Silny wstrząs w kopalniPiast\" w Bieruniu
fot: ARC
Wstrząsie w kopalni „Piast” był silnie odczuwalny także na powierzchni na granicy województw śląskiego i małpolskiego
fot: ARC
Aż 4,04 stopni w skali Richtera wyniosła siła wstrząsu, który miał miejsce we wtorek rano w kopalni "Piast" w Bieruniu (Śląskie). Nikomu nic się nie stało, choć wstrząs odczuli mieszkańcy okolicznych miejscowości - podał rzecznik Kompanii Węglowej, do której należy kopalnia, Zbigniew Madej.
Silny wstrząs wystąpił ok. godz. 7.35. Jego epicentrum znajdowało się około 700 metrów pod ziemią w rejonie ściany nr 399. W zagrożonym rejonie kopalni nie było wtedy pracowników, trwała wymiana nocnej zmiany na poranną. Na razie nie ma informacji o podziemnych uszkodzeniach. W rejon ściany udali się specjaliści, by sprawdzić stan wyrobisk. Na powierzchni wstrząs był odczuwalny w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, między innymi w Oświęcimiu, Tychach, Imielinie i Jaworznie.
- Wstrząs miał siłę około 4,04 stopnia w skali Richtera – powiedziała portalowi nettg.pl Jolanta Talarczyk, rzecznik prasowy Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. - Jeżeli będzie taka konieczność to w kopalni będą prowadzone roboty prewencyjne. Ale w tej sprawie nie ma jeszcze podjętych decyzji. Tych wstrząsów było ostatnio dość sporo, w zeszłym tygodniu dwukrotnie się zatrzęsło w kopalni „Bobrek-Centrum”, a także w KGHM - dodała rzeczniczka WUG.
Jak poinformowano w oddalonym od Bierunia o ok. 45 km obserwatorium sejsmologicznym Instytutu Geofizyki PAN w Ojcowie, siłę tego wstrząsu można przeliczyć na ok. 3,2 stopnia w skali Richtera. W potocznej 10-stopniowej skali górniczej odpowiada to "siódemce".
Wstrząsy odczuwalne były na granicy województw śląskiego i małopolskiego, również w Lędzinach, w okolicach kopalni „Ziemowit”. Mieszkańcy znajdujący się w zasięgu wstrząsu doznali strat materialnych, mają zniszczone meble i powybijane szyby.
Do kopalni i władz spółki zaczęli dzwonić mieszkańcy okolic Bierunia, Lędzin, Tychów, Oświęcimia czy Jaworzna, informując o silnym kołysaniu budynków i - w niektórych przypadkach - pojawieniu się pęknięć na ścianach.
Madej wyjaśnił, że w takich sytuacjach mieszkańcy powinni zgłaszać się do działu szkód górniczych kopalni, w której nastąpił wstrząs. Ewentualne zniszczenia oceniają wówczas kopalniani specjaliści, potem zakład dąży do podpisania z poszkodowanymi ugody, na podstawie której usuwa - w określonym terminie - szkody.
Według specjalistów, wstrząsy - często silnie odczuwane na powierzchni - nie powodują istotnych uszkodzeń pod ziemią - i odwrotnie, czasem bardzo silne, niszczące chodniki wstrząsy pozostają niezauważone na powierzchni. Sposób rozchodzenia się energii wstrząsu wynika m.in. z lokalnej budowy geologicznej - ukształtowania górotworu.
Wstrząsy powodujące skutki pod ziemią lub na powierzchni nazywa są tąpaniami. Gdy jednak podziemne chodniki nie utracą swojej funkcjonalności, mówi się o odprężeniu górotworu (eksploatacja węgla skutkuje uwolnieniem się skumulowanej w górotworze energii). Wstrząsy trudno przewidzieć, choć kopalnie mają swoje stacje sejsmologiczne.
O wtorkowym wstrząsie kopalnia powiadomiła swego właściciela - Kompanię Węglową w Katowicach i Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach. Odnotowało je również Europejskie Centrum Sejsmologiczne (EMSC), a informacja o nim znalazła się na stronie internetowej tej instytucji - z magnitudą określoną na 3,4.