z notatnika sztygara onderki

Lista artykułów

Z notatnika sztygara Onderki: Coś za coś i katastrofa gotowa

Czasami życie pisze nam takie scenariusze, że za głowę można się tylko złapać. Wyobraźcie sobie, że miałem kiedyś w oddziale jednego takiego Stefana, który bardzo lubił się przymilać, zwłaszcza gdy miał w tym jakiś interes. Jednego tylko nie można było mu odmówić – miał żyłkę do naprawiania dosłownie wszystkiego. 

Z notatnika sztygara Onderki: Pechowy tydzień

Ja zawsze mówię, że nieszczęścia chodzą parami. Zdarza się jednak, że te pary są nawet podwójne, albo i potrójne. Nie uwierzycie mi w to, co dziś Wam opowiem, bo w takie rzeczy trudno uwierzyć. Zaczęło się fatalnie od samego początku, czyli od poniedziałku. Najpierw jeden złamał obojczyk. Łaził tam, gdzie nie wolno i się mu dostało. We wtorek elektryk sobie