Ruda Śl.: zdecydowano o likwidacji linii tramwajowej

fot: Andrzej Bęben/ARC

Modernizacja 75 starych tramwajów to część wartego w sumie ok. 800 mln zł projektu modernizacji infrastruktury tramwajowej i trolejbusowej w śląsko-zagłębiowskiej aglomeracji

fot: Andrzej Bęben/ARC

Od soboty (14 lutego) zlikwidowana zostanie linia tramwajowa nr 18 w Rudzie Śląskiej - podały w środę władze miasta. Jako powody decyzji wymieniono kwestie związane z bezpieczeństwem, wygodą i ekonomią. Połączenie tramwajowe ma być zastąpione przez autobusowe.

Do piątku tramwaje linii nr 18 będą jeszcze kursowały trasą z zajezdni w bytomskiej dzielnicy Stroszek do pętli w rudzkiej dzielnicy Chebzie. Wraz z jej likwidacją tramwaje znikną z jednotorowego w większości odcinka wiodącego przez dzielnicę Ruda - od bytomskiego Bobrka przez okolice dworca kolejowego Ruda Śląska do tzw. Rudy Południowej. Odcinek ten liczy ok. 4 km.

"To przemyślana decyzja, na którą wpływ miało wiele czynników. Zdecydowały jednak kwestie bezpieczeństwa. Stan torowiska w niektórych miejscach zagraża bezpieczeństwu podróżujących oraz innym użytkownikom ruchu drogowego" - wskazała w środowym komunikacie urzędu miasta prezydent Grażyna Dziedzic.

Samorządowcy jako główny argument wskazują wyniki ekspertyzy stanu przepustu pod torem tramwajowym oraz przylegającą ul. Piastowską - w rejonie skrzyżowania z ul. Sobieskiego. Według przedstawicieli rudzkiego magistratu wykazała ona jednoznacznie, że ruch tramwajowy jest w tym miejscu zagrożony.

- Bardziej uszkodzona jest część przepustu pod torowiskiem tramwajowym. Będziemy remontowali to miejsce - powiedział PAP pełnomocnik prezydenta miasta ds. transportu zbiorowego Andrzej Nowak.

Dopytywany wskazał, że już bez torowiska.

Rudzcy samorządowcy uzasadniają też likwidację linii złym stanem jej torowiska wzdłuż ul. Wolności i ul. Piastowskiej (drgania przyczyniają się do pękania okolicznych budynków). Wskazują również na niebezpieczne położenie kilkusetmetrowego odcinka torów w jezdni tak, że tramwaje w jedną stronę jadą tam "pod prąd" ruchu.

Przedstawiciele obsługującej komunikację tramwajową w regionie spółki Tramwaje Śląskie mówią, że likwidacja linii nr 18 nie jest dla nich do końca zrozumiała, zwłaszcza gdy wiele okolicznych miast stara się rozwijać komunikację tramwajową.

- Decyzja w tej sprawie należy do miasta - zastrzegł rzecznik spółki Andrzej Zowada.

Dodał, że Tramwaje Śląskie miały już dokumentację niewielkiej naprawy wskazywanego przepustu - na czas do jego planowanego generalnego remontu. Były też koncepcje przebudowy i modernizacji linii nr 18, m.in. z dobudową łuku umożliwiającego na skrzyżowaniu ul. Wolności i Zabrzańskiej skręcanie tramwajów w stronę Zabrza.

Rudzki magistrat akcentuje jednak, że utrzymanie linii nr 18 (pokonującej na terenie miasta 7 km) jest niemal trzykrotnie droższe od przebiegającej przez niemal całe miasto 15-kilometrowej linii autobusowej.

"Roczne koszty, które ponosimy w związku z funkcjonowaniem +osiemnastki+, stanowią niemal jedną szóstą rocznego budżetu na transport zbiorowy w mieście" - zaznaczyła Dziedzic.

Tramwajową linię nr 18 na likwidowanym odcinku zastąpić ma autobusowa linia nr 118 kursująca możliwie zbliżoną trasą między bytomskim dworcem autobusowym a dworcem kolejowym w Chebziu. Przy nieco krótszym czasie przejazdu ta sama ma być częstotliwość kursowania - w dni powszednie co pół godziny, a w dni wolne co godzinę. Miasto zapowiada, że obsługiwać ją będą autobusy niskopodłogowe.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.