Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.46 PLN (+0.32%)

KGHM Polska Miedź S.A.

267.90 PLN (+1.09%)

ORLEN S.A.

134.34 PLN (+1.42%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.53 PLN (-0.14%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.27 PLN (+2.65%)

Enea S.A.

24.60 PLN (+2.50%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

34.05 PLN (-1.30%)

Złoto

4 710.67 USD (+0.17%)

Srebro

74.33 USD (-1.60%)

Ropa naftowa

103.22 USD (-0.37%)

Gaz ziemny

2.88 USD (+0.03%)

Miedź

5.63 USD (-0.49%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.46 PLN (+0.32%)

KGHM Polska Miedź S.A.

267.90 PLN (+1.09%)

ORLEN S.A.

134.34 PLN (+1.42%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.53 PLN (-0.14%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.27 PLN (+2.65%)

Enea S.A.

24.60 PLN (+2.50%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

34.05 PLN (-1.30%)

Złoto

4 710.67 USD (+0.17%)

Srebro

74.33 USD (-1.60%)

Ropa naftowa

103.22 USD (-0.37%)

Gaz ziemny

2.88 USD (+0.03%)

Miedź

5.63 USD (-0.49%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Srebro, węgiel i… cydr. Przez setki lat do Radzionkowa ściągali ludzie, którym marzyła się praca przy wydobyciu

fot: ARC

Jarosław Wroński – historyk, autor i współautor wielu publikacji dotyczących Radzionkowa, m.in. „Dziejów Radzionkowa” czy „Radzionkowskich pocztówek”

fot: ARC

Górnicy kopalni Radzionków otrzymali wypłatę o jedną piątą niższą niż poprzednia. Na wieść o tym zmusili do ucieczki kasjerów kopalnianych i przejęli z zakładowej kasy 20 tys. marek. Mimo obecności żandarmów, poturbowali też kierowników ruchu i nadsztygarów. Spokój zaprowadziły dopiero oddziały wojska przybyłe z Bytomia i Królewskiej Huty.

Ta sytuacja rzeczywiście miała miejsce. Wydarzyła się 14 lutego 1880 r. w Radzionkowie, a kopalnia nosiła wówczas nazwę Radzionkaugrube.

„Przyszło do poważnych, pożałowania godnych wykroczeń ze strony robotników górniczych. Gdy się ściemniło, wybuchł rozruch w gospodzie, przy czym rozbijano okna i meble gospody oraz sponiewierano kilku urzędników. Aby stłumić rozruch, sprowadzono siłę zbrojną z komendantury bytomskiej i oddział huzarów z Królewskiej Huty. Wkrótce też przywrócono spokój i aresztowano kilka osób. Sprawa odbiła się echem aż w Berlinie. Minister spraw wewnętrznych Rzeszy pisał do cesarza: „Z żalem muszę meldować, że wczoraj po południu podczas wypłaty w kopalni Radzionków koło Szarleja zbuntowało się kilkuset robotników, zaatakowało czynnie i znieważyło urzędników oraz żandarmów, zrabowało z kasy cechowej sumę 20 tys. marek i zdemolowało budynek cechu” – cytuje fragmenty kronik Jarosław Wroński, historyk i pracownik radzionkowskiego magistratu, jeden z autorów książki zatytułowanej „Szkice z dziejów Rojcy”.

Nie płacił świętopietrza

Ze źródeł historycznych dowiadujemy się, że w 1326 r. rezydował w Radzionkowie proboszcz imieniem Henryk, o którym mówiono, że nigdy nie płacił Stolicy Apostolskiej należnych podatków. Powód? Jedni twierdzą, że parafia była biedna i parafian nie było stać na zebranie odpowiedniej sumy. Inni, że mieszkańcy sami ufundowali świątynię, więc zostali z daniny zwolnieni. Jakby nie było, Radzionków rozrastał się głównie dzięki górnictwu. Był miejscem wyjątkowym, bo oprócz złóż rud srebra, ołowiu i cynku ziemia kryła jeszcze pokłady węgla kamiennego.

– Można powiedzieć, że przez setki lat do Radzionkowa ściągali ludzie, którym marzyła się praca przy wydobyciu i dzięki nim Radzionków rozrastał się, rozbudowywał – wskazuje Jarosław Wroński.

Nie ma w tych słowach żadnej przesady, bowiem już w XII w. wydobywano w okolicy rudy srebrno-ołowiowe, natomiast od XVIII w. rozpoczęto eksploatację galmanu. Osiągnęła ona spore rozmiary. Kroniki wspominają, że w 1840 r. istniało na tym terenie aż 16 czynnych kopalń. Kilka lat temu z inicjatywy gminy przystąpiono do restrukturyzacji wznoszącej się nad miastem Księżej Góry. Jest to najwyższe wzniesienie tzw. Garbu Tarnogórskiego, liczące 357 m wysokości. „Księżówka” hałdą nigdy nie była, lecz mimo to stanowi istotny element górniczej historii gminy. Dwieście lat temu, właśnie w tym miejscu, działała większość ze wspomnianych kopalń rud srebronośnych. Pozostawiły po sobie ślady w postaci jam i płytkich zagłębień. W latach 1871-1877 budowano w mieście kopalnię węgla kamiennego. Powstała na polach należących do rodziny Buchacz, a inwestorem była rodzina Donnersmarcków. Kopalnia posiadała sześć poziomów: 180 m, 220 m, 300 m, 400 m, 440 m, 630 m i niezwykle burzliwą historię. Przed II wojną światową przylegała do granicy z Niemcami. Pod ziemią wyrobiska spotykały się z wyrobiskami kopalni Bytom, należącej wówczas do Rzeszy. Stare podania mówią, że rozdzielały je kraty. Najstarszy szyb kopalni o nazwie Wit Stwosz, wydobywczo-zjazdowo-wdechowy, zgłębiony został w 1872 r. do poziomu 220 m. Wyposażony był w maszynę parową bębnową i klatki jednopiętrowe. Pogłębiono go i przebudowano w 1954 r. do poziomu 400 m.

Wszechobecny cydr

Ale Radzionków nie tylko górnictwem stał. Słynął bowiem również z produkcji cydru. Ten orzeźwiający napój alkoholowy, stworzony na bazie soku z dojrzałych jabłek, znany zwłaszcza na zachodzie Europy, cieszył się szczególną popularnością. Z kronik dowiadujemy się, że w Radzionkowie i okolicach produkowano co najmniej 8 milionów litrów cydru rocznie! Jakby tego było mało, trunek sprowadzano jeszcze z Jeleniej Góry i Legnicy.

– Wszystko zaczęło się od wojny francusko-pruskiej z lat 1870-1871. Mieszkańcy Radzionkowa służący w armii pruskiej, będąc na francuskich terenach, tak rozsmakowali się w miejscowych jabłecznikach, że po skończonej służbie przywieźli do domu obyczaj produkcji i picia tego lekkiego trunku – tłumaczy Jarosław Wroński.

A warunki do produkcji różnych owocowych alkoholi były dobre. Pola uprawne i sady powstawały w Radzionkowie jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Wszystkiego nie dało się zjeść, a wyrzucić było szkoda, więc produkcją, niejako uboczną, stał się alkohol. I to właśnie owym cydrem dawni górnicy krzepili najczęściej swoje dusze po szychcie. Musieli krzepić je naprawdę porządnie, bowiem z początkiem XX w. lokalne władze zarządziły zamykanie szynków najpóźniej o godz. 16.00 w dniach wypłat w hutach i kopalniach. Wprowadzono ponadto nocną prohibicję. Co ciekawe, pilnowały tego m.in. „bractwa trzeźwości”. Jednak ich członkowie nie dostrzegali niczego zdrożnego w raczeniu się owym cydrem.

Miał też Radzionków dostęp do morza. Żart? Skądże znowu. Wiązało się to z powstaniem Ligi Morskiej i Rzecznej – polskiej organizacji społecznej założonej w 1924 r., a stawiającej sobie za cel propagowanie wiedzy o morzu i statkach wśród polskiego społeczeństwa. W 1930 r. jej nazwę zmieniono na Liga Morska i Kolonialna. Oddziały Ligi działały w wielu miastach kraju. W samym Radzionkowie z inicjatywy naczelnika gminy, Jerzego Ziętka, otwarto trzy. Jedno miejskie, drugie przy kopalni Radzionków, a trzecie przy Hucie Łazarz. Po morzach i oceanach pływał zaś drobnicowiec m/s Radzionków o długości 124 m i szerokości 17 m, rozwijający prędkość 16 węzłów.

– To, że taki statek był, wszyscy wiemy, ale niewiele brakowało, by nazwę „Radzionków” nosił również… czołg – zwraca uwagę Jarosław Wroński.

– Otóż przed samym wybuchem II wojny światowej, latem 1939 r., Jerzy Ziętek wpadł na pomysł, by mieszkańcy ufundowali polskiemu wojsku czołg i nazwali go „Radzionków”. Kto wie, być może gdyby wojna wybuchła kilka miesięcy później, taki pojazd pojawiłby się na polu walki – wspomina radzionkowski historyk.

– Za to w kampanii wrześniowej na pewno wzięły udział trzy ciężkie karabiny maszynowe ufundowane wraz z końmi i niezbędnym oporządzeniem przez pracowników zakładów przemysłowych należących do koncernu Henckel von Donnersmarcków, a więc kopalni „Radzionków”, Zakładów Chemicznych w Czarnej Hucie i wapienników w Nakle – dodaje.

– Uroczystość przekazania broni odbyła się na stadionie w Rojcy przy licznym udziale mieszkańców oraz m.in. dowódcy 23 Górnośląskiej Dywizji Piechoty, dyrekcji radzionkowskiej kopalni, przedstawicieli Ministerstwa Przemysłu i Handlu, Marszałka Sejmu Śląskiego oraz władz gminnych i wojewódzkich. Poświęcenia ufundowanych karabinów dokonał w dniu 14 listopada 1937 r. ks. Edward Pawlak, proboszcz parafii w Rojcy – kończy swą opowieść Jarosław Wroński.

Jarosław Wroński – historyk, ukończył historię na Uniwersytecie Śląskim oraz studia podyplomowe z zakresu public relations na GWSH w Katowicach. Autor i współautor wielu publikacji dotyczących Radzionkowa, m.in. „Dziejów Radzionkowa”, „Radzionkowskich pocztówek” oraz opracowania o małej architekturze sakralnej Radzionkowa i Rojcy. Prywatnie posiada kolekcję czapek polskich i zagranicznych służb mundurowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Budowali ekspresówkę, pojawił się metan. Z pomocą przyszli eksperci od górnictwa

Tuneling to młodszy kuzyn górnictwa. Naukowcy z Głównego Instytutu Górnictwa zajmują się i tą dziedziną wiedzy.

Uczniowie zobaczyli nadszybie szybu Andrzej VIII

Zakład Górniczy Brzeszcze zwiedzili uczniowie wraz z opiekunami z LO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Czechowicach-Dziedzicach. Podczas spotkania uczniowie poznali funkcjonowanie kopalni „od środka”.

Uczniowie przygotowali wystawę fotograficzną o bytomskich kopalniach

„Gorączka Węgla. W cieniu przemysłu Bytomia” - tak nazywa się wystawa, której autorami są uczniowie IV LO w Bytomiu. Można ją oglądać w Miejskiej Bibliotece Publicznej.

Książka na weekend: „Mrok i światło”. Jak francuski dziennikarz został szpiegiem w Pradze

Kolejny raz Pierre Lemaitre, autor trzytomowej sagi rodzinnej, której akcja dzieje się w latach 50. we Francji, z humorem, swadą i bardzo realistycznie oddaje obraz francuskich elit. Sportretowane w książce zachodnie społeczeństwo boi się efektów zimnej wojny i odkrywa, jak żyło się w tych czasach za żelazną kurtyną.