JSW: zarząd Spółki - sprawę uznajemy za zamkniętą

fot: Jarosław Galusek/ARC

W 2012 roku Jastrzębska Spółka Węglowa zamierza przyjąć do pracy 973 osoby

fot: Jarosław Galusek/ARC

W odpowiedzi na zarzuty przedstawione przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach zaprezentowane podczas specjalnej konferencji prasowej zarząd JSW przesłał do redkacji portalu górniczego nettg.pl stanowisko następującej treści:

"Działania podejmowane przez Państwową Inspekcję Pracy przyjmujemy z daleko idącym niezrozumieniem. Uznajemy, że spór pomiędzy stroną społeczną a zarządem w kwestii wynagrodzeń pracowników został skutecznie rozwiązany na mocy porozumienia z 8 listopada 2012 roku. Sprawę uznajemy za zamkniętą, tym bardziej że żaden z pracowników spółki nie wystąpił z roszczeniami wobec JSW.

Przypominamy, że Państwowa Inspekcja Pracy wystąpiła z żądaniami względem JSW, odmawiając jednocześnie ich uzasadnienia. W związku z tym zarząd JSW zaskarżył działania PIP do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Jesteśmy zatem zaskoczeni, że PIP podejmuje tak drastyczne i daleko idące działania - godzące w dobre imię Jastrzębskiej Spółki Węglowej - nie tylko przed wyznaczeniem przez WSA rozprawy odnośnie legalności jej działań, ale nawet przed otrzymaniem odpowiedzi JSW na swoje wystąpienie.

Jastrzębska Spółka Węglowa jest cenionym pracodawcą w regionie, zapewniającym najwyższe wynagrodzenia w całej branży górniczej. Mimo spowolnienia gospodarczego przewidywany wzrost wynagrodzeń pracowników JSW wyniesie 6,1% w 2012 roku. Dzięki aktywnej postawie JSW na rynku pracy, zatrudnienie znalazły nie tylko osoby od dawna szukające pracy, ale również ludzie młodzi i absolwenci szkół.

Jako zarząd JSW podkreślamy, że spółka działa zawsze zgodnie z prawem. Jesteśmy gotowi wykonać wszystkie wiążące decyzje organów administracji publicznej, dlatego ze spokojem czekamy na prawomocne rozstrzygnięcie sądu w tej sprawie."

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej