Siatkarze PGE Skra po raz 6. zostali mistrzami Polski

Skra mistrz polski siatkowka MD

fot: Maciej Dorosiński

W czasie ceremonii wręczania złotych medali siatkarze bełchatowskiej Skry zostali obsypani konfetti

fot: Maciej Dorosiński

+27 Zobacz galerię

Galeria
(30 zdjęć)

Siatkarze PGE Skra Bełchatów po raz 6. z rzędu zostali mistrzami Polski. Koronacja miała miejsce w hali „Jastor” w Jastrzębiu, gdzie w czwartym meczu finału PlusLigi bełchatowianie po dramatycznej walce pokonali 3:2 Jastrzębski Węgiel.

 

Zarówno zwycięzcom jak i pokonanym przygrywała orkiestra górnicza kopalni „Zofiówka”, zaś ceremonia nagradzania medalami obu drużyn godna była Ligi Mistrzów. - Wcale nie żałujemy, że to „złoto” wywalczyliśmy w Jastrzębiu. Atmosfera była wspaniała, zaś my zasłużyliśmy całkowicie na to mistrzostwo Polski – cieszył się po końcowym gwizdku atakujący Skry Mariusz Wlazły, który wspólnie z kolegami mógł fetować mistrzostwo kraju szampanem, który lał się strumieniami.


Już pierwszy set zapowiadał końcowy triumf bełchatowian, którzy bezlitośnie wykorzystywali fakt absencji na parkiecie Pawła Abramowa. Rosjanin bardzo szybko doznał urazu wybicia kciuka i wrócił do gry dopiero w późniejszej fazie, po intensywnych zabiegach lekarza. - Ciężko było grać z kontuzją, ale starałem się jak mogłem, by pomóc kolegom. Nie udało się, więc nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować Skrze tego tytułu. Byliśmy blisko, ale trzeba teraz uznać wyższość przeciwnika – mówił po spotkaniu Abramow, który ze łzami w oczach opuszczał boisko po końcowym gwizdku.


Jastrzębianie pokazali klasę w drugim i trzecim secie, w których potrafili odrobić bardzo duże straty punktowe. W drugiej partii przegrywali już 9:14 i 22:24, a mimo to ambitnie odrobili straty. Z kolei w trzeciej – Skra uciekła na 14:6, ale szalony pościg gospodarzy zakończył się sukcesem.


W tie breaku od początku ton wydarzeniom nadawali bełchatowianie, którzy wysforowali się na 9:6, 13:8 i 14:9. Ostatni punkt był dziełem Michała Winiarskiego, który popisał się skutecznym atakiem. A po końcowym gwizdku zaczął się prawdziwy karnawał radości graczy Skry, którzy zostali udekorowani złotymi medalami przez Artura Popkę, prezesa Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej. Z kolei na piersiach siatkarzy Jastrzębskiego Węgla zawieszono srebrne krążki, co spotkało się z owacją wspaniałych kibiców z Jastrzębia.


Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 2:3 (18:25, 30:28, 25:23, 21:25, 11:15)


Jastrzębski Węgiel: Łomacz, Abramow, Hardy, Nowik, Czarnowski, Yudin oraz Rusek (libero), Master, Pęcherz, M. Novotny, Azenha, Sobala.


PGE Skra: Falasca, Wlazły, Pliński, Kurek, Winiarski Możdżonek oraz Gacek (libero), Antiga, Dobrowolski.


Sędziowali: Andrzej Lemek (Kraków) i Piotr Dudek (Żołynia). Widzów: 2500


Stan rywalizacji play off (do 3 zwycięstw): 1-3; PGE Skra została mistrzem Polski, Jastrzębski Węgiel zdobył srebrny medal.

W galerii: Mecz Jastrzębskiego Węgla z PGE Skrą Bełchatów, Jatrzębie Zdrój 11 maja 2010r. (zdjęcia Maciej Dorosiński - nettg.pl)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.