Polska nie dostaje gazu
fot: vesti.ua
To jeszcze nie koniec europejskich problemów z rosyjskim gazem
fot: vesti.ua
Tydzień po zakończeniu konfliktu Rosji z Ukrainą spadły dostawy gazu do Polski. Od wczoraj Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo dostaje tylko trzy czwarte zamówień z importu - ogłosiła spółka. Do Polski wbrew umowie nie dopływa codziennie 7 mln m sześc. gazu od RosUkrEnergo (RUE), szwajcarskiej spółki Gazpromu. Przez kilka dni tę lukę wypełniały dodatkowe dostawy od Gazpromu dostarczane siecią Biełtransgazu - białoruskiej spółki rosyjskiego koncernu. Ale wczoraj rano Biełtransgaz wstrzymał ekstra dostawy. Obecnie Polska dostaje ze Wschodu tylko surowiec zamówiony wprost od Gazpromu.
Z prezesem PGNiG Michałem Szubskim nie udało nam się porozmawiać. - Od kilku dni zwracaliśmy się o wyjaśnienia do RUE, ale ich nie dostaliśmy - powiedziała nam rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska. Nie ujawniła, do kogo konkretnie spółka się zwracała.
Jednym z dwóch dyrektorów wykonawczych RUE jest Nikołaj Dubik z zarządu Gazpromu zasiadający też w radzie nadzorczej EuRoPol Gazu - spółki Gazpromu i PGNiG. W radzie RUE i w radzie EuRoPol Gazu zasiada również wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew.
Gazprom ma połowę akcji RUE, a reszta jest podzielona między dwóch ukraińskich przedsiębiorców.
Czy PGNiG będzie skarżyć RUE? Zakrzewska stwierdziła tylko: - Nasi prawnicy pracują nad rozwiązaniem sytuacji.
- Wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak jest informowany na bieżąco o sytuacji. Niedobory importu są pokrywane gazem z magazynów, a PGNiG wraz z ministerstwem podejmują działania, by zapewnić dostawy z nowych źródeł - powiedział nam Zbigniew Kajdanowski z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.
Decyzję o wyeliminowaniu RUE z gazowego rynku w poprzednią niedzielę uzgodnili premierzy Rosji Władimir Putin i Ukrainy Julia Tymoszenko. Ustalili, że Kijów odkupi od Gazpromu prawa do 11 mld m sześc. gazu przechowywanego przez RUE na eksport na Ukrainie. Ukraińscy akcjonariusze RUE kwestionują te ustalenia.
Administracja prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki krytykuje zaś uzgodnione przez Putina i Tymoszenko umowy o zakupie i tranzycie gazu do 2020 r. Zdaniem administracji Juszczenki ceny gazu dla Ukrainy będą najwyższe w Europie, a opłaty za tranzyt są tak niskie, że Kijów będzie nadal dotować rosyjski tranzyt na Zachód.
Szef Naftohazu Ołeh Dubyna mógł podpisać kontrakty pod przymusem, a wtedy można je podważyć - sugerował wczoraj Bohdan Sokołowski, doradca Juszczenki ds. bezpieczeństwa energetycznego. Na razie nie można tego sprawdzić, bo w piątek Dubyna miał operację serca.