Rowerem dookoła Polski

3522 kilometry na rowerze po drogach i bezdrożach wzdłuż granic Polski – w ten sposób Zdzisław Majerczyk, emerytowany górnik z kopalni „Wieczorek” i rodowity mieszkaniec Nikiszowca, uczcił 100-lecie tej katowickiej dzielnicy. Zajęło mu to 30 dni.

30 lipca mieszkańcy Nikiszowca na miejscowym rynku uroczyście powitali Zdzisława Majerczyka – cyklistę-pasjonata, który po miesięcznej podróży na rowerze dookoła Polski powrócił w swoje rodzinne strony. Miesiąc wcześniej z tego samego miejsca wyjechał w podróż, zaopatrzony w części rowerowe, jedzenie, mapy, namiot i... dużą dawkę determinacji, by dopiąć swego.

Majerczyk zawsze lubił jeździć na rowerze, ale dopóki pracował w kopalni (najpierw jako elektryk, a potem jako sztygar w dziale elektrycznym) nie bardzo miał czas, by się temu poświecić. Wszystko zmieniło się, kiedy przeszedł na emeryturę. Zaczął jeździć coraz częściej, pokonując coraz większe dystansy. Z czasem zaczął trenować na poważnie i uczestniczyć w różnego rodzaju zlotach i rajdach rowerzystów.
W tym roku przypada 100-lecie powstania Nikiszowca. Majerczyk, który urodził się i wychował właśnie w tej dzielnicy, postanowił uczcić to wydarzenie po swojemu. – Objadę dookoła Polskę na rowerze – pomyślał i zaraz zaczął się do tego przygotowywać.

Znajomi i rodzina początkowo zareagowali na jego pomysł zdziwieniem, ale ci, którzy go znają, wiedzą, że jak sobie coś postanowi, to musi dopiąć swego.

– Przyzwyczaiłam się już do „wybryków” męża, dlatego nie protestowałam – mówi jego żona, Anna Majerczyk. – Póki mąż jest bezpieczny i wiem, gdzie jest, jestem spokojna – podkreśla żona pasjonata-cyklisty, która bardzo pomagała Majerczykowi podczas wyprawy, wyszukując mu m.in. hotele, w których mógł się zatrzymywać.

– Nie miałem niczego zaplanowanego z góry. Nigdy nie wiedziałem, gdzie będę spał następnego dnia, dlatego też telefoniczny kontakt z żoną, która w internecie szukał mi miejsc na nocleg, bardzo mi pomógł – podkreśla Majerczyk.

Od wybranki swego serca miał jeszcze na drogę maskotkę – małego pluszowego kaczorka, którego pieczołowicie chował w kieszonce kolarskiej koszulki. Żeby nie wypadł, przypinał go agrafką. – Talizman pomógł, choć czasami było ciężko – podkreśla Majerczyk.

W trakcie podróżny Majerczyk codziennie pokonywał przeszło 100 km, często jadąc w deszczu.

– Przez trzy tygodnie codziennie padał deszcz. Wstawałem z rana i było piękne słońce, potem nadciągały chmury. Początkowo małe, ale z czasem zbijały się w większe i wieczorem padał już rzęsisty deszcz. Miałem wrażenie, że to jakieś fatum ciąży nade mną. Gdzie się nie pokazałem, tam padało – wspomina cyklista.

W czasie miesięcznego pedałowania tylko raz zrobił sobie jednodniową przerwę.

– Wstałem z rana i miałem dość. Dzisiaj nie jadę – powiedział do samego siebie. 24 godziny poza siodełkiem pomogły. Następnego dnia z rana znów wyruszył w trasę. W końcu, po 30 dniach, zamknął pętlę i wrócił do domu.

Zdzisław Majerczyk nie tylko ambitnie jeździ na rowerze, ale także... maluje. – Rysowanie nigdy nie sprawiało mi trudności, ale poza paroma pracami, które zrobiłem jeszcze w szkole, potem nie robiłem nic w tym kierunku – mówi Majerczyk.

Kiedy skończył pracę na kopalni, zaczęło mu brakować zajęcia. Ciągle szukał czegoś, co wypełniłoby mu wolny czas. Któregoś dnia jego córka robiła porządek w swoim biurku. Znalazła tam zaschnięte farbki sprzed 30 lat. – Chciała je wyrzucić. Obejrzałem je i powiedziałem córce, żeby zostawiła – wspomina Majerczyk.

Zalał je wodą, wymieszał, znalazł gdzieś pędzelek i... namalował pierwszą w swoim życiu akwarelę. Spodobało mu się, więc malował następne. Znajomi, którzy byli jego pierwszymi krytykami, zachęcili go, by pokazał obrazki artystom z Grupy Janowskiej, działającej na Nikiszowcu.

– Długo się zastanawiałem. Grupa Janowska to uznani artyści, a moje rysunki to była totalna amatorszczyzna – mówi Majerczyk o tamtych czasach.

W końcu jednak się przełamał i poszedł na spotkanie Grupy Janowskiej. Obrazy spodobały się i pan Zdzisław zaczął regularnie przychodzić na spotkania i warsztaty Grupy. Poznawał coraz to nowe techniki i ciągle malował. Teraz jest jednym z filarów Grupy Janowskiej, a jego prace można oglądać na licznych wystawach, w tym m.in. w Galerii Wilson na Nikiszowcu.

– Podróż dookoła Polski dostarczyła mi wiele tematów – mówi Majerczyk, usadowiony naprzeciwko sztalugi w pokoju-pracowni swojego domu, który osobiście zbudował w czasach, kiedy pracował jeszcze w kopalni. – W swoich obrazach będę często wracał do tej drogi – podkreśla.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Znamy najlepszych siatkarzy wśród górników

Mistrzostwa w Żorach po raz kolejny pokazały, że  sport jest ważnym elementem integracji pracowników miedziowej spółki. Dla uczestników była to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, ale również do wspólnego przeżywania emocji i budowania zespołowej atmosfery.

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.

Od filharmonii do kopalni. 13. Festiwal im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320

Od 30 października do 25 listopada 2026 roku Zabrze stanie się centrum muzycznych spotkań poświęconych dziedzictwu Krzysztofa Pendereckiego. Trzynasta edycja Międzynarodowego Festiwalu im. Krzysztofa Pendereckiego – poziom 320, organizowana przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, odbywa się pod hasłem „Synergie” i po raz pierwszy wyraźnie wychodzi w region.

Chopin 135 metrów pod ziemią. Chiński pianista Hao Rao zachwycił w Kopalni Soli „Wieliczka”

Są spotkania, które pozostają w pamięci długo po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. Takim wydarzeniem był koncert chińskiego pianisty Hao Rao, który 27 października wypełnił Komorę Jana Haluszki muzyką Fryderyka Chopina.