Stare zdjęcie - felieton Jacka Korskiego

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Święta to czas rodzinnych spotkań, wspomnień i sięgania po albumy ze zdjęciami lub, współcześnie, sięganie do komputera. I właśnie w czasie takiego przeglądania fotografii wnuk zapytał o jedną z nich. Było to zdjęcie przedstawiające skromne popiersie z tablicą pisaną cyrylicą serbską. Zrobiłem je z dziesięć lat temu w bośniackiej kopalni węgla Djurdievik, a upamiętniono na nim miejscowego górnika, który pobił rekord wydobycia węgla ustanowiony przez sławnego Andrieja Stachanowa.

Warto przypomnieć historyczny kontekst tego wydarzenia sprzed ponad siedemdziesięciu lat. Bośnia była jedną z republik federacyjnej Jugosławii. Kraju rządzonego przez komunistów, którzy jednak, inaczej jak w innych krajach socjalistycznych, nie uznawali zwierzchnictwa radzieckich towarzyszy. Chcieli także pokazać, że potrafią bez radzieckich wzorców osiągnąć więcej i lepiej. Wybrano więc w kopalni Djurdievik górnika, który urabiając caliznę młotem pneumatycznym, miał urobić w ciągu jednego dnia więcej od Stachanowa.

Jak powiedzieli mi miejscowi, bicie rekordu miało kuriozalny przebieg. Górnik zjechał pod ziemię o północy i pracował non stop, aż osłabł, wtedy pozwolono mu wyjechać na powierzchnię, zjeść gorący posiłek i napić się rakii. A potem zjechał ponownie do pracy i pracował do północy. Tak pobił rekord radziecki, urabiając więcej węgla.

Kiedy wysłuchałem tej opowieści, zastanawiałem się, czy znani mi polscy górnicy – przodownicy pracy bili swoje rekordy tak samo. Byli wśród nich: Franciszek Apryas, bracia Bugdołowie, Czesław Zieliński i wreszcie Wincenty Pstrowski, który przez współczesną propagandę jest przedstawiany jako postać niemal demoniczna. Inni górnicy – przodownicy pracy dożyli późnego wieku, ale inicjator współzawodnictwa Pstrowski zmarł już w 1948 roku.

Krążyły legendy o tym, że na rekord pracowali inni, w tym więźniowie czy jeńcy wojenni. Jednak znalazłem w jednej ze starych indyjskich książek górniczych rysunek podpisany „włom Pstrowskiego”, co skłoniło mnie do pogłębienia wiedzy o tym rekordzie. Sam Pstrowski, inicjując współzawodnictwo, był prostym, niewykształconym człowiekiem, ale jednocześnie bardzo doświadczonym górnikiem. Przez szereg lat pracował w zagłębiowskiej kopalni Mortimer, potem w biedaszybach, by wreszcie w 1937 roku wyjechać do Belgii, gdzie pracował w tamtejszych kopalniach węgla kamiennego. Było to nowoczesne górnictwo, gdzie można było zdobyć duże umiejętności.

Po zakończeniu wojny Polska potrzebowała węgla, miała kopalnie, ale brakowało górników, bo część wyjechała do Niemiec, wielu wywieziono do ZSRR, do niewolniczej pracy w tamtejszych kopalniach węgla czy rudy żelaza. Młodzi ludzie trafiający do pracy ze wsi nie mieli żadnego doświadczenia pracy w zakładzie przemysłowym, a tym bardziej w podziemnej kopalni. Jednocześnie we francuskich i belgijskich kopalniach pracowały tysiące Polaków, którzy wyjechali tam za pracą. Wielu namówiono do powrotu do Polski, obiecując dobrobyt, pracę, którą wtedy traktowano jako dobro najcenniejsze. We Francji czy Belgii polscy górnicy i ich rodziny, choć mieli pracę i nie najgorsze warunki socjalne, byli jednocześnie traktowani jako ludzie trochę gorszego sortu. Stąd wracali do ojczyzny z nadzieją i wiarą, że swoją pracą nie tylko zapewnią byt swoim rodzinom, ale będą żyli w przyjaznym, budującym dobrą przyszłość kraju.

Pstrowski, zgłaszając (pewnie za czyjąś namową) swoje wyzwanie, miał też, jak inni, swoje osobiste cele – powszechną praktyką wynagradzania był akord, który oznaczał, że im więcej urobisz, tym więcej zarobisz. Prawdopodobnie z Belgii nie miał doświadczeń tzw. wyścigów pracy, czyli takiego współzawodnictwa częstego w przedwojennych kopalniach francuskich. Polscy górnicy z Francji wiedzieli, że dzisiejszy wysoki wynik jednego górnika czy brygady jutro stanie się normą, zadaniem dla wszystkich, a premię za rekord dostało się tylko raz. Dlatego pewnie wśród nazwisk powojennych współzawodników nie widać ludzi, którzy pracowali w kopalniach Francji i prawie nie było współzawodnictwa w kopalniach Zagłębia Dolnośląskiego, gdzie dominowali repatrianci z Francji.

Pstrowski był górnikiem chodnikowym i analizując sposób i organizację pracy, w jakich pracował, mogę powiedzieć, przy mojej wiedzy i doświadczeniu, że było to w tamtych warunkach optymalne. Pewnego smaczku dodaje fakt, że rekordy Pstrowskiego zostały bardzo szybko pobite w sąsiedniej kopalni Rokitnica, ale ich autor nosił niemiecko brzmiące nazwisko, więc nie trafiło to na pierwsze strony gazet.

Jacek Korski

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.