Serce Rzymu pulsuje młodością. Wszystko za sprawą Jubileuszu Młodych – święta kościelnego, ale organizowanego wespół z władzami miasta
fot: Witold Rzepczak
Stan zdrowia głowy kościoła budzi zainteresowanie mediów, pielgrzymów przybywających do Watykanu oraz wiernych na całym świecie
fot: Witold Rzepczak
Dzisiejsi młodzi, zwani „Pokoleniem Z", wyglądem przypominają tych, którzy na zaproszenie Jana Pawła II zjechali do Rzymu 25 lat temu, jednak tamci to inne pokolenie. Ci dzisiejsi też mają plecaki, a w nich chroniące przed słońcem i upałem akcesoria, ale w ręku mają jeszcze „niezbędnik”, czyli smartfon. Nie obciążają już książkami plecaków - Pismo Święte ściągają przez aplikację, jednym kliknięciem tworzą grupy, skrzykują się na jubileuszowe spotkania. Zjechali do Wiecznego Miasta, bo – jak czasem mawiają - idą pod prąd i w kwestiach duchowych nie ulegają trendom, zwłaszcza ci, którzy w przesyconym bodźcami świecie szukają akceptowalnego porządku. Jak to podkreślają watykaniści pamiętający Światowe Dni Młodzieży 2000, pielgrzymi z pokolenia Z szukają „nieśmiertelnych ideałów, pokoju, miłości i Jezusa". Dziś jubileuszowa aplikacja dla młodych oferuje nawet towarzystwo wirtualnej przewodniczki Julii, która pomaga przyjezdnym odnaleźć się w Wiecznym Mieście.
Jubileusz Młodych, zwany przez niektórych Jubileuszem Młodości, trwa w Rzymie przez cały tydzień: od niedzieli 27 lipca do niedzieli 3 sierpnia. Jego punktem centralnym jest Tor Vergata, strefa w południowej części Rzymu. Jest tam Uniwersytet Tor Vergata i wielka, biała, metalowa konstrukcja architektoniczna, zwana Velą, bo przypomina żagiel. To obiekt sportowy, który widać z bardzo daleka. Obok Veli urządzono właśnie cały piękny kampus dla uczestników Jubileuszu. Pierwszy raz młodzi spotkali się tu z papieżem właśnie w 2000 roku.
Jeśli ktoś ma okazję przyjrzeć się dziś temu terenowi z miejscowości położonych znacznie wyżej w Górach Albańskich (Colli Albani), kiedy się ściemnia, widzi wielką esplanadę z łukiem pośrodku i prowadzącą doń szeroką świetlistą aleję ogromnych telebimów. Miasto przygotowało się na upały, instalując na tej połaci 96 hektarów ponad 2600 punktów z wodą pitną, 70 nebulizatorów, ponad 150 toalet i 10 stacji medycznych.
Bezpieczeństwa pilnuje ponad 120 kamer, obserwowanych w wielkim pomieszczeniu kontrolnym przez policjantów. Tych ostatnich wspierają w terenie m.in. tysiące wolontariuszy Obrony Cywilnej.
Górujący nad wszystkim ogromny łuk jest ołtarzem, zbudowanym z myślą o dwóch spotkaniach papieża Leona XIV z uczestnikami Jubileuszu: podczas sobotniego wieczornego czuwania i porannej mszy niedzielnej, wieńczącej spotkania.
W 2000 roku na spotkanie z papieżem Janem Pawłem II przybyło na Tor Vergatę dwa miliony młodych, w tym roku uczestnictwo zapowiedziało pół miliona. Przyjechali ze 146 krajów świata, także z krajów będących w stanie wojny: z Ukrainy, Izraela, Palestyny. Europa jest najliczniej reprezentowanym regionem geograficznym. Liczebnie przodują Niemcy, Polska i Hiszpania, ale jest też wielu młodych ze Stanów Zjednoczonych, Ameryki Południowej, Afryki i Oceanii. Około tysiąca osób przybyło z Korei Południowej, gdzie w 2027 roku odbędą się kolejne Światowe Dni Młodzieży. Oczywiście, nie wszyscy będą nocować w jednym miejscu. 25 tysięcy osób zostanie przyjętych na terenie Targów Rzymskich, swoje podwoje otworzyło 330 rzymskich parafii, szkoły, siłownie, domy noclegowe. Polscy pielgrzymi mają swój polski dom, Casa Polonia - strefę przestrzeni integracji i wspólnych modlitw.
Pobyt na Światowych Dniach Młodzieży jest wielkim przeżyciem duchowym i niezapomnianym doświadczeniem w ramach spontanicznego dialogu, podobnie jest z Jubileuszem Młodych, zwołanym jeszcze z woli papieża Franciszka. Atmosfera radości, optymizmu, ale i skupienia duchowego udziela się także starszym, nie tak skorym do uniesień, którzy wręcz szukają okazji do czerpania z tej wspaniałej energii. A dowodem na to niech będą słowa jednego z długoletnich pracowników tutejszej kancelarii premiera, który wspominał doświadczenia swoich dzieci z poprzednich Światowych Dni Młodzieży. Powiedział, że za każdym razem widział, jak wracały do domu ze światłem w oczach i bogactwem doświadczeń, pozwalającym ocenić głębię życia.
Urszula Rzepczak, Rzym