a na koniec jeszcze czyimś protegowanym. Dlatego środowisko trenerskie nie było przychylnie nastawione ani do mnie, ani do Gieksy.

Nie mniej właśnie jako młody trener odniósł Pan największe sukcesy, m.in. awans do 1/8 finału Pucharu UEFA.

Początki były trudne, bo po odejściu Świerczewskiego i Szewczyka musiałem przebudować drużynę. Przełamaliśmy się w 10 kolejce i odnotowaliśmy 30 meczów bez porażki z rzędu. W kolejnym sezonie doszedł Widuch, Węgrzyn, Sermak, Walczak. Te wyniki w Pucharze UEFA w 1994 roku nie były przypadkowe. Z Arisem Saloniki wygraliśmy na wyjeździe w rzutach karnych, Bordeaux wyeliminowaliśmy strzelając im gola w końcówce meczu. Drużyna była dobrze przygotowana, ale mieliśmy krótką ławkę. I to nas zgubiło w konfrontacji z Bayerem Leverkusen. Przetrzebieni kontuzjami i kartkami przegraliśmy u siebie 1:4 i wszystko było jasne. Gdyby ten mecz był na wiosnę, może wszystko potoczyłoby się inaczej?

Ale na wiosnę nie był Pan już trenerem Gieksy. To było kompletne zaskoczenie. Drużyna była na pierwszym miejscu w lidze!

Nie ma co do tego wracać. Komuś się wydawało, że sytuację polepszy zatrudnienie bardziej doświadczonego trenera do opieki. Ja się uniosłem honorem i... stało się. Czy żałuję? Może trzeba było zacisnąć zęby i robić swoje? Ale taki już mam charakter. Czas pokazał, że miałem rację – po roku znów byłem w Gieksie. Tyle tylko, że ta szansa już się nie powtórzyła.

Jak to się stało, że przez te 10 lat nieustannych występów w europejskich pucharach, nie udało się zdobyć mistrzostwa Polski?

Kilka razy wydawało się, że mistrza mamy w kieszeni, ale brakowało nam koncentracji w meczach ze słabeuszami. Pamiętam taki sezon, kiedy jeszcze byłem zawodnikiem. Byliśmy liderem i na dwie kolejki przed końcem mieliśmy wygrać za trzy punkty z Zagłębiem Sosnowiec, które już nie mogło uratować się przed spadkiem. Z trudem zremisowaliśmy, a mistrzostwo zdobyła Legia. Takich wpadek mieliśmy sporo.

Piotr Piekarczyk urodził się 1 października 1958 roku w Czerwionce. Piłkarz i trener m.in. ROW-u Rybnik i GKS-u Katowice. Jako zawodnik był czterokrotnym medalistą mistrzostw Polski. Największy sukces trenerski to doprowadzenie Katowic do 1/8 finału Pucharu UEFA w 1994 roku i drugie miejsce w lidze. Obecnie jest dyrektorem sportowym GKS-u Katowice.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park

Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.

Na wielkanocną żywność wydamy średnio od 200 do 300 zł na osobę

W tym roku największy odsetek konsumentów - 15,7 proc. ma zamiar wydać na wielkanocną żywność od 200 do 300 zł w przeliczeniu na osobę - wynika z raportu UCE Research i Shopfully Poland. W ocenie ekspertów, przeciętny Polak spędzi święta przy dostatnio zastawionym stole, choć bez luksusów.

Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.